Zalane tunele pod Warszawą. Tu w latach 50. XX wieku miało powstać metro

W latach 50. XX wieku władze partyjne miały szeroko zakrojone plany dotyczące budowy metra w Warszawie. Wydrążono pierwsze tunele, ale budowy nie udało się ukończyć. O tym, skąd pomysł na budowę metra i dlaczego inwestycja zakończyła się porażką, w TOK FM opowiadał dr hab. Andrzej Zawistowski autor książki "Stacja plac Dzierżyńskiego, czyli metro, którego Warszawa nie zobaczyła".
Zobacz wideo

Wielkie otwarcie metra w Warszawie nastąpiło w 1995 roku, kiedy dla pasażerów otwarto pierwsze stacje łączące Kabaty ze stacją Politechnika. Od tamtej pory wciąż trwa rozbudowa kolei podziemnej w stolicy. W końcu 25 października  2008 roku zakończono budowę I linii i metro dojechało na Młociny. W 2011 r. ruszyła budowa II linii metra, która w tym roku dotarła na Targówek. We wrześniu oddano do użytku trzy nowe stacje.

Linie metra w WarszawieLinie metra w Warszawie Źródło: metro.waw.pl

Dr hab. Andrzej Zawistowski, autor książki "Stacja plac Dzierżyńskiego, czyli metro, którego Warszawa nie zobaczyła" opowiedział w TOK FM o nieznanej szerzej historii i pierwszych próbach wybudowania metra w Warszawie w latach 50. Jak mówił, wokół sprawy krążyło wiele legend i domysłów na temat tajemniczej sieci tuneli, np. że miały być tunelami ewakuacyjnymi dla władz partii. Jak podkreślił autor książki w rozmowie z Maciejem Zakrockim, w tych miejskich legendach jest ziarno prawdy. Bo rzeczywiście pod Warszawą znajdują się zalane wodą tunele wydrążone w latach 50. 

Nagła zmiana planów

Plany budowy metra, które powstały niedługo po zakończeniu II wojny światowej, związane były z pomysłem tzw. Szybkiej Kolei Miejskiej. Linia miała częściowo biec nad ziemią, a pod ziemię zagłębiać się tylko w Śródmieściu. Nakreślono różne warianty, zrobiono nawet badania geologiczne. W roku 1950 całkowicie zmieniła się koncepcja - żeby metro "zakopać" 30-50 metrów pod powierzchnię (dziś najgłębsza stacja metra znajduje się nie więcej niż 25 m pod powierzchnią) i poprowadzić je od Placu Wilsona, przez dzisiejszy Plac Unii Lubelskiej, a odnogę ze Śródmieścia do Dworca Wileńskiego na Pradze.

Jak wyjaśniał dr Zawistowski, koncepcja ta zakładała, że metro będzie częścią struktury obronnej i militarnej, a tylko przy okazji miało służyć mieszkańcom do komunikacji. W razie działań wojennych i zniszczenia mostów transporty wojskowe mogłyby przejeżdżać pod Wisłą. I to według historyka... był główny powód klęski tego pomysłu. Gdyby metro miało służyć tylko do komunikacji dla mieszkańców, nie musiałoby być położone bardzo głęboko. Tunele mogłyby znajdować się płycej albo nawet nad ziemią.

Wielkie plany i wielka klęska

W budowie metra w Warszawie mieli pomagać radzieccy specjaliści. Koszty budowy rosły w ogromnym tempie. W 1952 r. na 2,9 mld zł, ale szybko ta kwota urosła do 3,5 mld. Jak stwierdził gość TOK FM, w dokumentacji panował taki bałagan, że Bank Państwowy dwa razy wstrzymywał finansowanie tej inwestycji. Budowa się rozpoczęła, kiedy jeszcze nie zakończono analizy geologicznej. - Projekt poległ na finansach, braku doświadczenia, braku materiałów budowlanych - wyliczał dr Andrzej Zawistowski.

Na lewym brzegu Wisły budowę metra przerwano w 1953 r. Ale wciąż budowano na Pradze, gdzie prace przerwano dopiero w 1957 r.

Co z tunelami, które już były wydrążone? Gość TOK FM opowiadał, że w całej Warszawie jest kilkanaście szybów, które zostały zalane. Zostało też ponad 1200 metrów tunelu na Targówku, który w dużej części jest wypełniony wodą. Jak tłumaczono zaprzestanie budowy? Historyk wyjaśnia, że w 1953 r. nikt nie musiał niczego tłumaczyć. - Sprawa budowy po prostu wyparowała, cenzura temat skutecznie wyciszyła - mówił Zawistowski.  Po 1957 r. tłumaczono koniec budowy praskiej części metra problemami z wodnistym gruntem, tzw. kurzawką.

Całej rozmowy z Andrzejem Zawistowskim wysłuchasz dzięki aplikacji TOK FM: 

DOSTĘP PREMIUM