Rekordowa zbiórka dla rodziny Wasyla - zmarłego Ukraińca, którego ciało znaleziono w lesie

Aż 400 tysięcy złotych - w ramach spontanicznie zorganizowanej zbiórki - udało się zebrać dla rodziny Wasyla - Ukraińca, który zasłabł w miejscu pracy, a właścicielka zakładu porzuciła go w lesie. Mężczyzna zmarł.
Zobacz wideo

Wasyl Czornej pracował w zakładzie stolarskim niedaleko Nowego Tomyśla w Wielkopolsce. W upalny dzień w połowie czerwca stracił przytomność. Właścicielka firmy zabroniła wezwać do niego pogotowie. Dzień później ciało mężczyzny znaleziono w lesie, 130 kilometrów od zakładu, w którym pracował. Jego właścicielka - za nieudzielnie pomocy - trafiła do aresztu.

Zbiórkę dla rodziny zmarłego Wasyla zainicjował konsul honorowy Ukrainy w Poznaniu Witold Horowski. Przeprowadziło ją Stowarzyszenie Polska - Ukraina. W ciągu zaledwie czterech dni udało się zebrać 400 tysięcy złotych.

Akt niezgody wobec złego traktowania Ukraińców

Tak dużym sukcesem zbiórki zaskoczony jest sam pomysłodawca. Jak pisze na swoim profilu na Facebooku, pieniądze na konto wpłaciło ponad 4000 ofiarodawców. "To w większości rodziny lub grupy osób, czasem też małe firmy" - stwierdza.

I podkreśla, że akt spontanicznie zorganizowanej zbiórki to nie tylko wsparcie dla osieroconych dzieci Wasyla i wdowy po nim, ale także "akt niezgody na praktyki nieuczciwych pracodawców wobec osób słabszych ekonomicznie i społecznie, jakimi są imigranci z Ukrainy".

Część ofiarodawców przekazała także pieniądze jako wsparcie dla rodziców Wasyla - schorowanych i w bardzo podeszłym wieku, których w dużym stopniu zmarły mężczyzna utrzymywał.

Konsul zaznacza też, że zbiórka pieniędzy cały czas trwa. Środki można przesyłać na konto o numerze: 37 1090 1854 0000 0001 1451 2044.

Zarzuty dla właścicielki zakładu

Przypomnijmy, właścicielka zakładu, w którym pracował Wasyl Czornej, Grażyna F. usłyszała zarzuty nieudzielenia pomocy "osobie znajdującej się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia", a także nieumyślnego spowodowania śmierci. Kobiecie grozi pięć lat więzienia.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM