Bohater wielu anegdot, ale tylko jednej cenzuralnej. Trwa walka o rzeszowski pomnik

Pomnik Czynu Rewolucyjnego w Rzeszowie w nie ma łatwo. Rządzący twierdzą, że trzeba go usunąć ze względu na dekomunizację, a ludzie opowiadają sobie o nim dowcipy, z czego wiele nie nadaje się do publikacji. Są jednak aktywiści, którzy o niego walczą.
Zobacz wideo

Pomnik Czynu Rewolucyjnego góruje nad Rzeszowem. Ma 38 metrów wysokości. Jak mówił w TOK FM Bartłomiej Gancarczyk z Fundacji Rzeszowskiej jego nazwa może być nieco myląca. - Bo tych czynów rewolucyjnych na ziemi rzeszowskiej za dużo nie było. Pomnik został odsłonięty w 1974 roku a sfinansowano go też ze składek mieszkańców – wyjaśniał i dodawał, że monument charakteryzuje się "zlepkiem wielu motywów”. - Te najwyższe części to liście laurowe, antyczny symbol zwycięstwa. Jest motyw Nike, bogini wygranej – wymieniał ekspert.

Jednak Małgorzata Waszkiewicz, prowadząca specjalny Magazyn Wyborczy TOK FM, zauważyła, że pomnik – ze względu na swój kształt – wielu osobom kojarzy się z czymś innym niż to, co mieli na myśli jego twórcy. - Słyszałam na przykład o oślich uszach – mówiła dziennikarka TOK FM.

Ilona Dusza-Kowalska przyznała, że anegdot jest wiele. - Podobno na pomniku są trzy postacie: chłop, rolnik i żołnierz. I dwie z postaci trzymają trzecią, żeby nie poszła do kościoła - powiedziała przedstawicielka Fundacji Rzeszowskiej. Waszkiewicz pytała swoich gości, czy nie mają problemu z tym, że ta anegdota jest w zasadzie jedyną, jaką można opowiedzieć w radiu, bo reszta jest jednak mocno niecenzuralna. - Nie jest nam przykro. Cieszymy się, że mamy coś charakterystycznego. Pobudzającego wyobraźnie mieszkańców całej Polski i Europy – odpowiadała Dusza-Kowalska.

Skojarzenia to nie jedyny problem monumentu. Słynny rzeszowski pomnik jest na liście obiektów przeznaczonych do likwidacji od 2017 roku. Według IPN podlega pod ustawę dekomunizacyjną. - Cały czas staramy, się żeby pomnik stał się zabytkiem. Od wielu miesięcy nasz wniosek w tej sprawie nie został rozpatrzony – ubolewał Gancarczyk.

Z kolei Dusza-Kowalska oceniła, że władza chce usuwać "świadków historii”. - Bo pomnik nim jest. To tak, jakby wyrwać kartki z podręcznika do historii i pisać ją na nowo. Pomnik to symbol, na którym warto się uczyć – przekonywała aktywistka.

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM