Stefan W. trafi do zakładu psychiatrycznego? Obrońca złożył taki wniosek

Jak ustaliły "Fakty" TVN, obrońca Stefana W., podejrzanego o zabójstwo Pawła Adamowicza, wnosi o umieszczenie swojego klienta w zakładzie psychiatrycznym.

W połowie wrześnie informowaliśmy, że do prokuratury w Gdańsku trafiła opinia biegłych psychiatrów dotycząca Stefana W. Jak informował reporter TOK FM, wiadomo, że opinia biegłych wymagała uzupełnienia. Opinia jest tajemnicą śledztwa. 

Według obrony Stefana W., opinia zawiera "kategoryczny wniosek co do stanu poczytalności podejrzanego w chwili popełnienia czynu". - W związku z wnioskami tej opinii obrona uznała, że konieczna zmiana wykonywania środka zapobiegawczego na umieszczenie podejrzanego w szpitalu psychiatrycznym - powiedział "Faktom" TVN obrońca Stefana W., Artur Kotulski. 

Co dalej ze Stefanem W.?

13 stycznia wieczorem 27-letni Stefan W. podczas gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy wtargnął na scenę i zaatakował nożem prezydenta Pawła Adamowicza. Na nagraniach pokazujących zdarzenie widać, jak napastnik przebiega przez scenę, podbiega do prezydenta Gdańska i uderza go nożem. Później, chodząc po scenie, podnosi w górę ręce w geście zwycięstwa. "Halo, halo. Nazywam się Stefan W., siedziałem niewinnie w więzieniu, Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego właśnie zginął Adamowicz" – krzyczał ze sceny, zanim został obezwładniony – wynika z filmów, na których zarejestrowano zdarzenie. Paweł Adamowicz zmarł w szpitalu kilkanaście godzin po ataku.

Stefan W. został zatrzymany tuż po ataku - postawiono mu zarzut zabójstwa z motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Czyn ten zagrożony jest karą co najmniej 12 lat więzienia, 25 lat pozbawienia wolności, a nawet dożywocia.

Obserwacja psychiatryczna Stefana W. zakończyła się - przypomnijmy - w czerwcu. Biegli psychiatrzy badali 27-letniego mężczyznę przez cztery tygodnie. Opinia specjalistów miała udzielić odpowiedzi na pytanie, czy podejrzany o atak na Pawła Adamowicza, "w chwili popełnienia czynu, był poczytalny, niepoczytalny, a być może miał poczytalność ograniczoną". Jak wyjaśniała w czerwcu rzeczniczka gdańskiej prokuratury, jeśli z opinii biegłych wynikać będzie, że Stefan W., w momencie dokonania ataku na prezydenta Gdańska, był poczytany, to zostanie osądzony za zabójstwo z motywów zasługujących na szczególne potępienie. Wtedy grozi mu dożywocie. - Natomiast jeżeli jego poczytalność byłaby zakwestionowana, biegli stwierdzą, że nie miał możliwości ani rozpoznania, ani pokierowania swoim postępowaniem, to wówczas postępowanie może zakończyć się tylko w jeden sposób: umorzeniem - podkreśliła prok. Grażyna Wawryniuk.

Także w czerwcu "Gazeta Wyborcza", powołując się na osoby, które znają ustalenia biegłych, poinformowała, że Stefan W. nie będzie sądzony w procesie karnym. Bo w chwili ataku na Pawła Adamowicza miał być niepoczytalny. 

DOSTĘP PREMIUM