Restauracja wprowadza zakaz wstępu dla dzieci. Prawnik: Widzę tu poważny problem dyskryminacyjny

Jedna z poznańskich restauracji wprowadziła zakaz wstępu dla dzieci poniżej 6 lat. Jak czytamy na profilu restauracji na Facebooku, powodem decyzji jest niszczenie mienia przez najmłodszych. Zdaniem prawnika, sprawa zahacza o dyskryminację konkretnej grupy osób.
Zobacz wideo

Jedna z poznańskich restauracji zaprasza rodziców z dziećmi, ale jeśli mają co najmniej 6 lat. Dotychczas lokal - Parma i Rukola, działający na ul. Głogowskiej w pobliżu Międzynarodowych Targów Poznańskich był otwarty dla wszystkich. Od kilku dni restauracja nie obsługuje dzieci poniżej 6 lat. Bo jak tłumaczą właściciele do takiego kroku skłonili ich sami klienci. -"Coraz częściej zgłaszali nam, że chętnie zjedliby posiłek w kameralnej atmosferze, czy wybrali się na romantyczny obiad bądź kolację. Co ciekawe to opinia także rodziców, którzy co oczywiste kochają swoje pociechy najmocniej na świecie, ale czasem po prostu chcieliby odpocząć ", piszą na swoim profilu w mediach społecznościowych restauratorzy.

To jednak nie jedyny, a na pewno nie najważniejszy powód, który przesądził o wprowadzeniu zakazu wstępu dla dzieci młodszych niż 6 letnie.  Taką decyzję właściciele podjęli po tym jak w miniony weekend, wśród gości lokalu pojawiła się rodzina z małymi dziećmi(przyp.red.), które miały ubrudzić jedzeniem stół i krzesła. Restauratorzy umieścili w internecie zdjęcia, na których widać pozostawione na stole resztki jedzenia, zabrudzoną sosem podłogę i fotele. - "Możecie się na nas obrazić, możecie nas hejtować, trudno. Nie pozwalamy na takie zachowania - tak, nie wszystkie dzieci są takie same, ale nie będziemy robić selekcji" - tłumaczą się w swoim komunikacie właściciele lokalu.  Sprawa podzieliła internautów, co oczywiste rodzą się pytania, czy właściciele restauracji mogą tak postąpić. Jedni popierają takie rozwiązanie, inni ostro krytykują.

Co na to prawo?

Poznański adwokat mecenas Wojciech Wiza widzi tutaj poważny problem dyskryminacyjny. Pewne usługi, decyzją przedsiębiorcy są nie dostępne ze względu na wiek. - Z całą pewnością jeśli zaakceptujemy tą sytuację, to możemy stworzyć niebezpieczny precedens, a mianowicie za chwilę wykluczymy z przestrzeni publicznej osoby powyżej 70 roku życia, bo ktoś uzna, że swoim wyglądem ludzie starsi zaburzają u niego poczucie estetyki - mówi adwokat. Jego zdaniem w przypadku decyzji tej poznańskiej restauracji możemy mieć do czynienia z elementami dyskryminacji konkretnej grupy osób, w tym przypadku dzieci.

- Oni powołują się również na to, że logistycznie trudno im zmieścić im wózki dziecięce, tyle tylko, że za chwilę powiemy, że niepełnosprawni też nie powinni tam wjeżdżać, bo logistyka nie pozwala by skorzystali z usług tej restauracji. Pokazując ten przykład, widzimy, że tworzy się sytuacje, w których mamy do czynienia z ewidentną dyskryminacją - wyjaśnia mecenas.

Właściciele bronią jednak swojej decyzji, podkreślając, że ich restauracja jest za mała, dlatego nie może zapewnić udogodnień dla najmłodszych. - W Poznaniu jest wiele restauracji przystosowanych do potrzeb najmłodszych dzieci. Znajdują się tam kąciki zabaw, gry, przewijaki, podgrzewacze na mleko, a czasem nawet animatorzy. W takich miejscach dzieci się nie nudzą" -czytamy w oświadczeniu Parma&Rukola. Właściciele lokalu twierdzą, że ich decyzja, by zapraszać dzieci, ale w granicach wiekowych +6 jest przemyślana i podjęta bez emocji.

Zdaniem wielu osób, jest to jawne segregowanie klientów ze względu na wiek. Przekaz jaki do nas trafia jest jasny: dzieci w lokalu brudzą, przeszkadzają i nie potrafią się właściwe zachować, więc ograniczymy im dostęp do świadczonych przez nas usług. To najprostsze rozwiązanie, jednak czy tak powinno się rozwiązywać problemy z trudnymi klientami - pytają internauci?

- Zdecydowanie nie, z trudnymi klientami trzeba próbować rozwiązać problem, który sami generują. Jeśli ktoś coś zniszczy, to musi ponieść koszty naprawy lub przywrócenia tego do stanu pierwotnego. Tego typu problemy trzeba załatwiać z tą, konkretną osobą, a nie tworzyć pewnego rodzaju zakazy, które jak w tym przypadku są dyskryminacją ze względu na wiek - podkreśla mecenas Wojciech Wiza.

Według prawników w tej sytuacji mogą pojawić się osoby, które poczują się dotknięte zakazem wprowadzonym przez właścicieli poznańskiej restauracji i wystąpią z pozwem cywilnym o naruszenie dóbr osobistych. - "Nie możemy tego przypadku potraktować jako wykroczenie ze względu na odmowę świadczenia usług bo mamy już wyrok TK dotyczący znanej sprawy drukarza, ale z całą pewnością możemy tutaj mówić o ograniczeniu dostępu do usług. Pewnie możliwość dochodzenia praw, które zostały naruszone przez restaurację nie będzie łatwa, ale tak jak precedensem jest charakter tego zakazu, tak samo możemy sobie wyobrazić precedensowy wyrok sądu, który stwierdzi, że mieliśmy do czynienia z praktykami dyskryminacyjnymi ze strony restauracji".

Dlaczego dzieci krzyczą w miejscach publicznych?

O dzieciach krzyczących w miejscach publicznych mówiła niedawno w TOK FM Iga Kazimierczyk z Fundacji Przestrzeń dla Edukacji. - Dzieci, które zachowują się w sposób uciążliwy dla otoczenia, nie znają zasad albo nie wiedzą, których zasad przestrzegać. Samodzielnie próbują się dowiedzieć, gdzie jest granica - oceniła ekspertka. Całej rozmowy na ten temat w Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

DOSTĘP PREMIUM