Jest reakcja na reportaż "Pancerny Marian i pokoje na godziny". Banaś zapowiada pozew

Jak wynika z reportażu "Superwizjera" TVN24, kamienica, która zgodnie z oświadczeniem majątkowym miała należeć do szefa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia, została przez jej najemcę przerobiona na w pensjonat z pokojami na godziny. Autor reportażu Bertold Kittel pokazał, że za usługi nie dostaje się paragonu, a w recepcji, jak przekonywał, można spotkać ludzi z półświatka.

"Superwizjer" TVN poinformował w sobotę, że były minister finansów i nowy szef Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś wpisał do oświadczenia majątkowego: dwa domy; grunty rolne oraz kamienicę. Kamienicę oraz dwa mniejsze mieszkania wynajmuje - informują dziennikarze programu. "Superwizjer" podaje, że kamienica położona jest w krakowskiej dzielnicy Podgórze. Według dziennikarzy programu, mieści się w niej niewielki pensjonat, który oferuje gościom pokoje na godziny.

 Jak podkreślono w materiale, w 2016 roku Marian Banaś zadeklarował, że sprzeda kamienicę, ale nigdy do tego nie doszło. Umowa przedwstępna - zaznaczyli dziennikarze "Superwizjera" - została jednak odnotowana w dokumentach sądowych. Jak podano, niedoszłym nabywcą jest 30-letni Dawid O., który jednocześnie prowadzi pensjonat w kamienicy ministra.

W reportażu oglądamy, jak reporter wynajmuje pokój w pensjonacie. Usługa nie została zapisana na kasie fiskalnej, dziennikarz nie dostał też paragonu. W pensjonacie natknął się na człowieka, którego łączy z półświatkiem. Kamera zarejestrowała, jak wykonuje telefon. Mówi, że “dzwoni do Banasia”. 

Marian Banaś zapowiada pozew

Szef NIK poinformował PAP w oświadczeniu, że łączenie jego osoby z działalnością przedstawioną w materiale redaktora Bertolda Kittela jest "oszczerstwem i pomówieniem". "Nie zarządzałem pokazanym w materiale hotelem. Byłem właścicielem budynku, który na podstawie umowy zawartej zgodnie z prawem wynająłem innej osobie. Osoba ta prowadziła tam działalność hotelową. Obecnie nie jestem właścicielem tej nieruchomości" - podkreślił Banaś.

 "Materiał odbieram jako próbę manipulacji, szkalowania i podważania dobrego imienia nie tylko mojej osoby, ale również kierowanych przeze mnie instytucji. W związku z nieprawdziwymi informacjami skieruję sprawę na drogę sądową" - zapowiedział prezes NIK.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM