Czy Kościół będzie wegański? "Zdradził naszych mniejszych braci i siostry" - odpowiada duszpasterz zwierząt

W TOK FM Tomasz Jaeschke stwierdził, że Kościół katolicki nie jest świadomy tego, jak bardzo zdradził naszych mniejszych braci i siostry: - One cierpią, a my się zachowujemy, jakby się nic nie działo. Kościołowi brakuje empatii, fragmentu inteligencji emocjonalnej.
Zobacz wideo

Audycja Weekendowego Poranka poświęcona była stosunkowi Kościoła katolickiego do zwierząt. Dziennikarka TOK FM, Karolina Głowacka oraz jej gość Tomasz Jaeschke zastanawiali się nawet, czy możliwy jest wegański kościół. 

- Chrześcijaństwo jest zarażone antropocentryzmem i teologię zbudowało wokół człowieka. Księża błędnie podkreślają, że człowiek jest ukoronowaniem stworzenia, ale tego nie ma w Biblii. Według Biblii człowiek nie jest ukoronowaniem stworzenia. Ma specyficzne zadanie w dziele stworzenia bożego, został zaproszony, powołany do tego, żeby być w ogrodzie Pana Boga ogrodnikiem. Pan Bóg go zaprosił do raju jako ogrodnika, żeby się opiekował tym ogrodem, pielęgnował go, czuwał nad nim - przekonywał Jaeschke, który jest księdzem katolickim i byłym duchownym (sam uważa się za księdza, choć z Kościoła odszedł i go nie reprezentuje oraz nie należy do jego struktury - przyp.red.). Ukończył studia teologii katolickiej i filozofii chrześcijańskiej na Papieskim Wydziale Teologicznym w Krakowie, studia pedagogiki religijnej na Uniwersytecie Wiedeńskim. Określa też siebie jako duszpasterza zwierząt - ludzie się z nim kontaktują, gdy zwierzak choruje, umarł, błogosławi ich zwierzęta. Edukuje, że zwierzę ma duszę. 

Czy Kościół katolicki kiedyś będzie wegański?

W TOK FM Jaeschke powiedział, że Kościół katolicki nie jest świadomy tego, jak bardzo zdradził naszych mniejszych braci i siostry. - One cierpią, a my się zachowujemy, jakby się nic nie działo. Kościołowi brakuje empatii, fragmentu inteligencji emocjonalnej. Jej źródłem jest antropocentryzm, za którym stoi też Kartezjusz ze swoim "Cogito ergo sum" - mówił. Zwrócił też uwagę, że np. Antonio Domasio, badacz ludzkiego umysłu, mówił, żeby tę sentencję zastąpić taką: Czuję więc jestem. 

Dziennikarka TOK FM pytała gościa, czy papież Franciszek może być nadzieją na zmianę w podejściu Kościoła do zwierząt. Wybrał imię po Franciszku z Asyżu - przyjacielu zwierząt, przez organizację PETA w został człowiekiem roku 2015 - ponieważ apelował do 1,2 miliarda Katolików oraz do wszystkich obywateli świata aby odrzucić dominację nad bożymi stworzeniami, aby traktować zwierzęta z życzliwością i aby szanować środowisko. - Czy Kościół katolicki kiedyś będzie wegański? - pytała Karolina Głowacka. 

- To piękne marzenie, boję się, że tego nie doczekam, że nikt tego nie doczeka. Wiadomo był że papież Franciszek to był biskup, który naprawdę pracował z ludźmi, z tymi najbiedniejszymi, to była wielka nadzieja. Czytałem encyklikę Laudato si' (traktującą o ekologii - przyp. red.), ale ona jeszcze nic nie znaczy. Daje podwaliny, żeby zmienić paradygmat świata, w którym żyjemy, ale o zwierzętach tam, tyle co kot napłakał. A chodzi o skutki, a nie o piękne słowa - stwierdził duszpasterz zwierząt. Dodał: - Czy Kościół kiedyś zdecyduje się na taki krok? Ignoruje cierpienie zwierząt. Nauka kościoła, która obowiązuje na dzień dzisiejszy, nie pozwala mi na wielki optymizm.

Głowacka zwróciła uwagę, że weganizm, czy wegetarianizm są często widziane jako ruchy wywrotowe.
- Można świętować Wielkanoc i Boże Narodzenie bez ryb i bez jajek - stwierdził jej gość. I przypomniał, że papież dostał propozycję, że jeśli w Wielkim Poście będzie żył jako weganin, dostanie milion euro do przeznaczenia na cele charytatywne i nie zrobił tego. - Ja mam ogromny szacunek do tego człowieka, to jest na pewno dobry człowiek, ale to jest figura polityczna. No i kto w kościele cytuje encyklikę Laudato si'? Nikt. W Kościele katolickim nie ma miejsca na tego rodzaju duszpasterstwo - dodał.

Zwierzęta nie straciły gorącej linii z rajem

Czy zwierzęta mogą być zbawione? To też chciała wiedzieć Karolina Głowacka. - Nie muszą, bo one nie utraciły gorącej linii z rajem, nie potrzebują zbawienia, bo nie grzeszą. W instynkty wyposażył jej Bóg i są mu posłuszne. Jeżeli są agresywne, to nigdy nie jest to ich wina, ale ludzi, którzy je przywłaszczyli - odpowiedział Jaeschke. Człowiek  też otrzymał wszystkie te instynkty, ale jest obdarzony wolną wolą. - Może dokonywać świadomych wyborów, musi się uczyć, dokształcać, ewoluować, potem, żeby umiał dokonywać wyborów w tym ogrodzie i nim się opiekować - tłumaczył były duchowny. 

Wyjaśnił też, że według niego - wszyscy - "czy to człowiek, czy to małpka, czy to pies, czy kot jesteśmy częścią większego systemu i nie ma lepszych i gorszych". - Są różne zadania, są różne powołania, różne charyzmaty - jakby powiedział Kościół, jesteśmy zależni od siebie. Moje duszpasterstwo bazuje na tym, że ja nie różnicuję, nie wartościuję - mówił. Opowiedział, że kiedyś jedna dziennikarka prowokująco spytała go, kogo by wyciągnął z płonącego domu - dziecko czy kota. Odpowiedź brzmi: Tego, kogo by mógł.

Przekonywał również, że badania leków na zwierzętach z punktu widzenia etycznego, moralnego - są niedopuszczalne. - To jest właśnie moja działalność, ja w to wierzę, że to jest niedopuszczalne, bo to są moi bracia i siostry. Jakim prawem mam je skazać na ciąg bolesnych, śmiertelnych doświadczeń? - pytał. 

Chcesz wiedzieć więcej? Słuchaj podcastu

DOSTĘP PREMIUM