Patostreamy w internecie nadal groźne. "Nastolatki oglądają je jak serial"

- Co trzeci nastolatek ogląda patotreści w internecie, a z tych oglądających, aż 43 procent robi to częściej niż raz w tygodniu. To jest przerażające, bo młodzi ludzie często nie mają dystansu do tego, co widzą - przekonywała w TOK FM Zuzanna Rudzińska-Bluszcz z biura Rzecznika Praw Obywatelskich.
Zobacz wideo

Patostreamy to relacje na żywo w internecie z patologicznych zachowań, które często przekraczają dozwolone i akceptowalne normy, a czasami wypełniają nawet znamiona przestępstwa. Jak wyjaśniała w TOK FM Zuzanna Rudzińska-Bluszcz z biura Rzecznika Praw Obywatelskich włos jeżył jej się na głowie, gdy badała te treści. - Chłopak na oko w wieku 25 lat, obok siedzi jego matka – na pierwszy rzut oka widać, że może być uzależniona od alkoholu. I ów "twórca" mówi, że jeśli otrzyma odpowiednią kwotę, tzw. Donejtów, to on te matkę uderzy albo wykopie spod niej krzesło. Pieniądze wpływają i ten człowiek robi to, co zapowiedział. I takie nagrania miewają po kilkaset tysięcy odsłon w serwisach wideo – mówiła Rudzińska-Bluszcz.

Przytaczała też dane z raportu o patotreściach, który ukazał się tuż przed wakacjami. - Co trzeci nastolatek ogląda patotreści w internecie, a z tych oglądających, aż 43 procent robi to częściej niż raz w tygodniu. To jest przerażające, bo młodzi ludzie często nie mają dystansu do tego, co widzą – przekonywała koordynatorka okrągłego stołu RPO do walki z patotreściami w internecie. 

Dla części nastolatków, patostreamerzy stali się idolami. - Ale nie takimi jak boysbandy, tylko takimi autentycznymi, niemalże kumplami, których można spotkać na ulicy – mówiła przedstawicielka RPO. Jak dodała, w trakcie transmisji nawiązuje się relacja między widzami a występującymi. - Oni to oglądają jak serial. Co więcej, z badań wynika, że dla wielu młodych ludzi to jest dobry sposób na zarabianie pieniędzy – podkreślała Rudzińska-Bluszcz.

Ekspertka wskazywała, że każdy przypadek patostreamingu należy analizować osobno, bo tylko część to łamanie prawa. - Trzeba rozróżnić treści szkodliwe, od tych niezgodnych z prawem – mówiła i dodawała, że kłopot nie leży w przepisach, bo te są wystarczające, ale w praktyce. - Trzeba zmienić praktykę organów ścigania. Policja i prokuratora musi czuć ciężar gatunkowy patostreamów. Wiele spraw bywa umarzanych ze względu na "nikłą szkodliwość społeczną". A ta jest olbrzymia zważywszy na liczbę oglądających i brutalność treści – tłumaczyła przedstawicielka RPO.

Jej zdaniem najważniejsza jest w tej chwili edukacja. - Należy działać tak, aby świadomość i brak akceptacji dla takich treści wzrastały. Trzeba edukować ludzi i wyposażać ich w takie narzędzia, żeby temu sprostali. Sposób zgłaszania treści musi być taki, żeby ludzie chcieli to robić – przekonywała.
W walce z patostreamem ekspertka wierzy w "kontrwywiad obywatelski". - Jeżeli my będziemy chcieli wziąć sprawy w swoje ręce, damy ludziom skuteczne narzędzie do zgłaszania takich treści, to wtedy wygramy. Mamy szansę zbudować w internecie społeczeństwo obywatelskie. To jest moją ambicją – podsumowywała gościni Agaty Kowalskiej.

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM