Ogólnopolska afera o milion dla "Palucha". Interweniuje premier. Władze stolicy uspokajają: Pieniądze będą

Warszawscy radni otrzymali prognozę budżetu na 2020 rok, zgodnie z którą popularne Schronisko "Na Paluchu" miało otrzymać 1,5 mln zł mniej niż w roku obecnym. Alarm podnieśli stołeczni radni PiS, interweniował nawet premier Morawiecki. Władze Warszawy przekonują, że "doszło do przekłamania" i uspokajają, że pieniądze dla "Palucha" nie będą mniejsze.
Zobacz wideo

Sprawa obniżenia środków dla warszawskiego Schroniska "Na Paluchu" wywołała ogromne poruszenie w mediach społecznościowych. Zaczęło się od wpisu Oliwera Kubickiego - miejskiego radnego Prawa i Sprawiedliwości, który uczestnicząc w posiedzeniu miejskiej komisji ochrony środowiska alarmował: "Warszawska miłość do zwierząt w stolicy @trzaskowski w praktyce. Milion złotych chcą zabrać schronisku 'Na Paluchu'. Wg dyrektora rozkłada to ich na łopatki. Budżetowe #draństwo".

Wpis radnego miał bardzo szeroki odzew. Byli i obecni radni PiS nie szczędzili prezydentowi stolicy Rafałowi Trzaskowskiemu krytyki. Na Twitterze wypominali mu m.in., że w trakcie kampanii samorządowej chętnie fotografował się ze zwierzętami, ale jak przyszło co do czego - pieniądze schronisku obcina.

We wtorek sprawa przybrała wymiar zdecydowanie ponadlokalny - zaangażował się w nią bowiem sam premier Mateusz Morawiecki, który napisał, że "ochrona braci mniejszych jest ważna", zaprosił przedstawicieli "Palucha" do KPRM i zapowiedział "wyciągnięcie pomocnej dłoni".

Alarm wszczął także europoseł Patryk Jaki. Były kandydat Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta stolicy zwrócił się do miejskich radnych o to, by projekt budżetu zmienili i nie zmniejszali środków dla schroniska - nie szczędząc krytyki prezydentowi Trzaskowskiego.  

Jak afera wygląda w liczbach?

Przewodniczący miejskiej komisji ochrony środowiska Marek Szolc (z Nowoczesnej) już w poniedziałek informował, że propozycja budżetu, którą radni dostali do zaopiniowania rzeczywiście zawierała obniżkę środków dla schroniska - z 9,8 mln złotych w roku 2019 do 8,3 mln złotych w roku 2020. 

Zaznaczył jednak, że radni na takie rozwiązanie się nie zgodzili i postanowili wnioskować o dodatkowe 800 tys. zł dla Palucha.

"Zamieszanie medialne"

We wtorek konferencję w sprawie pieniędzy dla schroniska zorganizował warszawski ratusz. Justyna Glusman - pełnomocniczka prezydenta do spraw zrównoważonego rozwoju i zieleni wskazała już na wstępie: "Wczorajsze i dzisiejsze zamieszanie medialne wynika w dużej mierze z błędnej interpretacji tabeli przedstawionej na komisji ochrony środowiska" (tabela w poniższym wpisie radnego).

Otóż tabela ta - jak tłumaczyła Glusman - w części za rok 2019 zawierała środki, jakie schronisko otrzymuje bezpośrednio z budżetu Warszawy oraz te, które ma od gmin ościennych. Bo na "Paluch" trafiają czworonogi nie tylko ze stolicy, ale też z sąsiedniego Piaseczna, Góry Kalwarii i Raszyna. - Te kwoty nie są jeszcze do zdefiniowania na rok 2020, bo zależą od tego, ile psów z ościennych gmin przyjmiemy. W roku 2019 było to około 1 miliona złotych i liczymy, że w tym roku będzie podobnie - zapowiedziała na konferencji Justyna Glusman.

Urzędniczka podała również, że "złożyła wniosek, aby schronisko w przyszłym roku dostało co najmniej tyle środków, co w 2019 roku". I poinformowała: "Dziś prezydent Rafał Trzaskowski podjął decyzję, żeby budżet dla schroniska - mimo trudności, jakie ma miasto - był co najmniej taki jak w 2019".

"Premier mógłby pomóc w sposób bardziej efektywny"

Glusman nie omieszkała także odnieść się do wpisu Mateusza Morawieckiego. - Dziękuję panu premierowi za zainteresowanie losem naszych psów i kotów, choć mógłby to zrobić w sposób bardziej efektywny - wskazała przedstawicielka ratusza. I poradziła premierowi, aby namówił przedsiębiorstwo Państwowych Portów Lotniczych do tego, aby podpisało z miastem umowę na dzierżawę terenu, które zajmuje obecnie schronisko. Taka umowa - zdaniem Glusman - pozwoliłaby na potrzebny remont schroniskowej geriatrii.

Na konferencji w ratuszu obecny był także dyrektor Schroniska "Na Paluchu" Henryk Strzelczyk. Przyznał, że na poniedziałkowej komisji zwrócił się do radnych o to, aby doprowadzili budżet kierowanej placówki do poziomu z ubiegłego roku. Podkreślił, że choć liczba zwierzaków przebywających na "Paluchu" systematycznie spada, to jednak liczba tych, które tam trafiają - pozostaje niezmienna od lat i oscyluje wokół 2600 psów i 1400 kotów. W związku z tym argumenty, że skoro schronisko ma mniej zwierząt to potrzebuje mniej pieniędzy nie są do końca trafione.

Jednocześnie Strzelczyk przyznał, że po poniedziałkowym posiedzeniu komisji "doszło niefortunnie do porównania budżetu z dotacją od gmin ościennych z 2019 roku do budżetu bez dotacji, który jest prognozowany na przyszły rok". - Mam zapewnienie ze strony miasta, że wszystkie te dotacje [które wpłyną od gmin ościennych - red.] trafią bezpośrednio do naszego schroniska - powiedział dyrektor tej jednostki.

W odpowiedzi na pytanie dziennikarzy, czy przyjmie zaproszenie od premiera Morawieckiego, Strzelczyk powiedział: "Zależy mi, żeby los zwierząt poprawił się w całym kraju, dla ich dobra zrobię wszystko".

Schronisko "Na Paluchu" działa od 2001 roku i na przestrzeni lat przeszło ogromną metamorfozę. Jeszcze w 2011 roku było w nim 2400 psów, dziś jest 550. Jak wskazywał na konferencji Strzelczyk, rekordowo mała liczba zwierzaków to efekt pracy ekipy schroniska i przede wszystkim całej rzeszy wolontariuszy. To oni starają się promować adopcję psów w mediach społecznościowych, zabierają na spacery, wyjeżdżają z nimi na miejskie imprezy czy szkolą podstawowych czynności, które ułatwią im życie z nowym właścicielem.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM