Wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej: Czas zacząć mówić o bezpieczeństwie lekowym Polaków

Wiceprezes Naczelnej Rad Aptekarskiej na antenie TOK FM ostrzegł, że problem brakujących leków dotyczy całej Europy i nie rozwiąże go jedna dostawa leków.
Zobacz wideo

- W ciągu kilku dni brakujące leki trafią do aptek, pierwsze partie mogą się w nich znaleźć jeszcze dziś - obiecał w czwartek szef resortu zdrowia Łukasz Szumowski. - Faktycznie pojawiają się pierwsze dawki niektórych leków. Ministerstwo mówi, że problem został rozwiązany, a problem jest rozwiązywany i to zaledwie w przypadku kilku substancji. Natomiast tych brakujących jest znacznie więcej - na antenie TOK FM stwierdził Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rad Aptekarskiej. 

NRA ogłosiła listę 500 brakujących leków, w tym koło 300, które od kilku lat objęte są zakazem wywozu - jako leki zagrożone brakiem dostępności. To leki oryginalne, często drogie. - Do nich doszła lista tanich leków generycznych, które nigdy nie były objęte zakazem wywozu, stosowanych przez ogromną liczbę pacjentów np.lek na tarczycę bierze 650 tys. pacjentów, a zapotrzebowanie na moczopędny lek stosowany przy nadciśnieniu wynosi 800 tys. opakowań. Jako przyczynę podaje się brak dostaw substancji czynnych pochodzących z Chin, potrzebnych do wytworzenia leków - tłumaczył ekspert w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz

Zapewnienia ministra zdrowia o dostawie leków nie uspokoiły go. - Pytanie - czy będą to dostawy stałe? I czy zaspokoją potrzeby pacjentów, którzy mocno zaniepokojeni chodzą do lekarza po recepty na zapas np. na sześć opakowań? Bo może się okazać, że mamy zapas na kilka tygodni. Chodzi więc o to, żeby minister powiedział, że ma nie zapas, ale deklaracje firmy farmaceutycznej, że co miesiąc będą dostawy. Nawet mniejsze, ale regularne - przekonywał wiceprezes rady aptekarskiej.

Ostrzegł, że problem brakujących leków dotyczy całej Europy i nie rozwiąże go jedna dostawa leków. - To chyba taki moment, w którym powinniśmy zacząć mówić o bezpieczeństwie lekowym Polaków - orzekł Tomków, wskazując na fakt, że gdy "wysypały się dostawy z Chin, to problem ma cała Europa".

Stwierdził że powinniśmy zastanowić się nad tym, jak jesteśmy przygotowani na takie zdarzenia. - Czy ministerstwo wiedziało, że taki problem się szykuje? Jakie kroki zostały wcześniej podjęte? Dlaczego infolinii nie było wcześniej? - pytał. A to co robi dziś ministerstwo ocenił jako próbę rozwiązania problemu w warstwie komunikacyjnej.

Przedstawił też swoją wizję kroków, które powinny zostać podjęte. - Trzeba się skupić na tym, żeby zapewnić bieżące dostawy, wykorzystać maksymalnie narzędzia, jakie są np. w Urzędzie Rejestracji Leków, związane ze SMOPL-em (Systemu Monitorowania Obrotu Produktami Leczniczymi - przyp. red.), dane z rynku, żeby mieć w pełni zdefiniowany problem. Także te narzędzia, które wynikają z ustawy refundacyjnej oraz te, które wynikają z prawa farmaceutycznego. Trzeba pomyśleć, co za rok, co za dwa, co za trzy, bo dziś Chiny pokazały brak swoich możliwości - przekonywał. 

Problem brakujących leków pojawił się w maju, ale w ostatnim czasie nasilił się. We wtorek Naczelna Rada Aptekarska napisała list otwarty do Ministerstwa Zdrowia z prośbą o interwencję. Podkreślono w nim, że brakuje około 500 różnych lekarstw, a sytuacja pogarsza się z dnia na dzień. Problem dotyczy m.in. chorych na cukrzycę, nadciśnienie, choroby serca czy tarczycę.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie:

DOSTĘP PREMIUM