Szef NIK: Fundusz Sprawiedliwości nie jest po to, żeby pełnomocnik ministra dysponował pieniędzmi według uznaniowych kryteriów

NIK oceniła, że Fundusz Sprawiedliwości wydawał pieniądze na nieuzasadnione cele. - Powołano go po to, żeby pomagać ofiarom przestępstw, ich rodzinom czy bliskim więźniów. I tam pieniądze powinny trafiać - mówił w TOK FM Krzysztof Kwiatkowski, szef NIK.
Zobacz wideo

Na co powinny być przeznaczane pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości, którego dysponentem jest minister sprawiedliwości? Z ustaleń Najwyższej Izby Kontroli, które ujawnił niedawno portal OKO.press, wynika, że środki trafiały nie zawsze tam, gdzie powinny. NIK oceniła jako "niecelowe i niegospodarne" udzielenie 33 mln 272 tys. zł dotacji. To 86 proc. kwoty skontrolowanych wydatków.

Wątpliwości kontrolerów dotyczyły m.in. kamizelek odblaskowych z logo Funduszu Sprawiedliwości. Na ten projekt Fundacja Komitetu Obchodów Narodowego Dnia Życia dostała z aż 24 mln 123 tys. złotych.

Przedstawiciele resortu sprawiedliwości oczywiście nie zgadzają się ze stanowiskiem NIK. Szczególnie dużo uwagi poświęcono uwagom dotyczącym właśnie kamizelek. - Każdy może sobie odpowiedzieć na to pytanie, czy kamizelki odblaskowe zwiększają bezpieczeństwo na polskich drogach - stwierdził w rozmowie z TVN24 Jan Kanthak - rzecznik ministerstwa.

Prezes NIK komentował w TOK FM wypowiedzi, z których ma wynikać, że kierowana przez niego instytucja nie jest za podnoszeniem bezpieczeństwa uczestników ruchu drogowego. - Oczywiście jesteśmy za tym. Jednak do czasu zakończenia kontroli NIK w funduszu nie było szczegółowych rozliczeń dotyczących kamizelek. Z tego, co wiemy, kamizelek miało być trzy miliony. Z naszych informacji wynika, że trudno byłoby wyprodukować ich tyle w tak krótkim czasie. Do tego tylko drobna część trafiła do szkół - mówił Kwiatkowski w Pierwszym Śniadaniu w TOK-u. 

Jak podkreślił, kamizelki wykorzystywane są sporadycznie. - Zostają w szkole, korzysta się z nich w czasie zorganizowanych wyjść dzieci, a ich wcale nie ma tak dużo - ocenił. 

Prezes NIK przekonywał, że pieniądze z funduszu nie trafiały tam, gdzie powinny. - Powołano go po to, żeby pieniądze skuteczniej trafiały do organizacji pozarządowych, które pomagają ofiarom przestępstw, ich rodzinom czy bliskim więźniów. Mamy z tym nadal poważny problem, a właśnie tam pieniądze powinny trafiać - mówił Krzysztof Kwiatkowski i dodał: Ideą nie było to, żeby pełnomocnik ministra sprawiedliwości dysponował pieniędzmi według uznaniowych kryteriów.

Czy śledczy zainteresują się sprawą?

Posłowie PO-KO zapowiedzieli, że złożą wniosek do prokuratury o wszczęcie śledztwa w sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych z ministerstwa, którym kieruje Zbigniew Ziobro, w związku z "niejasnym i niecelowym" wydatkowaniem środków z Funduszu Sprawiedliwości.

Warto przypomnieć, że sposób działania funduszu nie pierwszy raz budzi wątpliwości. Przed rokiem dziennikarze TVN24 ustalili, że dwaj ówcześni wiceministrowie sprawiedliwości - Patryk Jaki i Michał Wójcik - oraz inni posłowie Solidarnej Polski zostali ”ekspertami zewnętrznymi”, którzy dzielili pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości. Pieniądze miały trafić do Ochotniczych Straży Pożarnych w ich okręgach wyborczych.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie:

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM