Wyrok TSUE ws. kredytów we frankach. "Jako osoba niezadłużona nie otwieram szampana. Jestem przerażona"

Joanna Solska z tygodnika "Polityka" mówiła w TOK FM, że spodziewa się, iż jakiekolwiek rozwiązanie sprawy kredytów frankowych będzie "coś banki kosztować". - To kwestia kwoty, a ją również zapłacą klienci banków. Więc ja nie otwieram szampana - podkreśliła dziennikarka.
Zobacz wideo

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że umowy kredytowe zawierające niedozwolone klauzule mogą zostać unieważnione. Nie stoi temu na przeszkodzie prawo wspólnotowe. Wyrok europejskiego trybunału otwiera drogę do procesów z bankami tzw. frankowiczom.

Prawnicy prowadzący sprawy frankowiczów są zadowoleni z wyroku. Innego zdania są jednak osoby niemające kredytu we frankach. 

- Jako osoba niezadłużona, a będąca klientką polskich banków, jestem przerażona. Bo ja jako klientka płacę podatek bankowy, musiałam zapłacić za upadłość SKOK-ów, ja jestem zniechęcana przez państwo do oszczędzania, ponieważ zarówno lokaty, jak i obligacje Skarbu Państwa są oprocentowane gorzej, niż wynosi inflacja - mówiła w Magazynie EKG Joanna Solska z tygodnika "Polityka".

Dodała, że spodziewa się, iż jakiekolwiek rozwiązanie sprawy kredytów frankowych będzie "coś banki kosztować". - To kwestia kwoty, a ją również zapłacą klienci banków. Więc ja nie otwieram szampana - podkreśliła dziennikarka. 

Zdaniem Piotra Czarneckiego, prezesa Raiffeisen Banku, szampany otwierają teraz prawnicy. - To będą prawdziwi beneficjenci całej tej bardzo długiej i moim zdaniem niejednoznacznej batalii, która się teraz rozpocznie - stwierdził i dodał, że aby złożyć pozew kancelarii prawniczej, trzeba zapłacić 20-30 tys. złotych. 

- W sprawie kredytów frankowych uważam, że większość konsumentów sądziła, że pośrednik czy doradca bankowy, z którego usług korzystali, jest po to, żeby im dokładnie objaśnić ryzyko, ewentualnie doradzić, co jest dla nich lepsze. Moim zdaniem tej roli banki nie spełniły, ponieważ namawiały ludzi do tego, żeby brali kredyty frankowe. Tutaj mam do banków pretensje, bo dzisiaj uważają, że wiedza klientów była tak samo duża, jak wiedza, którą powinni byli mieć bankowcy - zaznaczyła Joanna Solska. Jej zdaniem, skoro  bankowcy nie zdawali sobie sprawy z ryzyka, to co dopiero mieli wiedzieć konsumenci. 

Bankowców bronił jednak Piotr Czarnecki. Przypomniał, że od 2004 roku rozwijany był rynek kredytów hipotecznych. - Ludzie chcieli mieć swoje domy i mieszkania.  W 2005 roku występowaliśmy jako bankowcy o to, aby zakazać kredytów frankowych. Wtedy regulator, czyli Narodowy Bank Polski,  powiedział, że nie mogą tego zrobić - tłumaczył oraz wskazywał m.in. na demonstrację pod NBP z 2008 roku "pod sztandarem 'żądamy prawa do ryzyka'". - Była mowa, że to nie może tak być, że banki w tym momencie zakręcają i nadzór podkręca kurek. Jeżeli chcemy pomóc frankowiczom, to co mamy powiedzieć tym wszystkim kredytobiorcom złotowym, których jest trzy razy więcej? - zastanawiał się prezes Raiffeisen Banku. 

Wyrok TSUE. Co  się teraz stanie?

Według Piotra Czarneckiego wyrok TSUE tylko komplikuje całą sprawę kredytów frankowych. - To będzie droga przez mękę dla klientów i dla banków. To orzeczenie dla polskich sądów będzie zmorą, bo to będą bardzo trudne sprawy - stwierdził. Dodał także, że spowoduje to duże kolejki w sądach, ponieważ sprawy frankowiczów, ze względu na wysokie kwoty, których będą dotyczyć, będą musiały przechodzić "przez najwęższe gardło" w polskim sądownictwie - przez sądy okręgowe. 

Z kolei Adam Jasser, były szef UOKiK, stwierdził, że orzeczenie TSUE daje polskim sądom kilka wskazówek. - Przede wszystkim dotyczących tego, że klauzule, które są abuzywne, mogą po prostu z umowy zniknąć. Sądy mogą orzekać o nieważności tych klauzul i mogą uznać, że została przekroczona "masa krytyczna" tego, że ta umowa nie istnieje. Konsekwencje tego nie są do końca jasne. Co w tę pustkę wprowadzić. Sądy będą musiały się z tym zmierzyć i może okazać się, że będzie potrzebna regulacja ustawowa - zaznaczył. 

