"Od trzech lat nie możemy uzyskać środków z budżetu państwa na prowadzenie telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży"

18 razy dziennie rozmawiamy z osobami, które są po próbach samobójczych albo o tym myślą. Z roku na rok rośnie liczba dzieci w bardzo silnym kryzysie, które szukają pomocy - na antenie TOK FM mówiła Lucyna Kicińska, koordynatorka Telefonu Zaufania dla Dzieci i Młodzieży, na który już trzeci rok nie ma pieniędzy z budżetu państwa.
Zobacz wideo

Gościem Agnieszki Lichnerowicz była Lucyna Kicińska z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, która prowadzi Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111. Przez lata nie było problemu z otrzymywanie dotacji, choćby od resortu spraw wewnętrznych, na funkcjonowanie telefonu. Jednak w ostatnich latach konkursów już nie było. - Od trzech lat nie mamy możliwości na uzyskanie środków z budżetu państwa na prowadzenie ogólnopolskiego całkowicie bezpłatnego telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży. Przez długi czas konkursy w ogóle nie były ogłaszane - przekonywała w TOK FM Kicińska. 

Ostatni konkurs, jaki po przerwie zorganizował resort edukacji, został rozstrzygnięty na niekorzyść Fundacji. Lucyna Kicińska podkreślała, że jej organizacja zawsze zbierała pochwały i miała wysokie oceny merytoryczne jako fundacja. W ostatnim konkursie maksymalnie można było dostać 900 tys zł dotacji. Wówczas telefon miałby zapewnione finansowanie do końca 2020 roku.

Finalnie MEN zdecydował, że taki telefon prowadzić będzie od tej pory fundacja Itaka, więc telefony będą dwa - bo Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę zgromadziła środki od prywatnych darczyńców - zaangażował się w to między innymi znany dziennikarz Szymon Hołownia, zebrano 2 mln zł. 

Kicińska stwierdziła na antenie TOK FM, że nie rozumie tej sytuacji i nie wie, dlaczego w ministerstwie zapadła taka decyzja. Środki od darczyńców pozwolą pracować przez następny rok, jednak z dziesięciu linii zostało pięć, które działają codziennie. Z pomocy skorzysta więc mniej osób. W nocy są tylko trzy takie linie. 


- 18 razy dziennie rozmawiamy z osobami, które są po próbach samobójczych albo o tym myślą. Z roku na rok rośnie liczba dzieci w bardzo silnym kryzysie psychicznym, które szukają pomocy - mówiła Kicińska, która nie tylko koordynuje pracę Telefonu Zaufania, ale ma również przy nim dyżury. 

Dzwonią w napadach paniki

Agnieszce Lichnerowicz tłumaczyła, o czym najczęściej mówi dzwoniąca młodzież. - O depresji, obniżonym nastroju, samotności, myślach samobójczych, samookaleczeniach, lękach. Rozmawiamy o tych problemach, zapewniamy, że nie zwariowali, że wiele innych osób czuje podobnie. Dzwonią też w napadach paniki, płaczą - wymieniała.

Jak wyjaśniła: - Naszą rolą jest odciążenie dziecka na tyle, żeby ono dostrzegło w w swoim otoczeniu, dorosłych, do których może zwrócić się po pomoc, a których nie dostrzega, bo robi wszystko, żeby nie dokładać rodzicom problemów i żeby nikt nie wiedział, że mierzy się z jakąś trudnością. Lęk przed tym, że dorzuca rodzicom problemów mija, dziecko sobie uświadamia, że rodzic jest w stanie sobie poradzić, że jego dziecko potrzebuje pomocy i bardzo by chciał wręcz, żeby mu powiedziało - przekonywała Kicińska. 

Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę - dawniej Fundacja Dzieci Niczyje - działa od 1991 roku. Telefon Zaufania działa od  11 lat, w ciągu których pracownicy odebrali przeszło 1,2 mln połączeń i odpowiedzieli na ponad 62 tys. wiadomości. Ponad 1,5 tys. razy interweniowali, gdyż uznali, że życie dzwoniących jest zagrożone. Jednym z zarzutów ministerstwa przy odrzuceniu wniosku było przeszacowanie liczby osób, które z niego korzystają. 

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

DOSTĘP PREMIUM