Masz kontrolę nad piciem alkoholu? Sprawdź, czy nie szukasz pretekstów, by się napić

Pijemy na spotkaniach ze znajomymi, dlatego, bo wkurzył nas szef, zdenerwowały korki podczas powrotu do domu. - Nagle okazuje się, że codziennie wieczorem po pracy musi być ten rozluźniający drink czy lampka wina, a na każdej imprezie musi być trochę więcej - mówiła w TOK FM Krystyna Radkowska, inicjatorka akcji #MamKontrolę.
Zobacz wideo

Od niedawna w Warszawie można zobaczyć billboardy, na których przedstawione są zdjęcia różnych alkoholi i preteksty, używane, by po nie sięgnąć. To jeden z elementów kampanii #Mamkontrolę. Inną jej częścią jest test, który można wykonać na stronie internetowe akcji. Ma on nam pomóc określić, czy nasze picie nosi znamiona zachowania ryzykownego. 

Inicjatorka kampanii, prezeska fundacji Zwalcz Nudę Krystyna Radkowska, tłumaczyła w rozmowie z Pawłem Sulikiem w TOK FM, że akcja ma unaocznić problem picia alkoholu. - Ma pokazać koncepcję picia, która wydaje się, że dotyczy większości z nas, a która wydaje nam się nieszkodliwa, np. "piję tylko w towarzystwie". A jakby się temu bardziej przyjrzeć, to nagle okazuje się, że codziennie wieczorem po pracy musi być ten rozluźniający drink czy lampka wina, a na każdej imprezie musi być trochę więcej - wyjaśniała. Dodała, że kampania ma pokazywać różne codzienne sytuacje, jak np. spacer z psem, jak kłótnia z szefem, stają się pretekstem do napicia się alkoholu. - Czy szukam spotkania ze znajomymi, żeby się napić? Czy wychodzę ze znajomymi i przy okazji się napiję? - pytała ekspertka.

Dr Adam Kłodecki, psychoterapeuta uzależnień, zaznaczył, że szukanie pretekstów do picia może mieć wymiar utraty kontroli nad piciem i wprowadzania mechanizmu iluzji i zaprzeczeń: ja jestem absolutnie przekonany, że szef mnie wkurzył i w związku z tym mam powód, aby się napić, bo nic innego mi nie pomoże rozładować napięcia. - Jeżeli pojawia się myślenie tego typu, to jeżeli ktoś powiąże to, co pojawia się na billboardach ze swoim podejściem do picia alkoholu, to może tam znaleźć coś, co należy potraktować jako sygnał ostrzegawczy - stwierdził. 

Kampania do tych, którzy nie zdają sobie sprawy z problemu

Jak mówiła Krystyna Radkowska, akcja nie jest skierowana do osób, które już są uzależnione. - Jest skierowana do tych, którzy zaraz mogą mieć ten problem, ale jeszcze kompletnie nie zdają sobie z tego sprawy. A może nawet nie do tych osób, ale do ich żon, mężów, mam, koleżanek, przyjaciół - wymieniała. 

- Kampania ma trafić do osoby, której wydaje się, że wszystko jest w porządku, a nagle się okazuje, że faktycznie, co mam kiepski dzień w pracy, sięgam po alkohol, idę z psem na dłuższy spacer, no to wezmę sobie piwko - mówiła rozmówczyni Pawła Sulika, tłumacząc, że może kiedy ktoś zobaczy kampanijne billboardy, zacznie zastanawiać się nad częstotliwością swojego picia i tym czy jego picie jest już szkodliwe. 

Zdaniem dra. Adama Kłodeckiego ważne jest, by takie testy wykonywały osoby, które nie podejrzewają u siebie problemów. - Człowiek, który zaczyna mieć problemy z alkoholem, już tego nie zrobi, ponieważ będzie obawiał się wyniku, że wyjdzie mu, że jest alkoholikiem albo pije szkodliwie - podsumował.

Całej rozmowy posłuchasz też wygodnie na telefonie dzięki aplikacji TOK FM.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM