Hutnicy w Krakowie protestują przeciwko wygaszeniu wielkiego pieca. "To błąd i początek końca"

Krakowscy hutnicy protestują przed bramą główną Huty Sendzimira. Są przeciwni wygaszeniu wielkiego pieca, do którego ma dojść pod koniec tego tygodnia. Władze spółki tłumaczą decyzję kryzysem w branży hutniczej.
Zobacz wideo

- Wygaszenie wielkiego pieca to błąd i początek końca Kombinatu - mówi Krzysztof Wójcik przewodniczący NSZZ pracowników spółki ArcelorMittal Poland. - My uważamy wewnętrznie, że te wyliczenia kosztowe, które są tutaj przeprowadzone nie w pełni uzasadniają wyłączenie tego jedynego pieca w Krakowie, wyremontowanego dwa lata temu - dodaje.

Władze huty zapewniają, że 1100 osób zatrudnionych przy wielkim piecu nie straci pracy.

Problem może za to dotknąć wiele firm współpracujących z hutą. - ArcelorMittal nie brał pod uwagę pracowników pozostałych spółek hutniczych, które pracują w obrębie: spółek żywieniowych, transportowych. My szacujemy to jest dwa razy tyle osób i to będzie dla nich tragedia - stwierdza Wójcik.

W proteście biorą udział także hutnicy z Zawiercia i Dąbrowy oraz górnicy z Jastrzębskiej Spółki Węglowej. To właśnie kopalnie JSW wydobywają surowiec na potrzeby produkcji hutniczej ArcelorMittal Poland.

Co z ponownym uruchomieniem pieca?

O wstrzymaniu pracy wielkiego pieca i stalowni spółka poinformowała w minionym tygodniu. Jak zapowiedział prezes spółki Geert Verbeeck, zamknięcie potrwa przynajmniej kilka miesięcy. Dodał, że w tym czasie część pracowników ACP będzie się zajmować konserwacją krakowskiego wielkiego pieca, część otrzyma propozycję pracy przy podobnej instalacji w hucie w Dąbrowie Górniczej, a niewielka część - jak ocenili przedstawiciele koncernu - otrzyma obniżone wynagrodzenie, tzw. postojowe.

Przedstawiciele firmy przypomnieli, że powodem "niełatwej decyzji" o tymczasowym wstrzymaniu pracy części surowcowej krakowskiej huty są wyzwania, z którymi mierzy się europejskie hutnictwo. Wymienił m.in. wysokie ceny surowców, rosnące koszty uprawnień do emisji CO2 i niewystarczające środki ochrony europejskiego rynku, co bezpośrednio przekłada się na ogromny wzrost importu z krajów trzecich.

Prezes podtrzymał deklarację, że spółka chce ponownie uruchomić krakowską instalację, jak tylko powróci koniunktura i będzie opłacalna produkcja w hucie w Krakowie.

- Ponowne uruchomienie zależy od sytuacji rynkowej, ale prognozy krótkoterminowe nie napawają optymizmem - nie jesteśmy w stanie podać daty, będziemy uważnie przyglądać się temu, co się dzieje na rynku - powiedział prezes, a dopytywany dookreślił, że na pewno mówimy o przynajmniej kilku miesiącach.

Według Verbeecka, ułatwieniem dla ponownego uruchomienia instalacji wielkiego pieca będzie fakt, że w 2016 roku przeszedł on generalny remont.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM