Pierwszy dzień szkoły. Czego obawiają się nauczyciele i uczniowie?

Brak nauczycieli, przepełnione szkoły i lekcje do godziny 19 - to tylko niektóre z problemów, z jakimi w rozpoczętym właśnie roku szkolnym 2019/2020 będą musieli mierzyć się nauczyciele, uczniowie i rodzice.
Zobacz wideo

W poniedziałek nowy rok szkolny rozpoczęło 4,6 mln uczniów z blisko 24 tys. szkół. W związku z reformą edukacji i likwidacją gimnazjów, w klasach pierwszych szkół średnich uczyć się będzie więcej uczniów niż w poprzednich latach. W liceach naukę rozpoczęło ponad 333 tys. uczniów, w technikach - 299 tys., a w szkołach branżowych pierwszego stopnia - ponad 109 tys.

"Jakoś musimy dać radę"

Aby pomieścić większą liczbę uczniów, w wielu szkołach wprowadzono zmianowy system zajęć. Dyrektorzy robili wszystko, aby w swoich placówkach znaleźć dodatkową przestrzeń - pomieszczenia gospodarcze zamienili w sale lekcyjne, szukali nowych budynków.

VII Liceum Ogólnokształcące we Wrocławiu będzie korzystało z dodatkowej nieruchomości, w której wcześniej mieściło się gimnazjum. - Na pewno będzie ciasno, ale mamy drugi budynek tu w sąsiedztwie. Tam też adaptujemy pomieszczenia na sale lekcyjne. Jakoś musimy sobie dać radę - mówi dyrektor placówki Leszek Duszyński.

W I LO w Bochni nowością jest z kolei wydłużenie zajęć - nawet do godziny 20. W tym roku placówka otworzyła aż 16 klas pierwszych i wszystkie będą zaczynać lekcje po godzinie 13. - Z jednej strony czuję radość, że tylu młodych ludzi z otwartymi głowami i umysłami do nas przychodzi, ale z drugiej jest niepokój, czy to wszystko, co powstało przez wakacje na papierze, sprawdzi się w rzeczywistości - przyznaje dyrektorka szkoły Jolanta Kruk.

Pierwszoklasiści starają się nie tracić optymizmu. W rozmowie z reporterką TOK FM przyznają, że będą musieli przestawić swój tryb dnia tak, aby wstawać wcześniej i uczyć się rano - jeszcze przed zajęciami. - Będzie ciężko się przyzwyczaić, zwłaszcza na początku - przyznaje jeden z licealistów.

- Trochę się stresuje, ale myślę, że jakoś dam radę - przyznaje inna z uczennic. Dopytywana, o to, co budzi jej największe obawy, stwierdza stanowczo: fizyka w piątek, o godzinie 18.

20 klas pierwszych w jednym roczniku

16 klas pierwszych utworzono także w LO im. Marii Konopnickiej w Katowicach. Niektórzy uczniowie przyznają, że "jest pewne zamieszanie". - Nie zmieściliśmy się w sali na rozpoczęciu roku szkolnego - mówi reporterce TOK FM jeden z licealistów. - Klas pierwszych jest więcej niż drugich i trzecich razem wziętych - dodaje.

Rekord wśród techników pobił natomiast Zespół Szkół Technicznych w Rybniku, gdzie powstało aż 20 klas pierwszych. 

Praca pilnie szuka nauczyciela

Z jednej strony podwójny rocznik zmierza do szkół, z drugiej - brakuje nauczycieli. Z najgorszą sytuacją mamy do czynienia w największych miastach. W Warszawie jest ok. 4000 wakatów, w Krakowie - 300. Wrocław cierpi przede wszystkim na brak matematyków, informatyków, fizyków, chemików oraz nauczycieli nauczania początkowego.

Dolnośląski Kurator Oświaty Roman Kowalczyk - jak sam mówi - jest ostrożnym optymistą. - Ci z koleżanek i kolegów, którzy uczyli w gimnazjum, teraz mają szansę zatrudnić się w liceach, technikach i szkołach branżowych, i zapewne niemało z nich z tego skorzysta - zakłada.

Wiceprezydent stolicy Paweł Rabiej mówił w poniedziałek rano TOK FM, że nauczyciele odchodzą z zawodu m.in. dlatego, że ich wynagrodzenie zasadnicze jest za niskie - zwłaszcza w porównaniu do kosztów, które trzeba ponosić żyjąc w dużym mieście.

Wciąż ważą się też losy jesiennego strajku nauczycieli. Związek Nauczycielstwa Polskiego - jak informowaliśmy w TOK FM - odwleka podjęcie decyzji w tej sprawie. Sondaż wśród pracowników oświaty został wydłużony o tydzień (do 22 września). W związku z tym decyzję o tym, czy będzie protest i w jakiej formie - powinniśmy poznać pod koniec miesiąca.

Nowa podstawa programowa

Kolejny problem, którego w nowym roku szkolnym obawiają się nauczyciele to nowa podstawa programowa dotycząca uczniów szkół średnich. - To dla nas duże wyzwanie - stwierdza Agnieszka Kałczyńska-Durlej, nauczycielka języka angielskiego i jednocześnie działaczka Międzyszkolnego Komitetu Strajkowego. - Teraz będziemy się koncentrować na tym, żeby biec przez program, bo ja muszę go zrealizować. Więc będę biegła, a jeśli dziecko nie nadąży, to będzie musiało sobie radzić samo z rodzicem i to jest ta tragedia, która będzie się dokonywała w czteroletnim liceum - dodaje.

Wielkimi optymistami, jeśli chodzi o nowy rok szkolny, są za to przedstawiciele rządu. Premier Mateusz Morawiecki stwierdził w poniedziałek, że "za kilka miesięcy przekonamy się, że reforma szkolnictwa będzie dobrze służyła uczniom".

Zajęcia dydaktyczno-wychowawcze potrwają w roku szkolnym 2019/2020 do 26 czerwca.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie za darmo:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM