Park narodowy się skurczy, bo zakonnicy chcą wyciąć z niego klasztor. Dyrektor się zgadza, jego poprzednicy byli przeciw i... tracili pracę

Świętokrzyski Park Narodowy prawdopodobnie się zmniejszy. Fragment położony w samym jego centrum ma zostać wyłączony na rzecz Kościoła. Od kilkuset lat stoi tam klasztor. - Wygląda na to, że dzieje się coś niepokojącego w parkach narodowych - komentował na antenie TOK FM przyrodnik Łukasz Misiuna.
Zobacz wideo

Chodzi o położony w centrum Świętokrzyskiego Parku Narodowego obszar liczący ok. pięć hektarów. Mieści się tam klasztor zakonu oblatów i bazylika św. Krzyża. - Jest to obszar silnie użytkowany przez ludzi, centrum turystyczne Gór Świętokrzyskich - przyznał gość TOK FM, przyrodnik Łukasz Misiuna. Ale jednocześnie podkreślił, że w innych parkach narodowych podobnych obiektów jest więcej  i nikt nie stara się o ich wyłączenie z obszaru parku. 

Nierentowny klasztor

Łukasz Misiuna przypomniał burzliwe dzieje klasztoru w Świętym Krzyżu. - W czasie zaborów Kościół uznał, że klasztor nie jest rentowny, że stanowi za duże obciążenie dla budżetu. Biskup sandomierski zwrócił się więc do papieża z prośbą o zgodę, by się go pozbyć. Papież na mocy bulli wystawił na sprzedaż ten klasztor wraz z 42 innymi podobnymi obiektami w Królestwie Polskim. Kościół wziął za to pieniądze, a teren stał się własnością Królestwa. Później w klasztorze mieściły się rozmaite więzienia. Obiekt przed II wojną światową wrócił w ręce zakonników - opowiadał.

W 1950 powstał Świętokrzyski Park Narodowy, mieszczący w swych granicach klasztor i tereny przyległe. A od lat 90. oblaci starają się doprowadzić do wyłączenia go z granic parku. - Mają plany uczynienia tam centrum pielgrzymkowego - wyjaśniał przyrodnik. Już dziś ruch jest tam spory - do klasztoru prowadzi asfaltowa droga. - Do tej pory dyrekcja parku nie przeszkadzała w tej działalności, ale nie zgadzała się oddać tego terenu - opowiadał Łukasz Misiuna. Wyliczał, że pięciu kolejnych dyrektorów nie zgadzało się na wyłączenie obszaru zajmowanego przez klasztor. Zostali zwolnieni bez podania przyczyn. - Jasne jest, z jakiej przyczyny. Nie jest to napisane, ale wystarczy odrobina wyobraźni - mówił.

Nowy dyrektor parku zmienił zdanie poprzedników. - W wypowiedzi dla "Gazety Wyborczej" stwierdził, że teren utracił wartości przyrodnicze i nie jest parkowi potrzebny - stwierdził gość TOK FM. Choć, jak przyznał, nie udało mu się dotrzeć do żadnych dokumentów czy badań, które by to potwierdzały. Jego zdaniem jest inaczej. - Wokół klasztoru i na jego murach występuje 13 gatunków skrajnie zagrożonych wyginięciem mięczaków. Jako prezes stowarzyszenia występowałem do oblatów kilka razy z prośbą o udostępnienie do badań podziemi, żeby sprawdzić, czy nie ma tam istotnych zimowisk nietoperzy. Nigdy nie doczekałem się odpowiedzi, nie zostaliśmy tam wpuszczeni. Wiem, że kiedyś liczono tam nietoperze i stwierdzono tam obecność gatunków chronionych - podkreślał. Dodał, że w zakresie działania parku narodowego jest również ochrona miejsc kultu czy obiektów sakralnych. 

Zmiana planów

Jak mówił przyrodnik, zaostrzenie stanowiska zakonników nastąpiło po publikacji planu zadań ochronnych, który przygotowały wspólnie poprzednie władze paru i naukowcy. Miał on wprowadzić limitowanie ruchu turystycznego. - To wzbudziło ostrą reakcję zakonników i przyśpieszyło ruch w kierunku wyłączenia terenu spod administracji parku - dodał Łukasz Misiuna.

Decyzja obecnej dyrekcji ma poparcie wszystkich organów samorządowych. Jeśli rozporządzenie przewidujące wydzielenie obszaru klasztoru z terenu parku zostanie zaakceptowane w obecnym kształcie, pozostanie tylko walka przed Trybunałem Konstytucyjnym. 

Łukasz Misiuna stwierdził, że sytuacja w ŚPN jest kolejnym problemem, z którym zmaga się coraz więcej zajmujących jeden procent powierzchni Polski parków narodowych. - Wygląda na to, że dzieje się coś niepokojącego w parkach narodowych. Co najmniej 5-6 parków znajduje się w trudnych sytuacjach. Chociażby Roztoczański Park Narodowy, gdzie przy granicach planuje się budowę wielkiej kopalni - wyliczał. - Jak się te fakty zbierze w jednym miejscu, to się okazuje, że się wymyśla procedury, by zawłaszczyć tereny z najcenniejszymi walorami przyrodniczymi - dodał. 

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie: 

DOSTĘP PREMIUM