Jego zdaniem coraz więcej kredytobiorców będzie zgłaszało się do sądów z roszczeniami.  

- Banki powinny szukać kompromisu i oferować tym najbardziej dotkniętym przez tę kwestię klientom jakieś kompromisowe rozwiązania. Wydaje mi się, że trzeba wyizolować tę grupę, która została najbardziej dotknięta - tych, których wartość kredytu znacznie przekracza wartość nieruchomości, tych którzy wzięli to w najgorszym momencie rynkowym i im zaproponować jakiś sensowny kompromis - ocenił Jasser.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (144)
Wyrok TSUE ws. kredytów we frankach. Joanna Solska: Jako osoba niezadłużona nie otwieram szampana
Zaloguj się
  • septolete

    Oceniono 1 raz -1

    Pani dziennikarka nie rozumie o co chodzi w wyroku. Nie rozumie tez czego domagają sie kredytobiorcy... niczego poza zamiana kredytu na zlotowkowy. Wiec banki nie beda juz okradac tak bardzo a tylko troche, jak zlotowkowych. Pani dziennikarka mowi: chce aby banki okradaly dalej tych co sie dali złapać, dzieki temu ja zaplace 3 zlote mniej prowizji. Ale to nie mnie beda okradac tylko innych.

  • andrzej.wald

    Oceniono 2 razy 0

    M.in. z tego względu tyle osób wycofało swoje oszczędności z banków i kupiło za nie nieruchomości.:-)

  • 2bxornot2b

    Oceniono 6 razy -2

    Sady sa nasze ha ha ha, do meritum ten typ kredytow prypomnijmy lansowano miedzy innymi w czerskim EKG. Obietnice PIS odnosnie fraciiszkanom nie mogly byc wypelnione miiedzy nnymii dzieki stanowczemu sprzeciwowi KE. Orban rozwiazal problem, ale tez polityczna pozycja wewnatrz kraju daje mu wieksza moc oddzialywania na wlasne panstwo. Jest faktem, obciazanie podatnika splata czyichs kredytow jest nieetyczne, sprawa musi byc roztrzygnieta pomiedzy w trojkacie: sad - bank - klient.Banki maja sporo na sumieniu procederem denominacji kredytow zlotowych, a kazdy kto wchodzi do banku muzi pamietac iz znalazl sie w instytucji, ktorej celem jest zysk przewaznie kosztem puszczenia klienta w skarpetkach. Banki zarobily na tych kredytach krocie, lapiac klienta w pulake na cale zyce. Miedzy innym wlasnie te kredyty byly zrodlem tysiecy samoboojstw i ogromnej skali emigracji.

  • calmy

    Oceniono 5 razy 3

    >>>ja jestem zniechęcana przez państwo do oszczędzania, ponieważ zarówno lokaty, jak i obligacje Skarbu Państwa są oprocentowane gorzej, niż wynosi inflacja - mówiła w Magazynie EKG Joanna Solska <<<

    Proszę Pani, Pani najwyraźniej nie zauważyła, że świat zwariował. Czasy, w których lokaty przynosiły pieniądze właśnie się skończyły. Wobec negatywnych odsetek płaconych w bankach centralnych i emisyjnych, Banki coraz częściej nie tylko nie płacą klientom odsetek, ale wręcz domagają się aby klient opłacał przywilej trzymania depozytu w banku. Tak już zaczyna byćniektórych bankach w Szwajcarii i w niektórych krajach skandynawskich.
    We wrześniu w Danii Jyske Bank jako pierwszy zaoferował kredyty z negatywnymi odsetkami tzn. bank płaci kredytobiorcy odsetki.
    Może to się naiwnym wydawać korzystne, ale gdy pieniądze lądują na koncie to trzeba zacząć płacić za to że tam są. A muszą być, bo politycy i banki przekonały Duńczyków (którzy teraz przeklinają swój los), że gotówka jest przeżytkiem - tak że już prawie za nic nie można gotówką płacić.

  • staryman

    Oceniono 10 razy -2

    "Jako osoba niezadłużona nie otwieram szampana.”
    ==========================================
    Też nie otwieram. I nikt poza garścią cwaniaków nie powinien otwierać.

    Parę znajomych osób brało kredyty frankowe i pamiętam te deliberacje, kombinacje, rozważania... I to chytre liczenie na to, że kurs franka będzie się kształtował w pożądanym kierunku i że na kredycie frankowym zrobi się złoty interes.

