Kleszcze nie odpuszczają. "Jest więcej ukąszeń i więcej zachorowań"

Kleszcze są aktywne praktycznie już od lutego. Pajęczakom pomagają m.in. łagodniejsze zimy. Skoro kleszczom żyje się lepiej, to większy problem mają ludzie. Zachorowań na choroby odkleszczowe jest coraz więcej.
Zobacz wideo

Z roku na rok rośnie liczba odnotowanych w Polsce przypadków boreliozy wśród ludzi. Najgorzej jest w Małopolsce. "Tylko od stycznia do końca maja 2019 roku wykryto 831 zachorowań na boreliozę w regionie. W całym minionym roku stwierdzono 3641 zachorowań - co było najwyższym wynikiem w kraju!" - alarmowała w środę "Gazeta Krakowska".

Dr Paweł Grzesiowski opowiadał, że wśród Polaków rośnie świadomość tego, jak groźne są kleszcze i z czym może się wiązać ugryzienie. - Gdy ktoś zauważy rumień czy inny objaw to częściej zgłasza się do lekarza, przez co diagnostyka jest podejmowana - mówił w TOK FM.

Lekarz podkreślił jednak, że "liczba zakażeń rośnie, bo jest więcej kleszczy i ukąszeń". - Wpływają na to krótkie i słabe zimy. Szybko pojawia się temperatura powyżej 10 stopni Celsjusza, a to wpływa na rozwój kleszczy. Przez to są aktywne w zasadzie od lutego aż do listopada - powiedział gość TOK FM.

Jak wyjaśniał, wpływ na większą liczbę zachorowań na choroby odkleszczowe ma także to, że w lasach jest coraz więcej zwierzyny. - Bo kleszcz jest tylko przenosicielem, musi wyssać krew chorego zwierzęcia. Najczęściej to dzik, jeleń czy sarna. Ich w lasach jest coraz więcej, a ponadto, one same podchodzą coraz bliżej miast i łatwiej można na nie wpaść w lesie czy nad wodą - mówił dr Grzesiowski.

Przypominał też o podstawowych zasadach obchodzenia się z kleszczami. - Nigdy nie wolno go dotykać gołymi rękami. Wyjmujemy kleszcza za pomocą przyrządu lub zabezpieczamy się jakąś chusteczką. Pamiętajmy też, że kleszcze potrzebuje trochę czasu, żeby się wgryźć, dlatego tak istotne jest "oglądanie się" zaraz po spacerach, by znaleźć niechcianego gościa wędrującego po naszym ciele - wyjaśniał lekarz. 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM