Sylwester Kurskiego pod Wielką Krokwią. "To będzie dramat dla zwierzyny"

- Tam ludzie idą się napić. Nie idą baranki, będą sztuczne ognie, strzelanie petardami, w powietrzu będą latać butelki, ludzie będą wchodzić do parku, wejdą do Doliny Białego. Boję się, że to będzie dramat dla zwierzyny - tak o sylwestrze TVP pod Wielką Krokwią na antenie TOK FM mówił Jerzy Jurecki z "Tygodnika Podhalańskiego".
Zobacz wideo

TVP planuje zorganizować sylwestra pod Wielką Krokwią w Zakopanem, na terenie, który należy do Centralnego Ośrodka Sportu. 

Tymczasem na stronie internetowej petycjeonline.com "Tygodnik Podhalański”" umieścił protest przeciwko organizacji imprezy. Podpisów jest już 8 tysięcy. 

Od zimy zależy przetrwanie zwierząt

- Mieliśmy dylemat, ale proszę sobie wyobrazić, że na sesji rady miasta przewodniczący mówi, że to my będziemy rządzić w Zakopanem, a nie niedźwiedzie. To był sygnał, żeby działać. Są takie momenty w lokalnej społeczności, że trzeba coś zrobić. Stworzyliśmy więc dziennikarską akcję społeczną "Stary niedźwiedź mocno śpi" - tłumaczył  w "Analizach" TOK FM Jerzy Jurecki, wydawca "Tygodnika Podhalańskiego. Dodał, że redakcja w takie akcje angażuje się wtedy, kiedy "władze sobie nie radzą albo sprawa wymaga działania, bo jest ważniejsza od wszystkiego innego."

Jurecki tłumaczył, że zima to najtrudniejszy czas dla tatrzańskich zwierząt, a ich przetrwanie zależy od tego, jak ją spędzą. - Niedźwiedzie wybudzają się bardzo gwałtownie i szybko, a sylwestra przenosimy z Równi Krupowej na skraj lasu w otulinę Parku Narodowego. To impreza, tam ludzie idą się napić. Tam nie idą baranki, będą sztuczne ognie, strzelanie petardami, w powietrzu będą latać butelki, ludzie będą się rozchodzić, wchodzić do parku, wejdą do Doliny Białego. Boję się, że to będzie dramat dla zwierzyny -  przekonywał Jurecki. 

Obudzonym niedźwiedziem nikt się nie zaopiekuje

Gość TOK FM przyznawał, że impreza na Równi Krupowej będzie trudna dla zwierząt w domach mieszkańców. Dodał jednak, że "nimi jesteśmy w stanie się zaopiekować". - Będziemy przytulać nasze psy i koty. I choć one też są wystraszone, nawet bardzo, to mogą znaleźć opiekę. Ale proszę sobie wyobrazić, że te potężne głośniki staną pod lasem, pod Krokwią. I ten potężny ryk obudzi zwierzęta. One nie znajdą opieki, nikt ich nie przytuli, zaczną szaleć, biegać po lesie, będą kompletnie zdezorientowane - przekonywał.

I jak dodał, że wybudzony niedźwiedź nie musi uciekać w stronę Wysokich Tatr, a może przecież w kierunku ludzi. - Do tego to wcale nie jest jeden wieczór hałasu, przygotowania trwają kilka dni, są próby i "ryk" z głośników trwa - mówił. 

Władze TPN milczą z braku odwagi?

Agata Kowalska pytała Jureckiego również o milczenie ze strony Tatrzańskiego Parku Narodowego oraz o stosunek burmistrza Zakopanego do sylwestra. 

- Burmistrz nie milczy a podpisuje się pod Sylwestrem na Krokwi. Władze zachłysnęły się sukcesem promocyjnym. Mówi, że powinniśmy być wdzięczni szefowi TVP, że zechciał u nas robić Sylwestra, a nie narzekać. Milczeniem TPN jestem zaskoczony, takie mamy czasy widocznie, że dyrekcja TPN nie ma odwagi albo ją straciła - nie krył rozczarowania dziennikarz.

Jak podkreślił - Tatry to nie jest sprawa tylko Podhala, ale całej Polski, więc ma "nadzieję, że protest będzie na tyle duży, że do tych ludzi dotrze, że to jest bardzo kiepski pomysł".

Dyrekcji Tatrzańskiego Parku Narodowego faktycznie na razie nie słychać w przestrzeni publicznej, ale wysłała ona pismo do Ministerstwa Środowiska informujące o swoich obawach. Resort na razie milczy.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie za darmo:

DOSTĘP PREMIUM