Ścieki z "Czajki" wpadają do Wisły. "Nie można tego bagatelizować, ale ta władza wyolbrzymia nasze strachy"

Z powodu awarii kolektorów ściekowych oczyszczalni "Czajka" w Warszawie nieczystości zrzucane są wprost do Wisły. Władze stolicy uspokajają. Z kolei rząd twierdzi, że mamy do czynienia z katastrofą ekologiczną. - Ta władza wyolbrzymia nasze strachy - mówił w TOK FM Radosław Gawlik z Zielonych.
Zobacz wideo

Sprawa awarii w oczyszczalni "Czajka" błyskawicznie stała się tematem politycznym. Według władz stolicy – związanych z PO - awaria systemu przesyłania ścieków nie niesie z sobą żadnego zagrożenia dla osób korzystających z kranówki.

Z kolei rząd i podległe mu instytucje od wczoraj biją na alarm, mówiąc o katastrofie ekologicznej i zagrożeniu dla ludzi, ekosystemu. Minister środowiska, Henryk Kowalczyk, stwierdził w środę, że gdy dowiedział się o "kontrolowanym zrzucie ścieków", ogarnęło go przerażenie. - Taki kontrolowany zrzut ścieków w pełnym zakresie trudno nazwać w sposób tak beztroski. Jednak jest to niezwykle groźne zjawisko, katastrofa ekologiczna, ale też wielkie niebezpieczeństwo, jeśli chodzi o zdrowie i życie mieszkańców, nie mówiąc już o potężnych szkodach środowiskowych - podkreślił.

Z kolei wiceminister spraw wewnętrznych Paweł Szefernaker alarmował, że "przez 29 godzin służby administracji zespolonej nie były informowane przez prezydenta Warszawy o zagrożeniu jakie się pojawia". - Drużyna Grzegorza Schetyny jak gang Olsena rządzi dzisiaj Warszawą (...) 29 godzin Trzaskowski, prezydent Warszawy z nominacji Platformy Obywatelskiej, z drużyny Schetyny, zataił tę sprawę - mówił. Natomiast europoseł PiS Joachim Brudziński, były szef MSWiA, stwierdził, że awaria to "wina nieodpowiedzialnych ludzi, którzy nie potrafili odpowiednio zareagować". Marek Suski, szef gabinetu politycznego premiera Morawieckiego powiedział w TVP Info, że sytuacja z "Czajką" przypomina mu katastrofę elektrowni jądrowej w Czarnobylu. - Tam też ukrywano to, ile się dało. Później się nie dało ukryć, bo Wisła zaczęła płynąć pianą - mówił Suski. 

Warszawski radny PiS Sebastian Kaleta poinformował też, że uzyskał informację o tym, że prokuratura z urzędu wszczęła śledztwo w tej sprawie.

Według Generalnego Inspektoratu Ochrony Środowiska od godz. 7.50 w środę do północy do Wisły trafiło blisko 160 tys. metrów sześciennych nieoczyszczonych ścieków. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysyła sms-y do mieszkańców kolejnych powiatów wzdłuż Wisły z ostrzeżeniem przed używaniem wody z rzeki.

"Wisła da sobie radę"

Radosław Gawlik z partii Zieloni, który był wiceministrem środowiska w rządzie Jerzego Buzka, uważa, że sprawy nie można bagatelizować, ale nie należy też wyolbrzymiać tego, co wydarzyło się w Warszawie.  Wyliczał też, jaka jest skala zjawiska. - Do Wisły wpada 3 metry sześcienne ścieków na sekundę. W tej chwili przepływ wody w rzece to 200-240 metrów sześciennych na sekundę. Czyli ścieki to coś około 1 procenta – wyjaśniał Gawlik. Jego zdaniem ścieki powinny rozcieńczyć się w wodzie już po kilkunastu kilometrach. - Więc zagrożenie się minimalizuje. Co więcej, Wisła to ciągle rzeka naturalna, dlatego lepiej sobie z tym radzi niż na przykład wybetonowany kanał. Zdolności cieku wodnego do samooczyszczania są wówczas dużo gorsze – podkreślił gość TOK FM.

Ekspert odnosił się również do wykorzystywania awarii w debacie politycznej. - Ta władza wyolbrzymia nasze strachy. Straszy nas, żeby dawać nam fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Aczkolwiek lokalnie zrzut nieoczyszczonych ścieków może powodować zagrożenie dla ekosystemu. Dobrze, że poszły alerty z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska i sanepidu, ale nie jest to żadna gigantyczna katastrofa – mówił były minister środowiska.

Jak przypomniał, część oczyszczalni "Czajka" dla lewobrzeżnej Warszawy została otwarta dopiero w 2012 roku. - Wcześniej, przez 50 lat, ścieki wpadały do Wisły i rzeka jakoś sobie z tym radziła. Jednak warto się zastanowić, dlaczego świeżo wybudowana oczyszczalnia źle zafunkcjonowała – uważa Radosław Gawlik.

Płock uspokaja

Ścieki płyną rzeką w stronę Płocka i dalszych miejscowości. Rzecznik rządu Piotr Müller jeszcze w środę zapowiedział, że "w związku ze skażeniem w czwartek rano w Płocku odbędzie się posiedzenie sztabu kryzysowego z udziałem ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego oraz głównego inspektora sanitarnego Jarosława Pinkasa". 

W Płocku posiedzenie miejskie zespołu zarządzania kryzysowego odbyło się jeszcze w środę popołudniu. - W sytuacji kryzysowej, jaka ma miejsce w Warszawie, podjęliśmy pewne działania - zapewnił w czwartek na konferencji prezydent Płocka Andrzej Nowakowski.

Dodał, że sytuacja jest stabilna. - Jest cały czas monitorowana przez wodociągi płockie przy współpracy ze wszystkimi odpowiedzialnymi służbami - przekazał Nowakowski. Podkreślił, że po przedstawieniu na zespole kryzysowym sytuacji przez prezesa wodociągów płockich, podjęto działania i woda jest monitorowana i badana "zarówno jeżeli chodzi o wodę surową, czyli tę, która wpływa do wodociągów, jak i tę, która później po uzdatnianiu jest przesyłana do mieszkańców Płocka - zaznaczył Nowakowski, który prezydentem miasta od 2010 roku. 

Pobierz Aplikację TOK FM i słuchaj sprytnie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM