Czas wyrównać różnice między świadczeniami kobiet i mężczyzn. "Nie widzimy niższych emerytur pań, bo nasza polityka społeczna to familiaryzm"

Liczymy, że rodzina się zajmie, państwo i instytucje publiczne zrzucają to na rodzinę - na antenie TOK FM dr hab Paweł Kubicki z SGH wyjaśnił, dlaczego nie zwracamy tak wielkiej uwagi na niższe emerytury kobiet niż mężczyzn.
Zobacz wideo

To, że kobiety pobierają niższe emerytury, nie powinno być dla nikogo zaskakującą informacją. Różnica między medianą (wartością środkową między najmniejszym a największym świadczeniem) emerytury mężczyzny i kobiety wynosi 800 zł. - Mamy już sytuację nierównowagi, ona się jeszcze pogłębi - ocenił dr Paweł Kubicki. Najważniejszą różnicą, z której wynika nierówność, jest to, że mężczyźni pracują do 65 roku życia, czyli płacą składki emerytalne pięć lat dłużej od kobiety. A to znacząco wpływa na to, że pobierają wyższe emerytury. Ale to kobiety żyją znacznie dłużej, więc i dłużej pobierają świadczenie. - Przeciętne życie kobiety po ukończeniu 60 roku życia to prawie 261 miesięcy, czyli prawie 22 lata, a mężczyzny 217 - około 18 lat. Więc to mężczyzna wydaje większe pieniądze przez mniej miesięcy, a kobieta mniejszą kwotę przez dłuższy okres - mówił gość TOK FM.

Dodał, że te różnice powinny zostać zrównane. Ale na tym nie powinno się skończyć, bo należałoby zmienić też sposób myślenia o emeryturze. - Nauczyć się akceptować starość. To znaczy przesunąć jej granicę, myśleć o niej w wieku 30 lat. Jak o niej nie myślimy, to nie planujemy swojej przyszłości i nie myślimy, jak będziemy żyć na emeryturze i czy będzie nam fajniej. Nie myślimy o rynku pracy i o tym, kto się wypala - wyjaśnił. 

Naiwnie liczymy, że nam rodzina pomoże i że jakoś będzie

Według eksperta ludzie nie zauważają tego, że emerytury kobiet są niższe niż mężczyzn. - Zakładamy, że to wszystko będzie załatwione w rodzinie. Polska polityka społeczna to jest familiaryzm. Liczymy, że rodzina się zajmie emerytem. Państwo i instytucje publiczne zrzucają to na rodzinę. Gdy rodzina jest niewydolna, to wkraczamy za późno i w sposób niewystarczający - wyjaśniał. 

Jak dodawał, problemem jest też demografia i sposób naszego życia. Szczególnie wśród kobiet. - Bałbym się tego, że znacznie wzrośnie liczba gospodarstw jednoosobowych i to będą gospodarstwa jednoosobowe starszych kobiet. Więzi rodzinne są coraz płytsze. Przeciętnie kobieta będzie miała mniejszą emeryturę i będzie mieszkała sama. Nie będzie też miała systemu wsparcia - tłumaczył dr Paweł Kubicki w rozmowie z Pawłem Sulikiem.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie:

DOSTĘP PREMIUM