"Etyka może być też niemoralna". Wykładowca do studentów medycyny o tym, kto w Polsce "finansuje aborcje"

Po rozmyślaniach o tym, do czego przeznaczone są kobiety oraz o nieistniejących małżeństwach homoseksualnych, na głośnej już konferencji w Lublinie pojawił się kolejny światopoglądowy temat - tym razem dotyczące aborcji.
Zobacz wideo

Chodzi o kongres ruchu "Europa Christi", który odbywał się w Lublinie. Pierwszy dzień miał miejsce na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, drugi - na Uniwersytecie Medycznym. W czasie jednego z wykładów jeden z profesorów udowadniał, że państwo nie powinno finansować aborcji. - Trzeba się zastanowić, czy pieniądze wszystkich podatników mają iść na te procedury - mówił wykładowca.

"Etyka może być też niemoralna"

Dr habilitowany Jakub Pawlikowski z Zakładu Etyki i Filozofii Człowieka Uniwersytetu Medycznego na wykładzie, na którym była m.in. grupa studentów medycyny, wskazywał, że w Polsce najwięcej legalnych aborcji wykonuje się z tzw. powodów eugenicznych (nieuleczalne wady płodu). - Pomimo deklaracji na poziomie politycznym różnych obozów w zakresie legalnych aborcji nic się nie zmieniło, trend jest taki sam. Przez ostatnie cztery lata w liczbach bezwzględnych legalnych aborcji było nawet więcej niż przez wcześniejsze cztery lata, bo trend jest wzrastający - mówił profesor. Jak dodał, najwięcej aborcji to aborcje "eugeniczne", czyli z powodu nieuleczalnych wad płodu. W swojej wypowiedzi nawiązał do historii. - Etyka może być też niemoralna. Na wydziałach medycznych w roku 1938 w Niemczech też uczono etyki, tylko była to inna etyka, oparta nie na klasycznych, tradycyjnych wartościach, ale była to etyka oparta na przesłankach eugenicznych. Można było różnicować i wartościować życie ludzkie w zależności od tego, czyje to było życie - mówił prof. Pawlikowski.

Wykładowca Uniwersytetu Medycznego w Lublinie przekonywał przy tym, że w dyskusjach o aborcji większość z nas skupia się na przesłankach, dla których się ją wykonuje. Tymczasem, jak podkreślał, ważne jest też coś innego - to, że przepisy dotyczące przerywania ciąży powodują, że zabiegi te finansuje każdy z nas. - Artykuł 4b z Ustawy o ochronie płodu wciąga w kwestie przerywania ciąży - pośrednio - wszystkich polskich podatników. I księży biskupów, i księży profesorów KUL, i profesorów Uniwersytetu Medycznego, i wszystkich polskich rezydentów podatkowych. Bo ten artykuł mówi o tym, że osobom objętym ubezpieczeniem społecznym i osobom uprawnionym (...) przysługuje prawo do bezpłatnego przerwania ciąży w publicznym zakładzie opieki zdrowotnej. A ZOZ jest finansowany ze środków uzyskanych od wszystkich polskich podatników - dowodził prof. Pawlikowski, dodając, że są też inne procedury, które "wywołują kontrowersje moralne, a nie służą do ratowania zdrowia i życia człowieka, a są finansowe ze środków wszystkich podatników".

- Może trzeba poddać to debacie publicznej: czy pieniądze wszystkich podatników mają iść na te procedury, które nie mają związku z ratowaniem życia ludzkiego? - pytał profesor.

Jeden światopogląd dla studentów medycyny?

Jeszcze przed kongresem pytaliśmy Uniwersytet Medyczny w Lublinie, dlaczego władze uczelni zgodziły się na wydarzenie, które w sposób ewidentny - co wynikało już z samych tytułów wykładów - wiąże się z jednym tylko światopoglądem.

"Tematyka kongresu nie jest sprzeczna z misją Uniwersytetu Medycznego. Ochrona życia i zdrowia ludzkiego należą do najważniejszych dóbr chronionych konstytucyjnie, wspieranych przez konwencje i umowy międzynarodowe oraz kilka ustaw. I wokół tych zagadnień będą zapewne koncentrować się obrady dnia medycznego Kongresu Europa Christii. Wykładowcami są lekarze, pracownicy naukowi Uniwersytetu Medycznego, mający rozległą wiedzę na ten temat, utrzymujący kontakty badawcze z prestiżowymi uczelniami m.in. Uniwersytetem Harvarda" - napisał nam tuż przed kongresem rzecznik uniwersytetu, dr Włodzimierz Matysiak.

Profesor do studentów: "Te treści są skierowane do was"

O tym, jak ważne słowa na kongresie padają, przekonywał dziekan I Wydziału Lekarskiego na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie. - To do was, nasza młodzieży, są skierowane te treści. Nas już przekonywać do pewnych rzeczy nie trzeba, my już to wiemy. To państwo macie przejąć tą pałeczkę, zanieść ją do domów, do swoich szkół, do klas, do przyjaciół, a potem również do swoich lokalnych środowisk. To bardzo ważna rzecz - dowodził prof. Ryszard Maciejewski

O czym jeszcze mówiono na Uniwersytecie Medycznym?

Tak jak w pierwszym dniu kongresu na KUL, tak i w drugim na Uniwersytecie Medycznym pojawił się nowy poseł PiS, do tej pory wojewoda lubelski Przemysław Czarnek. Znów mówił o tym, że kobiety powinny rodzić dzieci czy że małżeństwa homoseksualne nie istnieją. To samo, co wcześniej usłyszeli studenci KUL, tym razem mogli usłyszeć również przyszli lekarze. Pisaliśmy o tym TUTAJ >>>

- To była światopoglądowa papka. Przemyślenia, które nie mają nic wspólnego z nauką. Przekonywanie, że najważniejsza jest religia i że to Bóg przeznaczył dla kobiety powołanie do rodzenia dzieci - mówi nam student, który słuchał wykładów przez internet, bo cała konferencja była nadawana na żywo. - Byłem pewien, że to będą skrajnie konserwatywne poglądy i niestety tak było. Na Uniwersytecie Medycznym - mówi nasz rozmówca.

Tymczasem Przemysław Czarnek otrzymał właśnie medal Amicis Universitatis Mariae Curie-Skłodowska, w związku z jubileuszem 75-lecia innej lubelskiej uczelni, czyli UMCS. Jak napisano, medal, o który do senatu uczelni wnioskował rektor prof. Stanisław Michałowski, przyznano "w uznaniu zasług dla UMCS oraz w podziękowaniu za owocną współpracę". Rektor wskazał we wniosku, że wojewoda był zaangażowany m.in. w realizację rozbudowy Kampusu Zachodniego UMCS czy w sprawy środowiska akademickiego UMCS.

Część wykładowców nie kryje wściekłości i rozgoryczenia. - Jak tak można? Wyróżnia się osobę o skrajnych, homofobicznych czy seksistowskich poglądach. Czy rektor tego nie wie, czy przymyka na to oko? Rektor, którego korzenie są przecież lewicowe - nie kryje jeden z naszych rozmówców (prosi o anonimowość). Inna z osób przyznaje, że część senatu - przegłosowując wniosek - zgłaszała swoje wątpliwości, ale wniosek ostatecznie przegłosowano. - To wstyd dla nas wszystkich, dla całej społeczności naszego uniwersytetu, że ktoś taki dostaje nasz medal - dodaje nasz rozmówca. 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM