Rodzice dzieci z "podwójnego rocznika" chcą pozwać państwo. "Sprawa jest precedensowa i bardzo trudna"

- Naszą ideą jest to, żeby dać bardzo silny sygnał politykom, że takie obszary jak systemy edukacji,  ochrony zdrowia, to nie są obszary, w których powinno się "grać" tylko w imię interesów wyborczych, dla wyborczego poklasku - mówił w TOK FM dr Dobrosław Bliski, pedagog społeczny, który jest inicjatorem pozwu.
Zobacz wideo

Jak wyjaśniał w Poranku Radia TOK FM dr Dobrosław Bilski, wszystko zaczęło się od postu na Facebooku. - Reakcja zdecydowanie przerosła moje oczekiwania. Napisanie tego postu było tak naprawdę pewną próbą odreagowania stresu, napięcia, bezsilności i świadomości tego, że jestem świadkiem, jak prawa mojego dziecka są odbierane przez system, który potraktował "podwójny rocznik" trochę jak za czasów komunistycznych - mówił, wskazując na to, że skupiono się wyłącznie na tym, aby zgadzała się liczba miejsc w szkołach.  

Post, wzywający do złożenia pozwu zbiorowego został napisany przez Bliskiego w lipcu, kiedy - jak podkreślał - narastało napięcie związane z ogłaszaniem wyników naborów do szkół. Obecnie w zamkniętej grupie na Facebooku działa 1500 osób. Około 50 osób zgodziło się już przekazać dane osobowe i dokumenty, którymi dysponują, aby przystąpić do pozwu. 

To nie jest protest polityczny 

Pedagog podkreślał, że jego pomysł nie jest inicjatywą polityczną, antypisowską. - Naszą ideą jest to, żeby dać bardzo silny sygnał politykom w ogóle, że takie obszary jak systemy edukacji, ochrony zdrowia, to nie są obszary, w których powinno się grać tylko w imię interesów wyborczych, dla wyborczego poklasku - tłumaczył, zaznaczając ich złożoność i skomplikowanie, a także wpływ, jaki mają na życie bardzo wielu osób.  - Nie powinny się one stawać kiełbasą wyborczą. Mamy wrażenie, że reforma systemu edukacji taką kiełbasą nieraz była - stwierdził rozmówca Jacka Żakowskiego.

Jakie szkody wyrządziła dzieciom reforma?

Dr Bliski, szkody, których doświadczyły dzieci z tzw. podwójnego rocznika, podzielił na trzy grupy. Pierwsza z nich obejmuje szkody doznane w ostatnim roczniku gimnazjum lub w pierwszym roczniku przedłużonej szkoły podstawowej. - Dotyczą stresu, jaki przyniosła świadomość tak trudnego, łączonego rocznika i rekrutacji w takich warunkach. Ta świadomość była bardzo mocno podtrzymywana przez nauczycieli, którzy budowali albo chcieli na tym budować motywację uczniów do szczególnie dużego wysiłku - tłumaczył gość Poranka Radia TOK FM, podkreślając, że w większości przypadków nie przyniosło to zamierzonego efektu. - Było za to źródłem stresu, który w konsekwencji prowadził do mocnych fobii szkolnych i w efekcie dosyć poważnych problemów zdrowotnych - mówił. I dodał, że efektem w przypadku części uczniów była też kompletna rezygnacja z nauki. 

Drugą grupą szkód są te doznane "w okresie samej rekrutacji i jej konsekwencji", czyli czy dzieci z "podwójnego rocznika" miały zapewniony taki sam dostęp do edukacji co dzieci z roczników wcześniejszych. Ostatnia zaś grupa szkód to konsekwencje funkcjonowania dzieci w przeładowanych obecnie szkołach. 

Sprawa precedensowa i trudna

Jak będzie wyglądać proces pozwania państwa? Najpierw rodzice dzieci z "podwójnego rocznika" muszą ubiegać się o werdykt prejudykatywny - muszą przekonać sąd, że organy państwa złamały ich prawa. Jeśli taki nastąpi wszyscy rodzice, którzy w związku z reformą doświadczyli zarówno szkód materialnych, jak i niematerialnych będą musieli je udokumentować w sądzie oraz wycenić. 

