Wandale zniszczyli instalację artystyczną z napisem LGBT. Pracę ustawiono w centrum Lublina

Praca, która ma postać zbudowanego sporych rozmiarów sześcianu, stanęła na Placu Lecha Kaczyńskiego przy Centrum Kultury w Lublinie, w ramach Festiwalu "Open City". Już w trakcie jej rozkładania w stronę autorki i osób, które z nią współpracowały, "leciały" nienawistne komentarze.
Zobacz wideo

Festiwal „Open City” jest organizowany od wielu lat. W tym roku został poświęcony idei Gość-Inności. Chodziło o to, by pokazać, że w Lublinie obok siebie mieszkają ludzie różnych kultur, różnych przekonań, różnych religii, ale też różnej orientacji seksualnej.

Pobierz Aplikację TOK FM i słuchaj sprytnie:

Jedna z prac w ramach festiwalu stanęła przy Centrum Kultury w centrum miasta. - Przygotowując ją, postanowiłam zaprosić do współpracy lubelski Marsz Równości. Bo oni dbają o gościnność w Lublinie, bez względu na wiek, tożsamość, pochodzenie, orientację seksualną. Wspólnie postanowiliśmy stworzyć billboardy, które byłyby prezentacją równościowych postulatów – opowiada autorka zniszczonej pracy, Paulina Piórkowska. Ostatecznie z billboardów nic nie wyszło, bo firma, która nimi zarządza, wycofała się z wcześniejszych ustaleń. Stanęło więc na instalacji artystycznej.

Na sześcianie, zbudowanym przez artystkę z Poznania pojawiły się hasła m.in. „Najlepiej wiem kim jestem, bo o tożsamości decyduje głowa i serducho” czy „Kiedy rozumiesz i akceptujesz innego, zdajesz test człowieczeństwa”. Poniżej był tęczowy trójkąt, kojarzący się z LGBT.

„Stop LGBT”

To nie spodobało się przeciwnikom tej społeczności. Praca została oblana farbą; pojawiły się na niej nienawistne napisy, w tym „Stop LGBT”. – Piękna praca, która przedstawia hasła równościowe, dba o mniejszości uczuciowe. Została zaatakowana dwukrotnie – mówi kurator festiwalu, Tomasz Kitliński. – Tęcza została przekreślona, ktoś napisał „Stop LGBT” – mówi nasz rozmówca.

Autorka pracy i osoby, które współtworzyły z nią ten projekt uznały, że na przemoc trzeba reagować. Dlatego o sprawie zawiadomiono policję. – Trzeba pracować nad tym, abyśmy wsączy czuli się w mieście bezpiecznie. Uważam, że w takim przypadku jak ten, podjęcie kroków prawnych jest niezbędne. Zniszczenie tego sześcianu jest przemocą symboliczną, na którą nie można się godzić – mówi Paulina Piórkowska.

Nie zgadza się z hasłami, które pojawiają się w przestrzeni publicznej po stronie rządzących ale też części mediów, że mamy do czynienia z „ideologią LGBT”. – Tu nie ma żadnej ideologii, tylko normalni ludzie. To postawa naszych opresorów jest ideologią, z hasłami faszystowskimi, na które jest przyzwolenie – dodaje artystka.

Jak mówi opiekująca się pracą Magdalena Łuczyn, na razie nie wiadomo, czy farba będzie z instalacji zmywana. – Nie wiemy, czy ma to sens, bo jesteśmy przekonani, że podobne hasła znów się pojawią – mówi Łuczyn. Dodaje jednak, że pojawiła się też pozytywna reakcja. Na pracy – już po nienawistnych atakach – znalazły się też inne „dopiski”. – Są to wpisy osób, które sympatyzują ze społecznością LGBT i które biorą ją w obronę – mówi nasza rozmówczyni. - To pokazuje, że sztuka wywołała pewien dialog – dodaje w rozmowie z TOK FM.

– Spodziewałyśmy się negatywnej reakcji, bo już w trakcie stawiania pracy pojawiły się osoby wykrzykujące takie a nie inne słowa w naszym kierunku – słyszymy od organizatorek przedsięwzięcia.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM