Samorządy nie mogą dopiąć budżetów. Zapłacą za to mieszkańcy. "Ciężko znaleźć pozycję, która będzie tańsza"

Bilety za komunikację miejską, śmieci, opłaty za parkowanie czy żłobki - za to od nowego roku możemy zapłacić więcej. - Kiedy samorządy są pod finansową ścianą, mają trzy drogi do wyboru. Tą najmniej ciekawą jest zaglądanie mieszkańcom głębiej do portfela - mówił w TOK FM Tomasz Żółciak, dziennikarz "DGP".
Zobacz wideo

Będzie drożej - lekko licząc, dla przeciętnego mieszkańca koszty utrzymania jego gospodarstwa domowego w przyszłym roku mogą pójść w górę o kilkadziesiąt złotych miesięcznie - przekonuje w "Dzienniku Gazecie Prawnej" dziennikarz Tomasz Żółciak. Jak wylicza, wzrosnąć mogą między innymi opłaty za bursy dla dzieci (w Lublinie), za żłobki (w Toruniu) czy za bilety komunikacji miejskiej (w Poznaniu, Białymstoku i Częstochowie). Zdrożeje też parkowanie (na przykład w Krakowie czy Warszawie), woda i odbiór ścieków (w Łodzi) i oczywiście śmieci, które królują na liście podwyżek i to już niemal w całej Polsce.

>> Czytaj więcej: Ceny idą w górę nawet o 300 procent. Dlaczego za śmieci zapłacimy więcej?

A co będzie tańsze? - Ciężko znaleźć taką pozycję - przyznał Tomasz Żółciak, który był gościem Analiz TOK FM. - Być może są takie pozycje, które się nie zmienią. Na przykład niektóre stawki podatków zostaną na tym samym poziomie, co od lat. Niektóre miasta nie decydują się też, przynajmniej na razie, na dalsze podwyżki cen biletów komunikacji miejskiej - powiedział.

Samorządy pod ścianą - co robić?

- Kiedy samorządy są pod finansową ścianą, mają trzy drogi do wyboru. Mogą próbować optymalizować swoje koszty, redukować zatrudnienie albo wprowadzać cięcia i opóźniać inwestycje, co też się już dzieje - mówił Żółciak. Na przykład w Warszawie, przy okazji prezentacji prognozy budżetu na przyszły rok, władze miasta poinformowały, że z powodu cięć rezygnują z oczekiwanej od lat budowy obwodnicy Śródmieścia i opóźniają budowę siedziby orkiestry Sinfonia Varsovia.

Jednak - jak wskazał Żółciak - trzecią drogą jeśli chodzi o poszukiwania oszczędności jest po prostu zaglądanie mieszkańcom głębiej do portfela. Redaktor zaznaczył, że na "pierwszej linii frontu" jeśli chodzi o wprowadzanie podwyżek jest zmiana cen biletów za komunikację miejską czy opłat za parkowanie. - Dlatego, że jest to bardzo proste do wykonania, wystarczy uchwała - stwierdził. Podał, że w Krakowie już od 15 grudnia tego roku wejdą w życie nowe stawki za parkowanie, zgodnie z którymi - w centrum - zamiast 3 złotych trzeba będzie zapłacić 6 złotych (za pierwszą godzinę).

Rząd swoje, samorządy swoje…

Tomasz Żółciak zwrócił też uwagę, że jeśli chodzi o ocenę sytuacji finansowej samorządów - mieszkańcy otrzymują całkowicie sprzeczne sygnały. Z jednej strony premier Mateusz Morawiecki i wielu innych polityków strony rządzącej zapewnia, że wpływy samorządów do budżetów rosną, zwłaszcza z tytułu podatku PIT, więc nie powinny narzekać. Z drugiej zaś - lokalni włodarze alarmują, że nie mają jak połatać swoich budżetów. - Samorządowcy mówią wręcz, że to był najtrudniejszy rok od dekady jeśli chodzi o skonstruowanie budżetu na przyszły rok - powiedział gość Agaty Kowalskiej.

Patrząc jedynie na liczby - jak wyjaśniał Żółciak - w teorii sytuacja wydaje się nie być taka zła. Dla przykładu w Warszawie - prognoza wszystkich dochodów na rok 2019 wynosiła 17,4 mld złotych, natomiast na rok przyszły jest wyższa i wynosi niecałe 18,2 mld złotych. Jeśli chodzi o łączne wydatki - w 2019 roku prognozowano, że wyniosą one 19,8 mld, natomiast na rok 2020 szacuje się je na poziomie nieco ponad 19,9 mld złotych.

- Można by zatem pomyśleć, że nie jest tak źle. Ale z tych wydatków ogółem należy wyłuskać te, które mieszkańców interesują najbardziej, czyli wydatki na inwestycje, dzięki którym widzimy potem na przykład wyremontowane drogi czy nowe obiekty kultury. Tu mamy sytuację dużo gorszą - powiedział Żółciak.

W Warszawie - jak wyliczał dalej - w prognozie na rok 2019 zakładano, że wydatki na inwestycje wyniosą prawie 3,3 mld złotych, natomiast w przyszłym roku kwota ta spada do 2,7-2,8 mld złotych. - Robiłem zestawienie dotyczące 10 dużych miast i ta tendencja jest widoczna wszędzie - powiedział dziennikarz "DGP".

Dlaczego będzie drożej?

Dlaczego samorządy mają kłopoty z dopięciem budżetów? Jak mówił Żółciak, lokalne władze wśród głównych przyczyn wskazują m.in. wzrost kosztów pracy, w tym podwyżkę płacy minimalnej. W przyszłym roku ma ona wynieść 2600 zł. Władze lokalne zaznaczają, że wyższa pensja minimalna oznaczać będzie nie tylko podniesienie wynagrodzeń tym najmniej zarabiającym, ale także innym, bardziej doświadczonym pracownikom, bo jeśli się tego nie zrobi - różnica między ich wynagrodzeniami będzie bardzo niska. - Pod koniec kampanii rozmawiałem o tym ze starostą jednego z powiatów na Mazowszu i mówił, że już otrzymuje listy od związkowców w tej sprawie - podał na antenie TOK FM Żółciak.

Co jeszcze sprawia, że w przyszłym roku czekają nas podwyżki? Całej rozmowy z Tomaszem Żółciakiem posłuchaj w Aplikacji TOK FM - możesz to zrobić na telefonie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM