Sprawa Banasia. Szef NIK chce odwołania wszystkich swoich zastępców

Nieoczekiwanie szef Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś zawnioskował o odwołanie wszystkich swoich zastępców i powołanie na stanowisko wiceszefowej NIK Małgorzaty Motylow. W środę głos ws. afery Banasia zabrał też Jarosław Kaczyński.
Zobacz wideo

Od najbliższego piątku (27 września) Marian Banaś - jak poinformował w oświadczeniu - udaje się na bezpłatny urlop, na którym ma przebywać do czasu zakończenia kontroli jego oświadczeń majątkowych przez Centralne Biuro Antykorupcyjne.

Przed urlopem Banaś złożył wniosek o odwołanie trzech swoich zastępców w Najwyższej Izbie Kontroli - Ewy Polkowskiej, Wojciecha Kutyły oraz Mieczysława Łuczaka. Zaopiniowaniem tych wniosków ma się zająć w czwartek (26 września) sejmowa komisja do spraw kontroli państwowej. Jednocześnie Banaś wniósł, by na nową wiceszefową NIK powołać Małgorzatę Motylow - obecne radczynię prezesa NIK.

Motylow - jak podaje RMF FM - pracuje w NIK od 17 lat i to ona podczas nieobecności Mariana Banasia ma kierować izbą. Informację tę potwierdził PAP wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki (PiS). - Pani Motylow to doświadczona osoba, kompetentna z 18-latnim stażem pracy w NIK - powiedział. Dodał, że "trzeba powołać wiceprezesa, który na czas urlopu obecnego prezesa będzie pełnił jego funkcję".

- Wiceprezes może pełnić tę funkcję decyzją marszałka Sejmu, a komisja sejmowa musi tę decyzję zaopiniować - dodał wicemarszałek Sejmu

"Superwizjer" o Banasiu i pokojach na godziny

Urlop Banasia jest pokłosiem reportażu "Superwizjera" TVN, w którym dziennikarze przekonywali, że oświadczenia majątkowe szefa NIK budzą wątpliwości. Banaś miał nie wpisać do nich informacji o zabezpieczeniu na hipotece kamienicy, która - jak wynika z oświadczenia majątkowego i zapisów w księdze wieczystej - należy właśnie do prezesa NIK. W kamienicy tej prowadzony jest hotel na godziny, a w całą działalność - jak podał "Superwizjer" - zaangażowani są ludzie z tzw. półświatka.

W środowym Poranku TOK FM Michał Szułdrzyński z "Rzeczpospolitej" zastanawiał się, jak to jest możliwe, że żadna służba nie zainteresowała się kontaktami Mariana Banasia. - Od tego jest Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, żeby zapewniać ochronę państwu i informować premiera o zagrożeniu. Jak doszło do tego, że osoba, która ma kontakty z ludźmi ze światka przestępczego, dostaje certyfikat dostępu do tajemnicy państwowej, który miał Banaś jako wiceminister i szef służby skarbowej? - dziwił się dziennikarz "RZ".

Marian Banaś utrzymuje, że z działalnością prowadzoną w kamienicy nie miał nic wspólnego. W wydanym na początku tygodnia oświadczeniu zapewnił też, że nie jest już właścicielem nieruchomości i zapowiedział skierowanie całej sprawy do sądu.

Kaczyński ws. Banasia

W środę, w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej aferę związaną z kamienicą i oświadczeniami Mariana Banasia skomentował prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. - Sprawa musi być wyjaśniona; nasza zasada jest prosta: nie ma świętych krów, ale niczego nie przesądzamy, czekamy na rozstrzygnięcia - powiedział.

To PiS zaproponował kandydaturę Mariana Banasia na stanowiska prezesa Najwyższej Izby Kontroli i to dzięki posłom PiS Banaś wygrał głosowanie w Sejmie.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie za darmo:

DOSTĘP PREMIUM