Jak mówił jednak gość TOK FM, sprawa wcale nie jest prosta. - Mamy prawników, którzy mówią, że racja jest po naszej stronie, ale będzie trudno to prawnie przeprowadzić. Wskazują trzy ścieżki, ale nie mówią, która jest najlepsza. Sprawa jest precedensowa i bardzo trudna. Nie będę ukrywać, że mamy spore obawy, ale ponieważ dosyć uparci jesteśmy, to myślę, że to zrobimy (złożymy pozew - red.) - podsumował. 

Całej rozmowy posłuchasz wygodniej na telefonie dzięki aplikacji TOK FM.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (6)
Rodzice dzieci z "podwójnego rocznika" chcą pozwać państwo. "Sprawa jest precedensowa i bardzo trudna"
Zaloguj się
  • eldemon

    Oceniono 5 razy -3

    Se mogą pisać!
    Do tokefem!
    Kogo to obchodzi?!

  • robertes777

    Oceniono 2 razy -2

    Przed ponad 20 laty zakończył się etap obowiązkowej nauki j.rosyjskiego. Co się stało z tysiącami nauczycieli? 20 lat temu przeprowadzono rewolucję w oświacie i dla wielu ta rewolucja była niedobra. SPOwodowała też budowę wielu nowych obiektów, ale przybyło też 100% dyrektorów i sekretariatów, pieczątek, papierów firmowych itd. . PO w jednym roczniku wprowadziła 6 i 7-latki więc do szkół poszły 2 roczniki, a więc POtrzebne było np. podwojenie izb lekcyjnych, wprowadzenie zmianowości … te dewa roczniki miały dostać od rządu P.Tuska tablety i … ówczesny Premier mówił: na świecie odbyła się już informatyczna rewolucja. Przyszedł czas, abyśmy my urządzili informatyczną rewolucję w naszych szkołach. Tak jak każdy polski uczeń ma prawo do ciepłego posiłku, tak powinien mieć też dostęp do komputera, oprogramowania edukacyjnego i internetu - w ten sposób zapowiadał program „Komputer dla każdego ucznia”. Obiecywano, że każdy gimnazjalista będzie miał dostęp do laptopa od roku szkolnego 2010/2011. I co?. POprzedni rząd rakiem wycofał się z dawnych obietnic. Z programu „Komputer dla każdego ucznia” została jego karykatura.

  • marudna.maruda

    Oceniono 5 razy 3

    Nic z tego nie wyjdzie. Rodzice chętnie przyjmą zadośćuczynienie za szkody wyrządzone przez deformę Zalewskiej, ale pod warunkiem, że ktoś za nich załatwi pozwy, gromadzenie dokumentów, rozprawy.
    Rząd powinien ponosić prawne konsekwencje swoich poczynań, ale wypłacanie odszkodowań z budżetu państwa, czyli z pieniędzy nas wszystkich, nie będzie dla rządu bolesne. Przecież i tak rozdają, co jeszcze jest do rozdania. Może lepiej personalnie pociągnąć do odpowiedzialności osobę, która się pod dokumentami dotyczącymi deformy podpisywała? Niech do siódmego pokolenia spłaca odszkodowania. Byłaby to nauczka dla innych rządzących, bo jak sięgnę pamięcią wszyscy reformujący (nie tylko oświatę) po zrobieniu bałaganu zabierali sowitą odprawę i przesiadali się na inne, wygodne stołki.

  • Yan Yarecky

    Oceniono 3 razy 3

    I co, sami sobie zapłacą to odszkodowanie? Bo skoro pozywają państwo, to wszyscy zapłacimy, oni również. Niech się wymienią między sobą po stówie, wyjdzie na to samo.
    Bo rozumiem, że nie cofną reformy i dzieciaki drugi raz nie będą do szkół mogły zdawać.
    Kolejne bicie piany i kolejny "społecznik" wspinający się po garbach innych.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX