Ruszyła pielgrzymka e-samochodów do Watykanu. Szlakiem sanktuariów i ... ładowarek

Kilka samochodów elektrycznych wyruszyło z Częstochowy z e-mobilną pielgrzymką do Watykanu, szlakiem europejskich sanktuariów.
Zobacz wideo

Jak mówił, podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Katowicach prezes organizującego przedsięwzięcie stowarzyszenia Instytut Elektromobilności Emobi z Katowic Marcin Piaskowski, pielgrzymka rozpoczęła się w niedzielę na Jasnej Górze poświęceniem pojazdów, wśród nich elektrycznego trójkołowca, który ma zostać przekazany papieżowi Franciszkowi.

- Chodzi przede wszystkim o promocję elektromobilności, czyli elementu dbania o planetę. To odpowiedzialność każdego z nas, żeby przede wszystkim odpowiadać osobiście za to, co się robi – za zanieczyszczenie środowiska, bo jeżeli każdy nie weźmie odpowiedzialności za siebie, za chwilę będziemy mieli ogromny problem - przekonywał Piaskowski.

- Mamy nadzieję, że ta pielgrzymka pokaże też w jakimś stopniu, że jest już możliwe poruszanie się pojazdami elektrycznymi nie tylko w obrębie miast, wokół własnego miejsca zamieszkania, ale też na tak długim dystansie, jaki dzieli nas od Watykanu - dodał szef Emobi.

Pielgrzymka w ciągu niespełna dwóch tygodni ma przemierzyć ponad 4 tys. km, odwiedzając sanktuaria Polski, Czech, Austrii, Słowenii i Włoch. Jej uczestnicy na trasie chcą rozmawiać o potrzebie dostosowania miejsc kultu dla potrzeb elektromobilności, a także promować polską strategię rozwoju elektromobilności.

- Jedziemy szlakiem europejskich sanktuariów, więc zatrzymujemy się na tyle często, aby można było samochody doładowywać, bo to jednak kluczowy problem. Dystanse między postojami to ok. 300-350 km, pozwalają nam one spokojnie docierać na miejsca. Po drodze planujemy różnego rodzaju eventy, promocje. Mamy nadzieję dotrzeć do Watykanu w niedzielę 15 września - mówił Piaskowski.

Trójkołowiec dla papieża

Pytany, czy to także pielgrzymka "szlakiem ładowarek" odpowiedział, że "między innymi tak". - To jest także test infrastruktury, którą chcemy sprawdzić - przyznał. Jak podał, we flocie pielgrzymkowej znalazły się elektryczne pojazdy, m.in.: dostawczy vw e-crafter, pełniący także funkcję "e-mobilnej ambasady", bmw i3, audi e-tron oraz elektryczne hyundai i nissan.

Jak wynika z informacji organizatorów, przedstawiciele Emobi rozmawiali z Franciszkiem w Watykanie 8 maja br., informując papieża o idei e-mobilnej pielgrzymki i uzyskując na to przedsięwzięcie błogosławieństwo. Dowiedzieli się m.in, że na terenie Watykanu działa już 12 ładowarek samochodów elektrycznych, zasilanych energią z paneli fotowoltaicznych, a do końca roku ma być ich 20.

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (10)
Ruszyła pielgrzymka e-samochodów do Watykanu. Szlakiem sanktuariów i ... ładowarek
Zaloguj się
  • szpung

    Oceniono 1 raz 1

    Tia, sam samochod moeze i jest eko, tyle ze zanim wyruszy wswoja ekologiczna podroz trzeba zapalic weglem pod piecem wlaczyc pradnice i naladowac ten cholerny akumulator. Kuzniary jezdza po miescie oglaszajac jaka to ekologiczna fura nie zatruwaja powietrza i to jest wlasnie ten mis kolejny zabawny drogi mis dla ludzi czerskich wierzacych w nieistnienie bilansu energii.

  • anonim_123

    0

    Te wszystkie komentarze musieli pisać osoby, których nie stać na samochód elektryczny albo z zazdroszczą tym ludziom. Wy jesteś pier****, ponieważ oni chcą pokazać, że wszystko da się zrobić a nie siedzą na dupie i czekają aż państwo da pieniądze.

  • Waldemar Skowronski

    Oceniono 2 razy 0

    Nie zapomnijcie mózgów waszych aby papierze pobłogosławił , całkiem kretyniecie .Biedna ta Polską.

  • Marius Wrona

    Oceniono 2 razy 0

    Ciekawe ile kosztuje poświęcenie elektro auta i ile diesla. ?

  • Krzysztof Baranowski

    Oceniono 1 raz -1

    To chyba w ramach tego miliona aut elektrycznych obiecanych przez morawieckiego. Pominę już łaskawie fakt, że w Polsce one wyprodukowane nie były. Cóż... Jako naród zawsze będziemy przegrywać liżąc dupsko zarazie. Nie jest przy tym ważne czy jest to zaraza "czerwona" czy "czarna". Dodatkowo dając się zarazie podzielić dajemy jej wszelkie możliwości ku temu aby nas okradać i robić w naszym kierunku inne, niezbyt przyzwoite rzeczy. Czy ktoś ma wątpliwości do tego, że gdyby z 5 milionów osób pojawiło się pod sejmem, ktokolwiek z malutkiego w tym porównaniu PiS sprzeciwiłby się rozliczeniu kościelnej pedofilii natychmiast pod groźbą wizji 10 milionów następnym razem i być może końca rządu? I tak w przypadku każdego przekrętu, bez względu na to czy czarnego (kk) czy czerwonego (PiS). Uczcie się Polacy solidarności od Rumunów. Choć mają większe problemy z korupcją, potrafili rządowi pokazać środkowy palec wychodząc na ulicę i osiągnęli swój cel? A my? Czy ktoś nas okrada, okłamuje, czy dopuszcza się przestępstw mamy to gdzieś. My naprawdę chcemy mieć swoje państwo? Tak tylko pytam bo ile razy w historii działy się że strony władzy i kościoła podobne rzeczy, przeważnie kończyło się to rozbiorem.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX