Katowice naprawiają szkody po defiladzie. Wygięte znaki, krawężniki uszkodzone przez czołgi

Katowickie służby naprawiają szkody po zorganizowanej w mieście defiladzie. Przemarsz wojsk obserwowało 200 tysięcy osób. Przez katowickie ulice przejechało około 190 ciężkich pojazdów.
Zobacz wideo

- Czołgi uszkodziły krawężniki. Trwa naprawa zniszczeń, choć straty nie są duże - zaznacza Maciej Stachura z biura prasowego katowickiego Urzędu Miasta. Zniszczone zostały też znaki i tablice, na które wspinali się ludzie. - Osoby wchodziły nawet na duże tablice, które pokazują, w którą stronę należy jechać – dodał Stachura.

Miasto przed defiladą zabezpieczyło część zieleni, przesadziło kwiaty z rabat, przycięło krzewy i usunęło kwietniki. To, czego nie usunięto, zadeptali ludzie. Naprawą zniszczeń zajmuje się teraz zakład zieleni miejskiej.

Wielkie zainteresowanie

Defiladę obejrzało w czwartek 200 tysięcy osób. Jednak wiele osób nie dojechało do Katowic, bo pociągi były przepełnione. Na peronach rozgrywały się dantejskie sceny. Chętnych było tylu, że pociągi Kolei Śląskich nie pomieściły wszystkich chętnych. - Próbowałem dostać się pociągiem z Dąbrowy Górniczej. Nie wpuścili nas do pociągu, tyle ludzi jechało. Powinno to zostać lepiej przygotowane – mówił jeden z mężczyzn.

Tuż po defiladzie, na parkingu w Strefie Kultury, zorganizowano piknik wojskowy. Organizatorzy ustawili tam kilkanaście czołgów i wozów bojowych. Był i kandydujący z Katowic premier Mateusz Morawiecki. Dla większości uczestników imprezy, jednak dostanie się w ten rejon, graniczyło z cudem. Ciężko również było z Katowic się wydostać, miasto było sparaliżowane.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM