Historyk obala mity na temat Jana Karskiego. Po latach badań stwierdza: Był bohaterem, ale w innym sensie

- Janowi Karskiemu należy się szacunek, a nie wykorzystywanie instrumentalne - mówi w rozmowie z TOK FM dr Adam Puławski, historyk, wieloletni badacz dziejów i relacji polsko-żydowskich w czasie II wojny światowej. I dodaje, że spora część znanych informacji o Karskim to mity.
Zobacz wideo

Powszechne jest przekonanie, że Jan Karski jako pierwszy poinformował Zachód o zagładzie Żydów w getcie warszawskim. Uważa się, że to on zawiózł do Londynu raport w tej sprawie i że nikt w Londynie nie chciał go słuchać. Bez wątpienia, Karski był historykiem i dyplomatą, a w czasie wojny - emisariuszem władz Polskiego Państwa Podziemnego. Był świadkiem Holocaustu i te informacje przekazywał na Zachód. Ale czy był pierwszy i jedyny?

Adam Puławski to autor wydanej niedawno książki "Wobec 'niespotykanego w dziejach mordu'. Rząd RP na Uchodźstwie, Delegatura Rządu RP na Kraj, AK a eksterminacja ludności żydowskiej od 'wielkiej akcji' do powstania w getcie warszawskim". Opisuje w niej stosunek władz polskich w Londynie do tematyki zagłady Żydów, w tym do powstania w getcie warszawskim. Jednym z wątków jest misja Karskiego.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie:

"Trudno przecenić znaczenie książki dr. Puławskiego dla stanu debaty o postawach polskich władz podziemnych (i całego podziemia) wobec zagłady Żydów (…) Dr Puławski demitologizuje w sposób przekonujący i bezlitosny legendy na temat znaczenia i celów misji Jana Karskiego" - czytamy w recenzji prof. Adama Leszczyńskiego z SWPS w Warszawie. W innej recenzji, autorstwa prof. Andrzeja Żbikowskiego z Żydowskiego Instytutu Historycznego, czytamy m.in.: "Książka dr. Adama Puławskiego jest rzeczywiście nowatorska, jeśli chodzi o warstwę informacyjną i przez to warta rekomendacji".

Historyk oparł swą monografię głównie na dokumentach, które przez kilka lat zbierał i czytał m.in. w archiwach w Londynie. Jak podkreśla, wszystko, o czym napisał, jest potwierdzone na piśmie - m.in. odnośnie Jana Karskiego.

Zdaniem Puławskiego, Karski bez wątpienia był bohaterem, ale nie w tym sensie, w którym za bohatera go uważano. - To są pewne mity, takie godnościowe podejście do patriotyzmu. Każdy kraj chce mieć swoich bohaterów i tak jest też tutaj. Ale dziś trzeba otwarcie mówić, jak było naprawdę, w oparciu o potwierdzone w dokumentach fakty - podkreśla Puławski.

Z czym Jan Karski pojechał do Londynu?

Jan Karski, wyruszając w 1942 roku do Londynu, nie jechał z misją przekazania raportu o zagładzie Żydów w getcie. - Cele, które przyświecały jego wyjazdowi, były głównie dwa. Po pierwsze chodziło o naświetlenie sytuacji w podziemiu i opowiedzenie o sporze kompetencyjnym, który powstał między wojskową a cywilną częścią podziemia. Po drugie, Karski miał też zbadać i przekazać do kraju informację, jak alianci postrzegają władze w Londynie, czy im ufają - mówi dr Puławski. I dodaje, że - zgodnie z mitem - to Karski przewiózł mikrofilmy z raportem o zagładzie w getcie warszawskim, które miał mieć ukryte w kluczach. Dziś już wiemy, że było inaczej - mikrofilmy ukryto w latarce, którą dostarczył na Zachód ktoś zupełnie inny.

Historyk, który przez blisko 20 lat pracował w IPN i tam prowadził swoje badania, podkreśla też, że wiadomości przekazane przez Karskiego nie były pierwszymi informacjami o zagładzie. - Już w maju 1942 roku władze w Londynie wiedziały, że jest tak zwana nowa fala terroru skierowana przeciwko Polakom i Żydom. To nie była tajemnica - podkreśla Puławski.

Obala też inny mit, że Karskiego w Londynie nikt nie chciał słuchać, gdy próbował zainteresować Zachód tematyką zagłady Żydów. - To nieprawda. Z dokumentów wynika wprost, że gdy Karski spotkał się z Anthonym Edenem (brytyjskim politykiem, szefem brytyjskiej dyplomacji), to właśnie Polak próbował "zboczyć" z tematu zagłady Żydów, a Eden naciskał, by jak najwięcej się o tym dowiedzieć. Pokazuje to notatka spisana tuż po tym spotkaniu. Karski próbował naprowadzić rozmowę na temat zagrożenia sowieckiego, a Eden sam pytał o temat Żydów - przekonuje badacz.

- Jan Karski jest ważną postacią w polskiej historii, jest bohaterem, ale trzeba pamiętać, że należy mu się szacunek, a nie instrumentalne wykorzystywanie - podkreśla historyk z Chełma. I dodaje, że w jego odczuciu takie podejście nie podoba się obecnej władzy (w tym szefostwu IPN), bo dominuje narracja podkreślająca, że to Polacy ratowali Żydów, każdego dnia i w każdym miejscu. - Taki ma być przekaz - mówi.

Dr Adam Puławski przez prawie 20 lat pracował w lubelskim IPN, gdzie zajmował się badaniami na temat II wojny światowej i Holocaustu. Pierwotnie to IPN miał wydać jego ostatnią książkę - zmiana władzy przyniosła jednak zmianę narracji i jego sytuacji w Instytucie. W efekcie historyk musiał odejść z IPN. Książkę, mimo wszystko, udało się wydać. 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM