Abp Charles Scicluna przyznał, że oglądał film Sekielskich. "To było dla mnie wstrząsające doświadczenie"

- Oglądałem film braci Sekielskich, to było dla mnie wstrząsające doświadczenie - powiedział dziennikarzom abp Charles Scicluna, który wziął udział w obradach Konferencji Episkopatu Polski w Wałbrzychu. Duchowny zasłynął publikacją wstrząsającego raportu na temat przestępstw seksualnych popełnianych i tuszowanych przez księży w Chile.
Zobacz wideo

- Wiem, że to bardzo ważna kwestia dla ludzi w Polsce. Widziałem film dokumentalny "Tylko nie mów nikomu", to było dla mnie wstrząsające doświadczenie - tak o wykorzystywaniu seksualnym dzieci przez księży w Polsce mówił ekspert od spraw nadużyć seksualnych w Kościele. Podkreślił, że jego przesłanie do biskupów zamyka się w apelu: Musicie zagwarantować swoim wiernym, że będziecie słuchać ofiar, a procesy faktycznie będą się działy. I przywołał słowa Jana Pawła II: Nie ma miejsca w kapłaństwie dla tych, którzy krzywdzą młodych.

- Byłem pierwszym, który powiedział, że musimy przejść od bardzo dobrych dokumentów do najlepszych praktyk. W parafiach i diecezjach ludzie muszą wiedzieć, do kogo mogą się zgłosić - podkreślił abp Scicluna w rozmowie z polskimi dziennikarzami.

Przyznał, że nie otrzymał od papieża szczególnej misji, a do Polski został zaproszony przez tutejszych biskupów rok temu. - Nie jestem tu jako wysłannik papieski, nie wiem, co ojciec święty chciałby zrobić dla Polski - mówił. I dodał też: - Jestem człowiekiem nadziei, nigdy nie stracę nadziei, że pasterze Kościoła dochowają wiary swojemu powołaniu. Nigdy nie stracę nadziei, że damy radę tak zrobić. Wszyscy ludzie wiary muszą trzymać się tych samych wytycznych, to nie jest odpowiedzialność tylko biskupów. Mam wielką nadzieję, że polscy biskupi zrobią to, co trzeba. 

Kim jest abp Charles Scicluna?

O abp. Charlesie Sciclunie zrobiło się naprawdę głośno w 2018 roku. Został osobiście wyznaczony przez papieża Franciszka, aby poprowadzić śledztwo w episkopacie w Chile. Chodziło o osobisty nadzór nad dochodzeniem, które miało ustalić nie tylko skalę przestępstw seksualnych wobec nieletnich, ale również zmowy służącej jej ukrywaniu. Efektem jego pracy był raport, który liczył 2300 stron. Opublikowanie go sprawiło, że do dymisji poddało się 31 aktywnych oraz 3 emerytowanych biskupów. Duchowni nie tylko używali swojej pozycji, aby móc wykorzystywać seksualnie nieletnich, ale także kryli siebie nawzajem oraz niszczyli dowody swoich występków. Był to pierwszy przypadek, gdzie cały episkopat narodowy podał się do dymisji przez jeden skandal.

DOSTĘP PREMIUM