"Nie wyrzucę ludzi do parku, bo nie po to ich stamtąd ściągałam". Spór wokół "nielegalnych" bezdomnych w Warszawie

- Nie godzę się na to, żeby bezdomni siedzieli na ławce w parku. Jestem obecnie w fazie między płaczem a krzykiem. Nikogo nie wyeliminuję ze swojego ośrodka i żadne pieniądze mnie do tego nie zmuszą - mówiła w TOK FM Adriana Porowska, dyrektorka Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej, wobec której zastrzeżenia zgłaszają warszawscy urzędnicy.
Zobacz wideo

Kamiliańska Misja Pomocy Społecznej zajmuje się pomocą osobom bezdomnym. Prowadzi schronisko i mieszkania treningowe. Inicjuje też street working, w ramach którego z psychologiem i pracownikiem społecznym pomaga osobom - jak sama nazwa mówi - na ulicach. Na przykład śpiącym na klatkach schodowych czy w altanach śmieciowych, na których nieraz skarżą się mieszkańcy. Misja działa w Warszawie i jest dofinansowywana przez stołeczny samorząd.

Od pewnego czasu między dyrektorką Misji Adrianą Porowską, a warszawskimi urzędnikami trwa spór. Zaczęło się od pisma skierowanego do kobiety z miejskiego Biura Pomocy i Projektów Społecznych, w którym urzędnicy zwracają uwagę, że w jej ośrodku przebywają osoby nieposiadające tzw. decyzji administracyjnej. To dokument, który potwierdza ich statut. Jest wymagany przez prawo. Jego brak oznacza naruszenie, które Porowska - jak piszą urzędnicy - powinna wyeliminować.

- W decyzji administracyjnej chodzi o to, żeby gminy mogły między sobą przesyłać pieniądze. Bo gminą odpowiedzialną za człowieka jest gmina ostatniego jego stałego zameldowania. Jeśli jednak ten człowiek w niej nie mieszka, a przebywa na przykład w Warszawie, to ta gmina [ostatniego zameldowania - red.] powinna Warszawie płacić - wyjaśniała na antenie TOK FM Adriana Porowska.

- Ale gminy są bardzo sprytne - zaznaczyła. - Nie chcą przesyłać sobie tych porozumień i nie chcą płacić tych pieniędzy. Czasem zdarza się, że każą jakiemuś człowiekowi wrócić 300 czy 400 kilometrów pomijając fakt, czy on w ogóle tego chce - wyjaśniała dalej.

19 osób bez wymaganej decyzji

W schronisku Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej przebywa obecnie 19 osób, które nie mają decyzji administracyjnej, więc są tam nielegalnie. Dyrektorka przekonuje, że próby zdobycia tego dokumentu były podejmowane, lecz spełzły na niczym - decyzji nie udało się uzyskać. - Zrobiliśmy chyba wszystko, co możliwe i już nie wiem, co możemy robić dalej. Nie chcę myśleć, że chodzi o wyeliminowanie tych ludzi znów do parku, bo nie po to ich z tego parku ściągałam - przekonywała w TOK FM, nie kryjąc emocji.

Porowska przyznaje, że komunikacja ze stołecznymi urzędnikami nie jest prosta. - Używają takiego pięknego sformułowania jak "są inne rozwiązania". Mówią, że są noclegownie, ogrzewalnie albo street working. Tylko, że street working odbywa się na ulicy, wiec to by znaczyło, że mam tych ludzi znów wyrzucić na ulice - dziwiła się.

"Trzaskowski obiecał nam dialog"

W rozmowie z Agatą Kowalską przekonywała też, że na problem osób bezdomnych bez decyzji administracyjnych zwraca uwagę od dawna i zabiega o zmiany w prawie, które by te kwestie uregulowały.

- W zeszłym roku był u nas prezydent Trzaskowski, który jeszcze wtedy był kandydatem - powiedziała.

- I co powiedział? - pytała prowadząca audycję Agata Kowalska.

- Obiecał nam dialog. My ciągle jesteśmy w tym dialogu, ostatnio jednak na piśmie - odparła Porowska. I dodała, że w żaden dialog z miastem już nie wierzy. - Dialog jest wtedy, kiedy próbujemy znaleźć jakieś rozwiązanie. A teraz to już są groźby względem mojej organizacji - stwierdziła.  

Urzędnicy napisali Porowskiej, że jeżeli będzie kontynuowała działania niezgodne z prawem, będzie to oznaczać "konieczność aneksowania umowy w zakresie przyznawanej dotacji". - Więc pewnie dostanę mniej [pieniędzy - red.] - przewidywała rozmówczyni Agaty Kowalskiej.

Spór między Adrianą Porowską a stołecznymi urzędnikami przeniósł się do mediów społecznościowych. Na profilu "Warszawskie Sprawy Społeczne" (to oficjalny profil miejski) urzędnicy starają się odpowiadać na zarzuty dyrektorki. Przekonują, że "działają koncyliacyjnie" i "szukają rozwiązań".

"Piszemy do Wojewody i Ministerstwa w sprawie trudnych sytuacji osób z ostatnim meldunkiem pozawarszawskim - dopóki nie ma zmian - postępowania dotyczące umieszczania osób w schroniskach są przeprowadzane zgodnie z obowiązującymi przepisami m.in. dotyczącymi konieczności zapewnienia schronienia przez Gminę ostatniego meldunku na pobyt stały" - stwierdzają. Przy okazji, zarzucają Adrianie Porowskiej unikanie podjęcia rozmowy z miastem i niepotrzebne roztrząsanie problemu w internecie.

- Ja się po prostu nie godzę na to, żeby bezdomni ludzie siedzieli na ławce w parku. Jestem obecnie w fazie między płaczem a krzykiem. Nikogo nie wyeliminuję i żadne pieniądze mnie do tego nie zmuszą. Też nie wierzę to, żeby Rafał Trzaskowski o tym wszystkim wiedział - stwierdziła w TOK FM Porowska.  

Całej rozmowy z dyrektorką Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej posłuchaj w Aplikacji TOK FM

DOSTĘP PREMIUM