Wiec przeciw przemocy w Białymstoku. "Chcemy Polski, która będzie domem wszystkich"

W niedzielę w Białymstoku odbył się protest ugrupowań lewicowych pod hasłem "Polska przeciw przemocy". Manifestacja zorganizowana została przez Wiosnę, SLD i Lewicę Razem w związku z wydarzeniami, do jakich doszło w Białymstoku podczas zeszłotygodniowego Marszu Równości.
Zobacz wideo

- Chcemy Polski, która będzie domem wszystkich. Polski, w której nie tylko Jarosław Kaczyński z kotem będzie się czuł jak w domu, ale także chłopak i dziewczyna, dwie dziewczyny i dwóch chłopaków będą czuli się jak w domu –- mówił w niedzielę lider Wiosny Robert Biedroń.

Podczas wiecu przemawiał także lider SLD Włodzimierz Czarzasty.

- Przyjechałem po to, aby powiedzieć, że jestem przeciwko prostym rzeczom. Nie chcę żeby jeden kopał i opluwał drugiego. Nie chcę, aby przy stołach rodziny się kłóciły, nie chcę, aby sobie ubliżano, aby rzucano w siebie słoikami z moczem. Nie chcę, żeby bito kogoś po twarzy i aby żaden dziennikarz nie był pobity bez względu na to, czy jest z telewizji publicznej, czy z innej. Nie chcę, aby ktokolwiek był bity - wymieniał.

Uczestnicy protestu trzymali tęczowe flagi, flagi Polski i UE, a także chorągiewki z napisem "Polska przeciw przemocy" oraz transparenty z hasłami: m.in. "Solidarność naszą bronią", "Żądamy równości małżeńskiej", "Równi wobec prawa", "2/3 młodzieży LGBT rozważało samobójstwo".

Do udziału w niedzielnej manifestacji w Białymstoku liderzy Wiosny, Lewicy Razem i SLD wzywali przedstawicieli władz i wszystkich partii. Odmownie na to zaproszenie odpowiedziała opozycja parlamentarna. PO, Nowoczesna, Kukiz'15 i PSL zapowiedziały, że nie wezmą udziału w niedzielnym proteście przeciw przemocy, ponieważ nie chcą upolityczniać wydarzeń, do których doszło podczas białostockiego Marszu Równości.

Z kolei wiceprezes PiS i pełnomocnik rządu ds. społeczeństwa obywatelskiego i równego traktowania Adam Lipiński zapytany, czy wyobraża sobie możliwość uczestnictwa przedstawicieli PiS lub rządu Mateusza Morawieckiego w tym proteście, stwierdził, że "robienie polityki" z wydarzeń w Białymstoku "jest nieporozumieniem" i może spowodować, że "wcześniej czy później" dojdzie znowu do niepotrzebnego politycznego starcia.

Na placu przed Teatrem Dramatycznym zabrała się też niewielka grupa kontrmanifestantów na zgromadzeniu pod hasłem "W obronie dzieci nienarodzonych".

Pierwszy Marsz Równości przeszedł ulicami Białegostoku 20 lipca po południu pod hasłem "Białystok domem dla wszystkich". Przejście uczestników marszu kilkakrotnie próbowali zablokować kontrmanifestanci, w tym przedstawiciele środowisk kibicowskich. W stronę uczestników rzucano kamieniami, petardami, jajkami i butelkami, wykrzykiwano też obraźliwe słowa. Podlaska policja ustaliła do tej pory tożsamość ponad 100 osób podejrzewanych o popełnienie czynów zabronionych podczas marszu, w tym o pobicia jego uczestników.

DOSTĘP PREMIUM