"Czerwona zaraza ma to do siebie, że się modyfikuje". Kuriozalna dyskusja lubelskich radnych

Lubelski PiS postulował przyjęcie przez radę miasta stanowiska w obronie arcybiskupa Marka Jędraszewskiego, który zasłynął słowami o "tęczowej zarazie". Radni nawiązywali do morderstwa prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza. Stanowiska jednak nie przyjęto - przez fortel pozostałych radnych.
Zobacz wideo

1 sierpnia, w czasie mszy z okazji 75. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego metropolita krakowski podkreślił, że to z powstańczych mogił narodziła się wolna Polska. - Trzeba było długo na nią czekać. Czerwona zaraza już nie chodzi po naszej ziemi, ale pojawiła się nowa, neomarksistowska, chcąca opanować nasze dusze, serca i umysły. Nie czerwona, ale tęczowa - stwierdził hierarcha.

Radni PiS z Lublina dowodzili, że w słowach duchownego z Krakowa nie było mowy nienawiści. Przekonywali za to, że to w atakach na niego jest nienawiść i zło. "Szczególne zaniepokojenie budzą manifestacje nawołujące do fizycznej przemocy wobec osoby księdza arcybiskupa. Znamienne jest, że ataki słowne, jak również nienawistne gesty wobec osoby Metropolity Krakowskiego, wypowiadane są rzekomo w obronie demokracji i wolności, w rzeczywistości zaś stanowią wyraz całkowitego zaprzeczenia wolności, tolerancji oraz poszanowania drugiego człowieka" - napisano w stanowisku PiS.

Na sesji rady miasta przemówiono obrazami

Na sesji rady miasta radny Tomasz Pitucha z PiS (kandydat na posła) pokazywał slajdy m.in. z happeningu przygotowanego przez drag queen - chodzi o symulację podcięcia gardła kukle, przedstawiającej duchownego z Krakowa. Sprawę z urzędu podjął Rzecznik Praw Obywatelskich, zajęła się nią także prokuratura.

Tomasz Pitucha dowodził, że takie ataki są niedopuszczalne i dlatego - w jego ocenie - rada miasta powinna wziąć w obronę przedstawiciela Kościoła. Radny odwoływał się przy tym do dramatycznych wydarzeń z Gdańska i zabójstwa prezydenta tego miasta, Pawła Adamowicza. - Różnica jest tylko taka, że tutaj zmasakrowano kukłę przedstawiającą księdza arcybiskupa, ale wydźwięk społeczny tego wydarzenia jest bardzo tragiczny - dowodził Pitucha.

"Pan grzeszy, panie radny"

Po tych słowach wywiązała się burza. - Porównywanie tej niewątpliwie wstrętnej inscenizacji z udziałem kukły arcybiskupa do śmierci pana prezydenta Adamowicza to grzech. Pan grzeszy, panie radny. A w rzeczywistości to jest tak adekwatne jak porównywanie "Emi" (hejterka, bohaterka "afery Piebiaka" - przyp. red.) do "Inki", o czym niedawno czytaliśmy w mediach - grzmiał przewodniczący rady miasta, Jarosław Pakuła (PO).

Do porównania happeningu do śmierci prezydenta Gdańska odniósł się też Bartosz Margul (PO). Jak mówił, to nieuprawnione i niedopuszczalne porównanie, które nie powinno mieć miejsca. - Gdzie pan był, panie radny, jak na szubienicach wieszali polityków Platformy Obywatelskiej? Wygłaszał pan wtedy jakieś stanowisko? Gdzie pan był, jak były akty zgonu dla prezydentów miast i jeden akt został zrealizowany? Mówi pan, że to nie jest mowa nienawiści? - pytał.

Radny Marcin Jakóbczyk z PiS dowodził, że abp Marek Jędraszewski, mówiąc o "tęczowej zarazie", nie miał na myśli konkretnych ludzi - środowiska osób LGBT. - Te słowa nie są kierowane przeciwko komukolwiek, ale przeciwko szkodliwemu zjawisku. Należy pamiętać, że arcybiskup wypowiada te słowa jako pasterz Kościoła katolickiego i w zgodzie z Ewangelią. Arcybiskup miał taki obowiązek, by takie słowa - w obronie określonych wartości - wypowiadać - dowodził Jakóbczyk. 

"Walka dobra ze złem trwa od początku świata"

- No cóż, walka dobra ze złem trwa od początku świata i zakończy się na końcu świata - mówił z kolei Stanisław Brzozowski (PiS) - Czerwona zaraza ma to do siebie, że się modyfikuje. Nie jest tak, że ona przestała istnieć, bo pewne procesy zachodzą. Dopóki ostatni człowiek myślący kategoriami komunizmu nie umrze, to trudno mówić, że komunizm się skończył. Arcybiskup mówił o grzechu i niewłaściwym postępowaniu - przekonywał.

Ostatecznie radni rządzącej Lublinem koalicji (PO, SLD, Nowoczesna) zaproponowali, że przyjmą stanowisko, ale w zmodyfikowanej wersji. Zgodnie ze zgłoszoną przez nich poprawką, miały się w nim znaleźć m.in. zdania: "Szczególne zaniepokojenie wywołała w nas inscenizacja przedstawiająca przemoc wobec arcybiskupa Marka Jędraszewskiego. Bardzo kontrowersyjne wypowiedzi arcybiskupa wobec pewnej grupy społecznej nie mogą być usprawiedliwieniem dla tego typu zachowań. Innym szokującym wydarzeniem jest zorganizowany hejt kierowany z Ministerstwa Sprawiedliwości, gdzie do kompromitowania niewygodnych władzy sędziów były wykorzystywane zarówno poufne dane osobowe, jak i szczegóły życia osobistego sędziów".

Na takie słowa radni PiS nie mogli się zgodzić, dlatego ostatecznie swoje stanowisko wycofali. Finalnie więc nie przyjęto żadnego oświadczenia - ani w wersji pierwotnej, ani tej z naniesionymi poprawkami. W efekcie dość długa i burzliwa wieczorna dyskusja zakończyła się... niczym.

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM