Sławomir Broniarz za "radykalną akcją strajkową". "Nauczyciele mówią: chcemy protestować"

- Nie zgadzamy się na to, co zostało nam zaproponowane. Uważam, że szkoła powinna się zmieniać na lepsze - mówił w TOK FM Sławomir Broniarz. Prezes ZNP dodawał, że środowisko "nie godzi na to, co dzieje się w sferze szeroko rozumianej polityki edukacyjnej".
Zobacz wideo

Między 1 a 15 września Związek Nauczycielstwa Polskiego przeprowadzi sondaż, w którym nauczyciele zdecydują, czy chcą protestu i ewentualnie w jakiej formie ma się on odbyć. Szef ZNP Sławomir Broniarz tłumaczył w Poranku Radia TOK FM, dlaczego zdecydowano się na taki krok. - 82 procent nauczycieli jest zdania, że trzeba protestować, tak wynika z badania prof. Michała Bilewicza. Jednocześnie rozstrzał tych, którzy chcą strajkować lub przyjąć inne formy protestu jest duży - wyjaśniał Broniarz. Jak dodał, pierwsze dwa tygodnie nowego roku szkolnego będą "czasem sprawdzianu". - Dziś nauczyciele mówią "chcemy protestować, zamierzamy protestować, ale jednocześnie chcemy pokazać rodzicom, że to nie jest walka z dzieckiem, że my nie chcemy tylko walczyć o swoje". Stąd pytanie o różne formy protestu - mówił związkowiec. 

Sławomir Broniarz zdradził, że sam jest gorącym zwolennikiem "radykalnej akcji strajkowej". - Środowisko nauczycielskie, mimo ogromnych strat i wyrzeczeń, jakie ponieśliśmy w kwietniu, nie ma innego wyjścia. Musi być też świadomość środowiska - przyznawał gość TOK FM i dodał: Strajku nie mogą robić tylko członkowie ZNP. - Każda forma protestu, która uzyska jak największy poziom akceptacji w sondażu, będzie proponowana, jako ta, która powinna zafunkcjonować w obecnym stanie rzeczy - podkreślił. 

Szef Związku Nauczycielstwa Polskiego mówił, że nauczycieli nie zadowala podwyżka rzędu 200-300 zł, jaką mają dostać od 1 września. - W dalszym ciągu chcemy pokazywać, że nie godzimy się na to, co się dzieje w edukacji. Nie akceptujemy tych zmian. Podwyżka nikogo nie zadowala, nie rozwiązuje problemów nauczycielskich. Nikt nie chce pracować w dużym mieście za pieniądze, które nie pozwolą mu nawet wynająć mieszkania - komentował Broniarz. Odnosił się tym samym do informacji, że w samej Warszawie brakuje kilku tysięcy nauczycieli. 

Gość Jana Wróbla podkreślał, że zdecydowana większość nauczycieli zrozumiała, iż "konformizm, potakiwanie i chodzenie z pochyloną głową do niczego nie prowadzi". - Nauczyciel, jeśli jest sam tchórzliwy, to nie wychowa odważnego obywatela. Nauczyciel, jeśli nie ma w swojej głowie autonomii, to nie nauczy jej dziecka i tej świadomości, że trzeba być wolnym i niezależnym w swoim procesie myślenia - wyjaśniał Broniarz. 

Związkowiec krytykował też premiera Morawieckiego za to, że "wychodzi do ludzi i mówi, że tu da miliard zł, tutaj dwa". - Jakby to były jego własne pieniądze. Większe nakłady na edukację, to nie tylko podwyżki dla nauczycieli, ale też pieniądze na wszystko, co wiąże się z unowocześnianiem szkół. Dlaczego dla jednych są pieniądze, a dla drugich nie? Edukacja jest bardzo rozwojowa, będzie decydowała o przyszłości tego kraju - podkreślał lider ZNP.

Opublikowany dziś w "Rzeczpospolitej" sondaż pokazuje, że Polacy nie chcą, by nauczyciele strajkowali. Ponad 61 proc. badanych uważa, że nie powinni wznawiać zawieszonego w kwietniu protestu. 26 proc. jest przeciwnych protestowi, bo uważa, że nauczyciele wiosną dostali wystarczające podwyżki. "Natomiast 35,4 proc. choć nie chce strajku, to uważa, że pedagodzy dalej powinni negocjować z rządem" - czytamy w "Rz".

Strajk nauczycieli inspirowała "totalna opozycja"?  Posłuchaj w Aplikacji TOK FM:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM