Nowacka o tym, jak Lewica walczy o prawa kobiet: Umawialiśmy się, że nie będziemy się atakować, a co oni robią? Atakują

W Poranku Radia TOK FM Barbara Nowacka tłumaczyła, dlaczego politycy KO nie chcą podpisać stworzonego przez Lewicę "Paktu dla kobiet". - Już nie mogę słuchać, jak część polityków zaczyna używać praw kobiet do swoich celów. Kiedy w 2016 roku dziewczyny po raz pierwszy organizowały się w Ratujmy Kobiety, nie było tam z nami SLD ani Razem - przypomniała w rozmowie z Dominika Wielowieyską.
Zobacz wideo

Dominika Wielowieyska pytała w Poranku Radia TOK FM, czy Barbara Nowacka nie żałuje, że stworzona przez nią Inicjatywa Polska współpracuje z Koalicją Obywatelską, a nie z połączonymi siłami lewicy. - Koledzy, którzy zachowali się tak, jak się zachowywali przez ostatnie lata, doskonale wiedzą, dlaczego mnie z nimi nie ma. Mówię o panach firmujących dzisiaj lewicę - tłumaczyła polityczka. Nowacka dodała, że umówiła się z Katarzyną Lubnauer i Grzegorzem Schetyną na współpracę, ponieważ wszyscy wierzą, że jedynym sposobem na odsunięcie PiS od władzy jest utworzenie silnego bloku prodemokratycznego. 

Podkreśliła, że stworzony został program, w którym każdy z nich czuje się komfortowo, choć są oczywiście pewne rozbieżności. 

Lewica używa "Paktu dla kobiet" do skłócenia opozycji?

SLD, Partia Razem i Wiosna ogłosiły 10-punktowy "Pakt dla kobiet. Dokumentu nie chcą podpisać działaczki Koalicji Obywatelskiej. Barbara Nowacka tłumaczyła dlaczego. - Ja już nie mogę słuchać, jak wyborczo część polityków zaczyna używać praw kobiet do swoich instrumentalnych celów. Kiedy w 2016 roku dziewczyny po raz pierwszy organizowały się w Ratujmy Kobiety, nie było tam z nami SLD ani Razem. Robili demonstracje, ale nie włączyli się w zbiórkę podpisów - przypomniała.  Przypomnijmy, to Barbara Nowacka w 2016 roku przedstawiała w Sejmie obywatelski projekt ustawy liberalizującej przepisu antyaborcyjne

Kandydatka KO podkreśliła, że nie chce, by prawa kobiet były używane przez partie polityczne jako "pałka wyborcza" na opozycję. Wymieniła, że celami KO jest wprowadzenie edukacji seksualnej, dostępną antykoncepcję, bezpłatne in vitro, dostęp do pigułki "dzień po", ureguluje także sprawę klauzuli sumienia. Dodała, że choć w kwestii liberalizacji prawa aborcyjnego są rozbieżności, to po wyborach Inicjatywa Polska będzie składać projekt. 

- Lewica chce podpisywać pakty? Świetnie! Cieszę się, że o tym mówi, ale niech nie zmusza innych, by grali na ich melodię, po to tylko, żeby skłócić opozycję. To są prawa wszystkich kobiet i używanie tego jako pałki wyborczej uważam za głęboko niewłaściwe - stanowczo zaznaczyła Nowacka. 

Dominika Wielowieyska nie zgodziła z taką opinią. - To jest normalna strategia wyborcza, która ma na celu pokazanie różnic między Koalicją Obywatelską a lewicową koalicją - stwierdziła. - Cieszę się, że dzisiaj Lewica jest tak zdeterminowana, ale w 2016 roku przy Ratujmy Kobiety ani SLD, ani Razem nie było. Umawialiśmy się na opozycji, że nie będziemy się atakować, a co oni robią? Atakują - przekonywała Nowacka. 

Małżeństwa i adopcja dzieci przez pary homoseksualne

Polityczka nie chciała odpowiedzieć na pytanie, co sądzi o adopcji dzieci przez pary homoseksualne oraz o małżeństwach osób homoseksualnych.

- Nie może być tak, że znowu politycy wyciągają jakiś temat z kapelusza. Dzisiaj nie widzę, żeby to był temat debaty publicznej. Prawdziwym tematem jest dzisiaj zapobieganie nienawiści wobec gejów i lesbijek. Jeżeli chcemy, żeby każdy czuł się bezpiecznie, to trzeba zacząć od związków partnerskich i zwalczania machiny nienawiści, którą rozpętał PiS - wyjaśniała. 

Rozmowy posłuchasz też w aplikacji TOK FM. 

DOSTĘP PREMIUM