"Premia? Nie oddamy pieniędzy, chyba że wyjdzie pani za mąż". O problemie z likwidacją książeczki mieszkaniowej

Na książeczce mieszkaniowej założonej jeszcze w latach 80. pani Zuzanna z Warszawy uzbierała 20 tysięcy złotych. Chciała zlikwidować książeczkę, wypłacić zgromadzone na niej środki i tzw. premię gwarancyjną, by kupić sobie mieszkanie. I tu pojawiły się problemy.
Zobacz wideo

Książeczki mieszkaniowe to pozostałość po systemie PRL. Miały służyć - jak wskazuje nazwa - do gromadzenia oszczędności na mieszkanie. Były bardzo popularne. Rodzice zakładali książeczki dzieciom, dziadkowie - wnukom. Szacuje się, że do dziś ma je w domach nawet około miliona osób, choć to na razie tylko szacunki, bo posiadacze książeczek mają zostać dopiero policzeni.

Zuzanna Augustyniak z Warszawy też ma książeczkę mieszkaniową. W 1986 roku - kiedy miała dwa lata - jej rodzice założyli dwie: dla niej i dla brata. Pieniądze wpłacali regularnie. - To były wpłaty najpierw moich rodziców, potem dziadków, a na koniec - gdy my byliśmy już dorośli - również moje i brata - opowiada. Dziś, ponad 30 lat po założeniu książeczki, nasza rozmówczyni ma na niej 20 tysięcy złotych wkładu. Ma prawo je wypłacić, ale należy się jej również tzw. premia gwarancyjna. - Razem z bratem liczyliśmy, że to będzie kwota zbliżona do tej zgromadzonej na rachunku. Dziś wiem, że jest to dużo mniej - mówi Augustyniak. W grę wchodzi nieco ponad 5 tysięcy złotych.

Pani Zuzanna stanęła przed decyzją o zakupie mieszkania - chce to zrobić razem z partnerem, z którym żyje w związku partnerskim. Nie brała i nie chce brać ślubu. Gdy poszła do banku zapytać o możliwość likwidacji książeczki mieszkaniowej i wypłaty premii usłyszała, że... bez ślubu na wypłatę premii gwarancyjnej nie ma co liczyć. Musi być ślub, jeśli chce kupić mieszkanie na spółkę z ukochanym. - Zaproponowano mi, że aby się ubiegać o premię, mogę wziąć ślub albo też kupić mieszkanie w całości na siebie. Ale to byłoby po prostu nieuczciwe względem mojego partnera, gdybym ja sama miała być właścicielką tego mieszkania - mówi.

"Bardzo nie lubię, jak ktoś mi coś narzuca"

Augustyniak przekonuje, że w banku usłyszała, iż ślub powinna wziąć w ciągu trzech miesięcy. - Powiedziano mi, że jako współudziałowiec mogę kupić mieszkanie, ale w ciągu 90 dni od zakupu muszę wziąć ślub. Ja nie zamierzam brać ślubu dlatego, że państwo mi każe - oburza się nasza rozmówczyni. Przyznaje, że w banku uczucie gniewu mieszało się w niej z uczuciem rozżalenia. - Gniew był we mnie ogromny. Bardzo nie lubię, jak mi ktoś coś narzuca, zwłaszcza jeśli to nie ma racjonalnego uzasadnienia - tłumaczy.

Co na to resort, któremu podlega temat książeczek mieszkaniowych? Zapytaliśmy Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju, czy rzeczywiście ślub jest konieczny i jeżeli tak - dlaczego. "Ograniczenie, o które pyta słuchaczka, dotyczy wyłącznie rynku wtórnego. Miało ono na celu eliminować przypadki fikcyjnych transakcji zakupu mieszkania (np. w części 1/99) w celu uzyskania premii gwarancyjnej" - przekazał nam Zbigniew Przybysz z ministerstwa.

We wrześniu 2019 Stały Komitet Rady Ministrów przyjął projekt ustawy dotyczący kwestii książeczek mieszkaniowych, w tym wątku dotyczącego ślubu. "W przyjętym projekcie ustawy zawarto rozwiązanie mające na celu umożliwienie uzyskania premii gwarancyjnej w przypadku zakupu mieszkania na rynku wtórnym również w części ułamkowej, choć nie niższej niż 1/4. W przypadku rynku pierwotnego już obecnie możliwy jest zakup mieszkania w części ułamkowej, czyli np. z partnerem czy rodzicami" - przekazał nam przedstawiciel ministerstwa.

