Dziennikarka Onetu o kłopotach z MiG-ami. "Zawiniło kierownictwo polityczne i wojskowe"

- Panowie doprowadzili do tego, że flota samolotów myśliwskich utraciła zdolności bojowe. Przeciągając w czasie decyzję o uziemieniu tych samolotów (...) wszyscy w wojsku chowali głowę w piasek - krytykowała w TOK FM Edyta Żemła z Onetu.
Zobacz wideo

W Polsce nie ma ani jednego pilota, który może dziś latać na myśliwcach MiG-29 - informował Onet. Przywracanie uprawnień może potrwać co najmniej pół roku. Piloci utracili uprawnienia przez to, że mieli zbyt długą przerwę w korzystaniu maszyn, które zostały w marcu tego roku z powodu licznych awarii.

Myśliwce wznowią loty

Inspektor Sił Powietrznych w Dowództwie Generalnym Rodzajów Sił Zbrojnych gen. dyw. Jacek Pszczoła poinformował w poniedziałek, że myśliwce MiG-29 wznowią loty, a przywrócenie aktualności uprawnień załóg potrwa co najmniej pół roku.

Pszczoła podkreślił, że nikt z pilotów MiGów-29 nie utracił uprawnień do pilotowania tego typu maszyn, jak mówił, nie jest też prawdą, aby ze względów prawnych nie można było ponownie dopuścić załóg do lotów. "Prawdą jest, że piloci utracili aktualności" - powiedział, zaznaczając, że zgodnie z regulaminem aktualność uprawnień można wznowić. "Samoloty są sprawne, wypełniliśmy wszystkie zalecenia komisji badania wypadków lotniczych po ostatnim zdarzeniu" - podkreślił. Jak powiedział, zalecenia dotyczyły przede wszystkim silników.

Przedstawiając procedurę wznawiania aktualności uprawnień Pszczoła tłumaczył, że wybiera się najbardziej doświadczonych instruktorów w jednostce, którzy wykonują loty samolotem dwumiejscowym, zamieniając się miejscami i przywracając sobie nawzajem uprawnienia do lotów w różnych warunkach. Jak dodał, proces potrwa "minimum sześć miesięcy", a w razie potrzeby zostanie wydłużony.

Edyta Żemła z Onetu zgodziła się z prowadzącą Analizy w TOK FM Agatą Kowalską, że ten proces przypomina "wyciąganie samego siebie za włosy z jeziora". 

Dodała, że można było wybrać inną ścieżkę. - Zakontraktować doświadczonego pilota z zagranicy. Taki instruktor mógłby przejść tę ścieżkę z polskimi pilotami. Nie rozumiem, dlaczego nie możemy tak postąpić. Mam poczucie, że tu po kolei zawiniło kierownictwo polityczne i wojskowe polskiej armii. Panowie doprowadzili do tego, że flota samolotów myśliwskich utraciła zdolności bojowe. Przeciągając w czasie decyzję o uziemieniu tych samolotów (...) wszyscy w wojsku chowali głowę w piasek. Samoloty stały, piloci czekali pijąc kawę na jakąkolwiek decyzję, ta przerwa była na tyle długa, że teraz jest dramat - komentowała. 

"Piloci potwierdzili, że boją się latać"

Jacek Pszczoła odniósł się też w poniedziałek do informacji, że piloci boją się latać MiG-ami ze względu na liczne usterki samolotów. "Popatrzyliśmy pilotom prosto w oczy, zapytaliśmy się, czy chcą latać, odpowiedź była ‘tak’" - przekonywał Pszczoła. 

Zdaniem dziennikarki Onetu, sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej. 

- Rozmawialiśmy z pilotami i potwierdzili, że boją się latać, nie mają zaufania do tych maszyn.  Najgorsze nastroje były po wypadku, w którym zginął Krzysztof Sobański [w lipcu 2018 r. - red.]. O swoich obawach piloci opowiadali też Rzecznikowi Praw Obywatelskich - przypomniała. 

MiGi pozostawały uziemione od początku marca br., gdy ich loty - po raz kolejny - wstrzymano, kiedy samolot z Mińska rozbił się wykonując oblot techniczny po pracach przeprowadzonych przy samolocie. Pilot katapultował się i wylądował na spadochronie. Nie ucierpiał nikt na ziemi.

W 2016 roku w 22. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Malborku doszło do pożaru samolotu spowodowanego usterką podczas rozruchu technicznego. Samolot spisano na straty.

18 grudnia 2017 roku rozbił się MiG-29 podchodzący do lądowania w bazie w Mińsku Mazowieckim. Pilot przeżył, chociaż się nie katapultował.

6 lipca 2018 roku MiG-29 z bazy w Malborku rozbił się pod Pasłękiem (woj. warmińsko-mazurskie). Pilot zginął, mimo że się katapultował. W czerwcu br. Polska Grupa Zbrojeniowa potwierdziła, że powodem śmierci pilota było wadliwe wykonanie elementu fotela katapultowego - uniemożliwiło rozwinięcie spadochronu - przez należący do PGZ zakład remontujący MiGi-29.

Przed wypadkiem z marca br., 15 lutego myśliwiec MiG-29 z bazy w Malborku lądował awaryjnie z powodu rozszczelnienia kabiny w czasie lotu. Loty wstrzymano, po ich wznowieniu doszło do wypadku pod Mińskiem, od tamtej pory MiG-i pozostają na ziemi.

MiGi-29 mają pozostać w służbie do wprowadzenia F-35, przewidywanego na rok 2026; do tego czasu wojsko nie przewiduje zakupu kolejnych F-16.

Posłuchaj w Aplikacji TOK FM:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM