Mięso kurczaka wyhodowane na liściach szpinaku. Autor eksperymentu tłumaczy, jak uzyskać mięso bez cierpienia zwierząt

Do przygotowania mięsa wykorzystano celulozowy szkielet z liścia szpinaku, na którym umieszczono komórki mięśniowe kurczaka. "Czas hodowli takiego liścia to około trzech tygodni, czyli szybciej niż hodowla kurczaka" - tłymaczył autor eksperymentu.
Zobacz wideo

W Centrum Nauki Kopernik wyhodowano na liściach szpinaku mięso kurczaka. Autor eksperymentu Stanisław Łoboziak tłumaczy, jak można uzyskiwać mięso bez cierpienia zwierząt. A dyrektor CNK Robert Firmhofer zaznacza, że w przyszłości, by wyżywić ludzkość, musimy poszukiwać nowatorskich metod żywienia.

W czwartek dyrektor warszawskiego Centrum Nauki Kopernik Robert Firmhofer inaugurując festiwal "Przemiany", skosztował unikalnego w skali Europy dania - był to liść szpinaku, na którym - w laboratorium CNK - wyhodowano komórki kurczaka.

Stanisław Łoboziak z CNK, który opracował ten unikalny roślinno-zwierzęcy przysmak, opisuje, jaki smak ma ta potrawa. - Konsystencją przypomina wodorosty, ma lekko słonawy posmak. Nie czuć w nim szpinaku, ale też nie smakuje jak kurczak. Jest to więc zupełnie nowy smak - opowiada.

Tłumaczy, że do przygotowania wykorzystano celulozowy szkielet z liścia szpinaku, na którym umieszczono komórki mięśniowe kurczaka. - Do jednego liścia wrzucaliśmy około 2 mln komórek. To bardzo dużo - mówi. Dodaje jednak, że zapewne nie wszystkie z nich się na liściu zagnieździły.

- Czas hodowli takiego liścia to około trzech tygodni, czyli szybciej niż hodowla kurczaka - informuje.

Łoboziak tłumaczy, że aby hodować mięso w laboratorium, nie jest konieczny ubój zwierzęcia, z którego pobrało się komórki. Zdaniem badacza do takiego eksperymentu wystarczy bowiem pobrać od żywego zwierzęcia próbkę komórek wielkości np. główki szpilki lub czubka ołówka.

Wyhodowane w polskim laboratorium "mięsne liście" można oglądać w CNK do 6 października w ramach Festiwalu Przemiany. Łoboziak zaznacza jednak, że goście Kopernika nie są tą potrawą częstowani. W Polsce nie ma bowiem dotąd przepisów, które regulowałyby możliwość podawania takich potraw ludziom.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM