Wyposażenie kamienicy Banasia finansowała UE. Za unijne pieniądze kupiono łóżka, pościel, kamerę cyfrową

Dziennikarze "Rzeczpospolitej" zbadali sprawę unijnej dotacji, którą syn Mariana Banasia miał otrzymać na stworzenie w krakowskiej kamienicy centrum szkoleniowo-hotelowego. Jak wiadomo, w kamienicy, która miała należeć do prezesa NIK, działa dom schadzek z pokojami na godziny.
Zobacz wideo

Według dziennikarzy "Rzeczpospolitej" w kamienicy na krakowskim Podgórzu, która od 2006 roku do 17 sierpnia 2019 należała do prezesa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia, do dzisiaj wisi tablica informująca o przyznaniu środków unijnych na centrum szkoleniowo-hotelowe. 

Na początku 2006 roku spółka należąca do syna Mariana Banasia - Jakuba - miała otrzymać bowiem ponad 62 tysiące złotych z Unii Europejskiej i budżetu państwa na "otwarcie centrum szkoleniowo-hotelowego 'Residance'" w krakowskiej kamienicy.

Z reportażu "Superwizjera" TVN dowiedzieliśmy się, że obecnie w kamienicy wynajmowane są pokoje na godziny. Przybytek prowadzić mają osoby powiązane z krakowskim półświatkiem. 

Najkosztowniejsze było odnowienie pokoi gościnnych

Dziennikarze "Rz" zwrócili się do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego o informacje na temat dotacji, którą otrzymała spółka syna Mariana Banasia, będąca inwestorem centrum szkoleniowo-hotelowego. 

"Z dokumentów wynika, że umowa na unijną dotację na centrum "Residance" była trzykrotnie aneksowana – ostateczną parafowano w listopadzie 2007 r., blisko dwa lata od podpisania pierwszej. Wartość projektu wynosiła ponad 165 tys. zł, jednak wydatki kwalifikowalne (czyli koszty, które chciała dofinansować UE) były niższe o blisko 39 tys. zł. Beneficjent – spółka syna Banasia – musiał wyłożyć ponad 64 tys. zł. Z umowy wynika, że UE i budżet państwa dofinansowały „doposażenie techniczne sal wykładowych oraz pomieszczenia biurowego". W tym m.in. zakup kamery cyfrowej, mikrofonów bezprzewodowych, niszczarki, telewizora, telefonów i routerów. A także wieży hi-fi, wzmacniaczy i kina domowego z zestawem głośników. Najdroższy był zakup komputera z programem miksującym dźwięk – za 4,1 tys. zł. W harmonogramie finansowym znajdujemy także „wyposażenie do podawania cateringu i utrzymania czystości w rezydencji" – wśród nich jest m.in. wózek kelnerski, lodówka, cukierniczki, popielniczki, sejf, odkurzacz" - czytamy w gazecie. 

Jak informuje "Rz" najkosztowniejszą pozycją było „odnowienie i wyposażenie pokoi gościnnych". Oszacowano je na ponad 68 tys. zł. Miał być to zakup łóżek i mebli, krzeseł, foteli, dywanów, kompletów pościeli i poduszek, w tym jaśków, ręczników. W ramach projektu miano także zbudować parking (blisko 20 tys. zł) oraz zamontować bramę wjazdową. "Nie zakwalifikowano m.in. malowania pokoi i korytarzy oraz 2 tys. zł nadwyżki w zakupie łóżek" - czytamy. 

Syna Mariana Banasia milczy

Syn Mariana Banasia nie chciał odpowiedzieć na pytania o działalność centrum. Nie odpowiedział nawet czy uruchomiło ono swoją działalność. "Bez odpowiedzi pozostaje więc też pytanie, na podstawie jakiej umowy z właścicielem kamienicy (prywatnie – ojcem) Jakub Banaś otrzymał unijne pieniądze na otwarcie centrum w nieruchomości, której właścicielem nigdy nie był" - czytamy w "Rz". 

Autorki tekstu podkreślają, że małopolski Urząd Marszałkowski nie odpowiedział na pytanie o rozliczenie realizacji projektu pod nazwą „Otwarcie centrum szkoleniowo-hotelowego 'Residance'".

"Każdy projekt, na który przyznano dotację unijną, ma swoją trwałość, i ten okres trwałości jest różny, zwykle kilkuletni. Może to centrum zafunkcjonowało w pierwszych latach po uzyskaniu dotacji, ale jeżeli tak, to ślad takiej działalności powinien być w internecie. Chociażby w postaci np. ogłoszeń o organizowanych czy odbytych konferencjach" – tłumaczył proszący o anonimowość specjalista od dotacji unijnych". Jak zaznacza "Rz" nie znaleziono takich śladów. 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM