Samochody pośród wilków i rysi? Starostwo chce asfaltówki przez najdziksze obszary Magurskiego Parku Narodowego

Starostwo powiatowe w Jaśle planuje wyasfaltować drogę przebiegającą przez malowniczy Magurski Park Narodowy i otworzyć ją dla samochodów. Aktywiści protestują. - To jest jakaś swoista niechęć do parku narodowego - tak o pomyśle władz mówił w TOK FM dr Paweł Średziński.
Zobacz wideo

Chodzi o odcinek znajdujący się między Krempnem a Ożenną - dwiema miejscowościami na Podkarpaciu. Droga - choć przebiega przez Magurski Park Narodowy - jest własnością starostwa w Jaśle.  

Jak wyjaśniał w TOK FM Paweł Średziński z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze, władze parku chciały przejąć od starostwa zarządzanie trasą. Planowały urządzić tam szlak turystyczny pieszo-rowerowy, zamknięty dla publicznego ruchu samochodowego. Choć z zapewnieniem, że w razie wypadku lub innego nagłego zdarzenia - przejazd będzie otwarty dla karetek pogotowia i wszelkich innych służb.

- Starostwo powiatowe w Jaśle forsuje jednak pomysł, aby wyremontować [tę drogę - red.]. Mówi, że to będzie potrzebne lokalnej społeczności. Tyle, że ta lokalna społeczność mieszka wzdłuż innej, równoległej drogi, która już istnieje i jest w dobrej kondycji - przekonywał Średziński.

Droga przez środek dzikiego terenu

Jak dodał, odcinek, który chce wyremontować starostwo przebiega przez teren bezludny i dziki. - Ten obszar jest obłędny. Prowadzi przez bardzo dziki fragment, obok dawnej wsi Ciechania, która była w funkcjonowała w czasach Łemkowskich i została wysiedlona. (…) Tam jest piękna ostoja wilka, niedźwiedzia, są rysie, żbiki i oczywiście królowie karpackich przestworzy, czyli orły. To cudowne miejsce na spacer - zachwycał się nasz gość.

Aktywista podkreślał, że jeśli droga w parku powstanie, istnieje zagrożenie, że wrócą tam offroad'owe rajdy, które już w przeszłości były organizowane w parku nielegalnie. Zapewniał, że coraz więcej ludzi będzie przyjeżdżać tam samochodami i podglądać rogacze, które być może potem będą kierowane do odstrzału. - W parku narodowym? - dziwił się prowadzący audycję Paweł Sulik.

- Droga ośmiela - stwierdził Średziński i przekonywał, że przedstawiciele jego fundacji od lat obserwują niszczenie idei parku narodowego, "bez względu na to, kto aktualnie w Polsce rządzi". - Parki są traktowane po macoszemu. Robi się wszystko, żeby je zdegradować - mówił.

Petycja i zaangażowanie Andrzeja Stasiuka

Aby uchronić Magurski Park Narodowy przed budową drogi, Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze przygotowała specjalną petycję "Ratuj serce Beskidu Niskiego". Jej twórcy przekonują, że "wylewka asfaltu, wysypanie tłuczniem, odkrzaczanie poboczy i wycinka około 50 drzew" katastrofalnie wpłynie na malowniczą okolicę, pogorszy warunki do uprawiania turystyki i zagrozi zwierzętom.

Jak mówił w TOK FM Średziński, do czwartkowego popołudnia udało się zebrać ponad pięć tysięcy podpisów.

W obronę parku aktywnie zaangażował się Andrzej Stasiuk - pisarz, od lat związany z Beskidem Niskim. - Nie rozumiem, dlaczego komuś zależy na nieustannym niszczeniu tego kraju. Dlaczego, jak jakimś potężnym wysiłkiem buduje się parki narodowe, stwarza całą strukturę, to ktoś potem to po prostu rozp***, przeprowadzając tam asfaltówkę - dziwi się w emocjonalnym filmie opublikowanym w internecie.

Starosta Jasielski Adam Pawluś na spotkaniu z przedstawicielami Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska zorganizowanym w marcu przekonywał, że droga w parku "ma służyć mieszkańcom".

- Dzisiaj jesteśmy w takim punkcie, że są sprzeczne koncepcje, co do działania Magurskiego Parku Narodowego. MPN, który powstał w 1994 roku miał służyć mieszkańcom. Na dzień dzisiejszy mamy dużo skarg, zwłaszcza samorządów, które są wokół parku. Ludzie powinni na parku zarabiać i powinna być zachowana przyroda. Niestety, tak nie jest. Musimy zastanowić się, aby to zmienić - stwierdził starosta.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie:

DOSTĘP PREMIUM