    Wszyscy zdawali sobie sprawę, że biorą udział w niepewnej, ryzykownej grze, ale kusiła nadzieja, że to się dobrze opłaci. I ta nadzieja i chęć zysku przeważyły u tych, którzy wzięli kredyty we frankach.

    Dziś ci sami ludzie „palą głupa”, udają naiwnych, nie potrafiących czytać i myśleć prostaczków i wrzeszczą, że zostali oszukani i że złodziejskie banki powinny zostać przykładnie ukarane i złupione. Oczywiście kosztem tych, którzy kredytów we frankach nie brali. Bo niby na kim sobie te banki straty odbiją? Sektor bankowy, niezależnie od tego, czy jest prosperity czy też kryzys, zawsze w Polsce przynosi zyski. I tym razem też krzywdy nie będzie miał.

    Cwani, bezczelni reprezentanci klasy średniej i wyższej (bo to oni brali kredyty frankowe) chcą wyrwać jak najwięcej dla siebie kosztem biedniejszej części społeczeństwa. Nie trzeba bowiem być orłem intelektu, żeby wiedzieć, że banki straty, które poniosą teraz na skutek tej „sprawiedliwości dziejowej dla nieszczęsnych frankowiczów” odbiją sobie na wszystkich innych. Ludzie zapieprzający za płacę minimalną albo sprzątaczki na „śmieciówkach” będą wspierać finansowo bogatych „frankowiczów”, którzy w swoich rezydencjach będą otwierać szampany po każdym wygranym procesie...

    Znam ludzi, którzy ponieśli potężne straty na giełdzie. Sam tam utopiłem dużą kasę. To może się teraz zorganizujemy i zażądamy, żeby Państwo Polskie ustawowo zapewniło nam zyskowność każdej ryzykownej inwestycji? No bo przecież zostaliśmy oszukani – wszakże do inwestowania na giełdzie namawiały nas - poza różnymi „ekspertami” – najwyższe władze naszego pięknego kraju, twierdząc, że inwestowanie na giełdzie zawsze się opłaca i że GPW będzie kurą znoszącą złote jaja.

    Nie wyszło, wiele osób straciło na GPW majątki. I co, teraz może mają – wzorem „frankowiczów” – dopominać się gromko jakichś rekompensat czy odszkodowań? Może się zorganizujemy i pójdziemy do TSUE?

    Kuźwa, nigdy bym nie pomyślał, żeby coś takiego zrobić. Ryzykowałem – trudno, moja strata. Widocznie jednak mam zbyt mało wyobraźni i bezczelności. A tu - jak widać - strategia "ryjem do przodu" popłaca...

  • frodozbagien

    Oceniono 7 razy -1

    Jeżeli kredytobiorca zgodził się na to, by bank ustalał kurs spłaty, to o co comon? Czytać nie umieliście, czy byliście pijani w chwili podpisywania umowy? (patrz wybory 13.10)

  • year68

    Oceniono 2 razy 0

    Przypomina mi się pewna sprawa klienta z Rosji jak wziął kredyt i umowę do przeczytania w domu. A że niektóre zapisy mu się nie podobały to je pozmieniał włącznie z zapisem o umorzeniu kredytu. Jak myślicie co było dalej? Pracownik banku podpisał tą umowę. Nie przeczytał? Sprawa wyszła jak klient przestał płacić i na nic zdały się próby odwrócenia przed sądem.

  • frodozbagien

    Oceniono 10 razy -4

    Frankowicze byli w niebo wzięci, gdy przedstawiono im wstępne warunki kredytu (niskie oprocentowanie, ryzyko kursowe - a ch. tam!) teraz płacz i zgrzytanie zębów, a zapłacą wszyscy,. Dzięki!

  • year68

    Oceniono 6 razy 4

    Nie ma się co litować nad banksterami. Dobrze wiedzieli co wciskali ludziom i bez skrupułów wykorzystywali sytuację, kreując kurs, ustalając spread, nakładając dodatkowe zabezpieczenia i ubezpieczenia. W wyciskaniu kasy z klienta są mistrzami. Teraz rola się odwraca dzięki TSUE, ponieważ polski KNF i rząd siedzi w kieszeni tej mafii. Na czele rządu jest bankster, a sektor finansów z podatków odprowadził do budżetu kilka miliardów złotych, to były nasze pieniądze z opłat i prowizji. Lokaty są od 0 do 1%, a kredyty od 10 do 20% I kogo tu bronicie, na Zachodzie są kredyty na 0,5%. Ktoś się w końcu powinien za to poważnie zabrać.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX