Cztery głupoty w nowelizacji Kodeksu karnego. Wylicza prof. Monika Płatek

Jesteśmy na niebezpiecznej ścieżce. Prawo nie może służyć temu, żeby oddać je w ręce prokuratorów - mówiła w TOK FM prof. Monika Płatek, karnistka z Uniwersytetu Warszawskiego. Wyliczyła też punkt po punkcie słabości nowelizacji Kodeksu karnego, która właśnie leży na biurku prezydenta Andrzeja Dudy.
Zobacz wideo

Przygotowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości projekt nowelizacji Kodeksu karnego, zaostrzający kary za niektóre przestępstwa, w tym pedofilskie, został złożony w Sejmie 14 maja. Sejm uchwalił nowelizację w ciągu dwóch dni. Szybkie tempo prac umożliwiła decyzja marszałka Sejmu o procedowaniu w trybie niekodeksowym. Zdaniem Kancelarii Sejmu było to zgodne z regulaminem Sejmu. Nowelizacja czeka teraz na decyzję prezydenta. Ten ma ją ogłosić do 5 lipca. 

Profesor Monika Płatek, karnistka z Uniwersytetu Warszawskiego, uważa, że projekt jest pełen błędów. Na antenie TOK FM wyliczyła poważne błędy, jakie znalazły się w nowelizacji już po przejściu przez nią ścieżki sejmowej.

Czytaj także: Będzie weto do nowelizacji Kodeksu karnego? Prezydencki minister mówi o "deptaniu" regulaminu Sejmu podczas prac

1. Bezwzględne dożywocie. "To jest niebezpieczne" 

Ekspertka zaczęła swoje wyliczenie od tzw. bezwzględnego dożywocia. W nowelizacji Kodeksu karnego pojawia się zapis, że niektórym skazanym na dożywocie ma zostać odebrana możliwość uzyskania warunkowego zwolnienia z więzienia. - To jest niczym kara śmierci, tylko że przedłużona w czasie - oceniła prof. Płatek.

Jak zaznaczyła, obecność możliwości przedterminowego opuszczenia więzienia przy karze dożywocia sprawia, że "ktoś ma jeszcze szanse, może nastawić myślenie na kontrolowanie swojego zachowania". - Dlatego wprowadzenie takiej nowej kary to straszliwa głupota i nieodpowiedzialność. Człowiek, który nie ma żadnych szans, już w więzieniu jest naprawdę groźny dla siebie i otoczenia - mówiła ekspertka. 

2. Kara ma odstraszać, a nie karać

Prof. Płatek nie podoba się też usunięcie art. 53, który wskazywał, po co sąd orzeka karę. - Karzemy człowieka po to, żeby dostał sprawiedliwą karę. Dajemy mu tę karę z myślą tym, żeby mógł się przygotować na wyjście na wolność. Teraz wyrzucamy z Kodeksu karnego coś, co osiągnęliśmy za czasów Monteskiusza, czyli 200 lat temu - opowiadała prof. Płatek. I dodała, że w nowelizacji kara ma pełnić rolę prewencyjną, czyli odstraszającą. W jej opinii taka zmiana oznacza, że rządzący traktują wszystkich jako bandytów in spe. - Prewencja generalnie nie może traktować społeczeństwa jak bandytów - podkreśliła Płatek. 

3. Kradzież zuchwała i sekwencyjna. "A jak ukradnę z uśmiechem?"

Karnistka krytycznie odnosiła się też do wprowadzenia w Kodeksie karnym definicji kradzieży zuchwałej. Wskazywała, że jest ona błędnie sformułowana. - Tak się prawa nie pisze, prawo musi być precyzyjne - wskazywała prof. Płatek. - Czyli gdybym ukradł pani zegarek, fałszywie się uśmiechając - to byłoby zuchwale? - pytał Mikołaj Lizut. - To zależy, czy prokurator miałby w tym interes, żeby pana ścigać, czy nie. Tak nie powinno działać prawo. Prokuratorzy będą nas trzymać w swoich szponach - oceniła prof. Płatek. 

Lizut przypomniał, że ogólnie zmiany spowodują podwyższenie kar za przestępstwa. - Dla jednych tak, dla innych nie. Kradzież kieszonkowa staje się przestępstwem, ale kradzież 50 tys. i więcej już nie. Jeśli kraść, to dużo, w spółkach - można uniknąć odpowiedzialności. Teraz zgodnie z tymi zapisami: sprawcy wypadków drogowych, w którym zginą trzy osoby, będą zagrożeni karą do 8 lat więzienia. A komuś, kto ukradnie trzy batoniki, będzie grozić do 16 lat pozbawienia wolności - wyliczała prof. Płatek. 

4. Okoliczności łagodzące tylko od prokuratora

Prof. Płatek wskazała także, że w nowych przepisach sąd tylko na wniosek prokuratura może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary. - Sprowadzamy sąd do maszynki, która robi to, co chce prokurator. Pozbawiamy sąd niezawisłości - mówiła Płatek. 

I co teraz? Jak dodała prof. Płatek, prezydent nie powinien podpisywać nowelizacji. - Pan prezydent czy chce, czy nie chce, jest strażnikiem konstytucji, choć kiepskim. Jeśli chce nas wyprowadzić z UE, to niech podpisze. Ja bym jednak spróbowała z Trybunałem Konstytucyjnym w Polsce - powiedziała Płatek. 

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM