"Chciałbym, żeby Schetyna i Kosiniak-Kamysz postali przez 10 minut w tym kotle w Białymstoku. Otoczeni przez brunatnych"

- Białystok mógł być szokiem, nawet wśród weteranów marszów równości. Można to nazwać traumą. Nie jest hiperbolą stwierdzenie, że te osoby czuły się w sytuacji zagrożenia życia - mówił w TOK FM Hubert Sobecki ze stowarzyszenie Miłość Nie Wyklucza.
Zobacz wideo

Agata Kowalska w "Analizach" wróciła do wydarzeń z Marszu Równości w Białymstoku. Uczestnicy legalnie zorganizowanego marszu byli atakowani przez kiboli i chuliganów, zatrzymano kilkadziesiąt osób. - Białystok mógł być szokiem, nawet wśród weteranów marszów równości. Można to nazwać traumą. Nie jest hiperbolą stwierdzenie, że te osoby czuły się w sytuacji zagrożenia życia - komentował Hubert Sobecki ze stowarzyszenie Miłość Nie Wyklucza.

Jego zdaniem dla młodych ludzi wzięcie udziału w Marszu Równości w rodzinnym mieście to akt niebywałej odwagi. - W Białymstoku uczestnicy, często nastoletni, spotkali się nie tylko z kibolami, chuliganami i bandytami, ale też ze "zwykłymi" mieszczanami. I to oni krzyczeli do nas przez cały marsz, żebyśmy przestali żyć i pokazywali nam wulgarne gesty - wspominał z goryczą. 

Jak zaznaczył Hubert Sobecki, teraz "mądre głowy, czyli dziennikarze, publicyści, politycy", powinni szukać przyczyn, które sprawiły, że doszło do takiej sytuacji. - Co sprawiło, że pani w średnim wieku szła przez cały marsz z nami krok w krok tylko po to, żeby na nas wrzeszczeć. Ona była przekonana o tym, że do Białegostoku przyjechali dewianci, pedofilie, którzy chcą bezpośrednio zagrozić jej rodzinie, dzieciom czy wnukom - mówił aktywista. W jego opinii prawdziwym problemem jest - nadal - wszechobecna homofobia. - Warto nie przemilczeć tego prawdziwego problemu. Oczywiście, że media publiczne szczują na osoby LGBT. Kaczyński cynicznie wykorzystuje potencjał homofobiczny, który tkwi w naszej kulturze i społeczeństwie. Kościół ma krew na rękach, głównie dzieciaków, które popełniają samobójstwa, bo matka zamiast do seksuologa, zabrała je do egzorcysty - wskazywał Sobecki i dodawał, że "wina polityków nie ma tu większego znaczenia". - Zanim skierujemy ostrze krytyki na łatwy cel, zwrócimy uwagę na ludzi LGBT. Jak Polska długa i szeroka, jest mnóstwo osób LGBT i ich historii, dlaczego matka wygoniła z domu, dlaczego nigdy nie powiedzą ojcu. Trzeba się zastanowić, skąd bierze się przemoc i nienawiść - przekonywał aktywista.

Po wydarzeniach w Białymstoku organizacja Sobeckiego zaproponowała partiom opozycji spotkanie przy okrągłym stole. - Prześledziłam ich reakcje nawet nie na sam marsz, ale na wiec solidarności, który odbył się w ostatnią niedzielę w Warszawie. PSL stwierdziło, że nie weźmie udziału, bo na marszach równości obrażane są uczucia religijne. Platforma też się odcięła, bo to byłoby wpisywanie się w scenariusz z Nowogrodzkiej. Nie możecie liczyć na zrozumienie i chęć dyskusji - mówiła Kowalska.

- Chciałbym, żeby Grzegorz Schetyna i Władysław Kosiniak-Kamysz postali przez 10 minut w tym kotle w Białymstoku, otoczeni przez "brunatnych" i zwykłych "dobrych mieszczan". Wśród płaczących młodych osób, z brukiem i racami latającymi przy głowach. Myślę, że Kosiniak-Kamysz zachowuje się cynicznie, a Schetyna jednak posiada pewne deficyty poznawcze i nie jest w stanie pojąć pewnych sytuacji społecznych - odpowiadał Sobecki.

I dodawał, że w społeczeństwie jest pewna bariera w stosunku do praw osób LGBT. - Obawiam się, że nawet gdybyśmy mieli męczenników, to nawet wtedy to kunktatorstwo i tchórzostwo polskich polityczek i polityków wzięłoby górę. A nie mamy się do kogo zwrócić, nie ma wyższej instancji - podsumowywał aktywista stowarzyszenia Miłość Nie Wyklucza.

Pobierz Aplikację TOK FM i słuchaj sprytnie:

DOSTĘP PREMIUM