Na co pieniądze z premii gwarancyjnej?

Na razie są w tym zakresie duże ograniczenia - o premię można się ubiegać np. w związku z wpłatą na fundusz remontowy czy wymianą okiem. Zgodnie z projektem Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju możliwości ma być jednak więcej. Urzędnicy chcą, by pieniądze można było wykorzystać również np. w procedurze przekształcania prawa użytkowania wieczystego w prawo własności czy na montaż lub modernizację części instalacji.

Dodatkowo uznano, że trzeba policzyć właścicieli książeczek mieszkaniowych - sprawdzić, ilu ich tak naprawdę jest. "Projekt ustawy przewiduje wprowadzenie mechanizmu zarejestrowania książeczki mieszkaniowej w banku prowadzącym obsługę rachunku. Na jego podstawie do 30 kwietnia 2022 r. banki przedstawią ministerstwu informację o liczbie zarejestrowanych książeczkach mieszkaniowych oraz kwocie równowartości premii gwarancyjnych z nich wynikających" - poinformował nas Zbigniew Przybysz.

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Komentarze (83)
Najpierw ślub, potem kupno mieszkania. O problemie z likwidacją książeczki mieszkaniowej
Zaloguj się
  • marudna.maruda

    Oceniono 30 razy 18

    A nie dodali, że ślub musi być konkordatowy, bo jak tylko cywilny, to za mało? Bareja by nie wymyśli...

  • takaprawda3000

    Oceniono 19 razy 17

    A nie prościej utworzyć ministerstwo książeczek mieszkaniowych i ministrem zrobić kolejnego tuza intelektu z PiSu.

  • ppo

    Oceniono 13 razy 13

    Przepis jest dość logiczny, ma na celu uniemozliwienie handlu premiami. Każdy może przyjść do banku z każdym i powiedzieć, że to "ukochany".
    Mnie robili problem jak chciałem scedować na żonę. Paniusia w okienku powiedziała, że "żona to obcy człowiek, można tylko na rodzinę". Odpowiedziałem, że współczuję jej męża (obcego człowieka) i poproszę z kierownikiem. Oczywiście kierownik problemu nie widział, bo żona to nie jest obcy człowiek w świetle prawa. Jak dla kogoś mamusia jest blizszą osobą niż małżonek, to jest jeszcze dzieckiem, nie dorosłym do małżeństwa. A potem dziwota, że tyle rozwodów.

  • cozano

    Oceniono 11 razy 11

    "Dodatkowo uznano, że trzeba policzyć właścicieli książeczek mieszkaniowych - sprawdzić, ilu ich tak naprawdę jest."
    Czym się tak właściwie na codzień zajmują, skoro nie wiedzą tego?

  • jerzytop

    Oceniono 13 razy 9

    I to jest właśnie CAŁA POLSKA z jej durnymi prawamii przepisami stworzonymi przez ludzi bez rozumu .
    Kościołowi Państwo polskie niezależnie czy ludzie byli za czy przeciwoddało miliardy zł w postaci tysięcy hektarów ziemi na pniu sprzedanych aby za chwilę wyciągać rękę po ziemię pod budowę kościołów ale w tym wypadku jako spadek po PRL nie stać ich na wypłacenie nie 5 tys bo to są kpiny ale przynajmniej 100 tys
    Swego czasu wpłaciłem na mieszkanie 34100 zł a że po 9 latach zrezygnowałem bo zacząłem się budować otrzymałem ok 290 tys zł cop z nawiązką wyrównało podwyżki cen za te lata . No ale to było za komuny która tak wykorzystywała ludzi . Wkład na mieszkanie wynosił 8-10 pensji

  • von_rosen

    Oceniono 10 razy 8

    Niech się cieszy że nie usłyszała "proszę przyjść z mężem, bo tylko on ma prawo do reprezentowania kobiety".

  • readme.txt

    Oceniono 11 razy 7

    Oszukano w ten sposób miliony POLAKÓW, kttórzy zakładami takie książeczki dla swoich dzieci - dziś, jesteśmy bankruci bez własnych mieszkań i godnej pracy. SKANDAL.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX