"Mam ogromny żal do hierarchów Kościoła". Czego nie wiemy o życiu nastolatków LGBT?

- Mam żal za to, że odczłowiecza się osoby LGBT i przypisuje się im cechy ideologii. Chodzę na spotkania z młodymi osobami, które wątpią w swoje człowieczeństwo po usłyszeniu takich słów ze strony hierarchów kościelnych, polityków. To jest naprawdę okrucieństwo - mówiła w TOK FM Ewa Miastkowska ze stowarzyszenia My Rodzice, której syn dokonał coming outu w wieku 16 lat.
Zobacz wideo

Od kiedy Prawo i Sprawiedliwość za jednego ze swoich wrogów uznało ideologię LGBT, osoby o innej niż heteroseksualna orientacji czują się w Polsce zaszczute. W rozmowie z Hanną Zielińską w TOK FM psychoterapeutka Wiola Jaworska opowiadała, jak duże wyzwania stoją w naszym społeczeństwie przed nastoletnimi osobami nieheteronormatywnymi. 

- Sam moment bycia nastolatkiem jest pełen trudności i buntu. Jest momentem, kiedy tworzy się własna tożsamość. Każdy nastolatek odpowiada sobie wtedy na pytanie, kim jest i kim chce być. To już jest dużo. A kiedy dochodzi do tego temat tożsamości płciowej i orientacji seksualnej, to już jest naprawdę bardzo duże obciążenie - mówiła, zaznaczając, że moment odkrywania swojej nieheteronormatywnej tożsamości jest często momentem bardzo trudnym, ponieważ  żyjemy w społeczeństwie, w którym dostajemy przekaz, że bycie częścią społeczności LGBT "nie jest w porządku". - Młoda osoba musi mierzyć się z tym, jak powiedzieć o tym (o swojej orientacji seskualnej - red.) innym, jaka będzie na to reakcja - zaznaczyła Wiola Jaworska. 

Najważniejsza jest akceptacja

Psycholożka z Centrum Otwarta Przestrzeń podkreślała, że dla nastolatków LGBT niezwykle ważna jest akceptacja. - Móc powiedzieć o swojej orientacji i być przyjętym, zaakceptowanym takim, jakim się jest - wyjaśniała, podkreślając, że niestety osoby nieheteronormatywne używane są przez obecnie rządzących do tworzenia wroga, z którym mogą walczyć. Dodała, że z młodymi osobami odwiedzającymi jej gabinet bardzo dużo rozmawia właśnie na ten temat. - Przychodzą i mówią: ja mam już dość, mam dość słuchania o tym, że jestem zły - opowiadała. 

A w Polsce wciąż wielu rodziców nie akceptuje innej niż heteroseksualna tożsamości płciowej swoich dzieci. Według danych Kampanii Przeciw Homofobii tylko 25 proc. matek i zaledwie 12 proc. ojców akceptuje swoje nieheteronormatywne dzieci. 

Jak zaznaczała Wiola Jaworska, nastolatki w takiej sytuacji czują się zagrożone, doświadczają przemocy, odrzucenia, są wyrzucane z domu. Dodała także, że nie mogą liczyć na wsparcie państwa czy szkoły, bo ono po prostu nie istnieje. 

Ewa Miastkowska ze stowarzyszenia My Rodzice zwróciła uwagę na punkty pomocy znajdujące się w różnych miejscach Polski. - Nastolatkom organizuje się na przykład domy zastępcze na jakiś czas. Od momentu coming outu do 18. roku życia dziecko przeżywa w domu piekło. Jest zastraszane, często bite przez rodziców, przez osoby, które powinny być mu najbliższe - mówiła, wskazując, że stosowana wobec dzieci przemoc ma też inne wymiary: dotyczy np. zakazu korzystania z komputera czy telefonu. Psychoterapeutka dopowiedziała, że nie należy także zapominać o podejmowanych przez rodziców próbach terapii, mających wyleczyć ich dzieci np. z homoseksualizmu. 

"Mam ogromny żal do hierarchów Kościoła"

Ewa Miastkowska, której dorosły obecnie syn dokonał coming outu w wieku 16 lat, podkreślała w rozmowie z Hanną Zielińską, że "ma ogromny żal do hierarchów Kościoła". - Za to, że odczłowiecza się osoby LGBT i przypisuje się im cechy ideologii. Chodzę na spotkania z młodymi osobami, które naprawdę wątpią w swoje człowieczeństwo po usłyszeniu takich słów ze strony hierarchów kościelnych czy polityków, To jest naprawdę okrucieństwo - mówiła. 

Zgodziła się z nią także Jaworska. - Dzisiejszy nastolatek ponosi konsekwencje takich słów hierarchów. Ponad 70 proc. nastolatków LGBT miało myśli samobójcze, połowa młodzieży cierpi na depresję. To jest już pierwszy koszt, jaki ponosi taka młoda osoba, takiej nagonki, mowy nienawiści, z którą się zderza na co dzień. Dodatkowo pojawiają się zachowania autodestrukcyjne - wymieniała oraz dodała, że w swoim gabinecie bardzo często spotyka się z osobami rozdartymi wewnętrznym konfliktem. - Jestem gejem, ale nie chcę nim być, bo to nie jest w porządku - tłumaczyła psychoterapeutka.

Miastkowska, wracała także uwagę na odbiór społeczny nie tylko swojego syna po jego comig oucie, ale i całej jej rodziny. - Przychodzi taki moment, że jedno z naszych dzieci jakoś nie spełnia norm i nagle cała rodzina jest na cenzurowanym. Nagle, jeżeli my nie wyrzekniemy się tego dziecka, chcemy je wspierać, to ponosimy koszt razem z nim. Okazuje się, że całe nasze pokolenia poprzednie, to wszystko nie ma znaczenia. Nasze dziecko jest jakimś wyrzutkiem, dewiantem - opowiadała, zwracając uwagę, że w "ogólnym przekazie" homoseksualista uważany jest za osobę złą, pedofila. 

Rozmowy posłuchasz też na telefonie dzięki aplikacji TOK FM. 

DOSTĘP PREMIUM