"Karzemy sprawców, ale nie wyciągamy wniosków". Jak prawo chroni katowane dzieci?

- W UK, USA czy Kanadzie funkcjonuje procedura systemowej analizy każdego przypadku maltretowania dziecka - mówiła w TOK FM Renata Szredzińska z zarządu Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.
Zobacz wideo

W ostatnich dniach opinią publiczną wstrząsnęły doniesienia o zabójstwach dzieci. Jedno z nich to 9-miesięczna Blanka z Olecka. Prokuratura okręgowa w Suwałkach postawiła jej biologicznym rodzicom, Annie W. i Grzegorzowi W., zarzuty znęcania się nad dzieckiem ze szczególnym okrucieństwem, wykorzystania seksualnego oraz zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. 

W tym miesiącu życie straciła też 10-letnia Kristina z Mrowin. Została zamordowana. Podejrzanym o zabójstwo jest 22-letni Jakub A. Usłyszał on zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem - z motywacji zasługującej na szczególne potępienie, ze znieważeniem zwłok - oraz zarzut podżegania wcześniej innej osoby do udziału w zabójstwie. Jakub A. przyznał się do zarzucanych mu czynów.

- Trzeba się przyjrzeć temu, jaki mamy system ochrony dzieci. W fundacji robimy przegląd takich spraw. Sprawdzamy, ile jest tego rodzaju doniesień. W samym czerwcu było ich jeszcze kilka, ale nie przebiły się do ogólnopolskich mediów. Dwie z nich skończyły się śmiercią dziecka - mówiła w TOK FM Renata Szredzińska, członkini zarządu Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.

Fundacja napisała petycję w sprawie wprowadzenia w Polsce systemowej procedury analizowania przyczyn przypadków śmierci dzieci.

- Mamy w Polsce takie podejście, żeby ukarać sprawcę i ewentualnie ukarać tych, którzy dopuścili się jakichś zaniechań, niedopełnienia obowiązków. Ale nie wyciągamy wniosków. Nie próbujemy zapobiec podobnym zdarzeniom - tłumaczyła Szredzińska.

Zwiększyć szanse ocalenia kolejnych dzieci

- W Wielkiej Brytanii, USA czy Kanadzie funkcjonuje procedura systemowej analizy każdego przypadku maltretowania dziecka. Analizuje się okoliczności, które miały wpływ na sprawców, czy służby nie powinny były zareagować wcześniej, inaczej, czy ktoś mógł coś zobaczyć. Jeżeli okazuje się, że dochowano wszystkich procedur, a do tragedii i tak doszło, zaczyna się analizować same procedury - kontynuowała. 

“Chcemy dowiedzieć się, co konkretnie zawiodło, co należało zrobić inaczej, żeby dzieci były bardziej bezpieczne. Dzięki temu, zwiększymy szanse na ocalenie kolejnych dzieci, które są ofiarami przemocy” - czytamy w petycji.

Jak tłumaczą jej inicjatorzy, zależy im na tym, żeby pokazać, że tysiące ludzi w Polsce nie zgadzają się, by z powodu przemocy cierpiały i ginęły dzieci, a ich tragedie były tylko kolejnym newsem w wiadomościach.

Apel z podpisami zostanie wysłany do prezydenta Andrzeja Dudy.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM