Pół roku od premiery "Tylko nie mów nikomu". Sekielski: To dobry czas, by zapytać polityków, co zrobili w tej sprawie

- Najbardziej rzuca mi się w oczy brak reakcji, jeśli chodzi o zwierzchników konkretnych księży - mówił Tomasz Sekielski. Dziennikarz i współautor filmu "Tylko nie mów nikomu" podsumowywał w TOK FM to, co wydarzyło się w kraju pół roku po premierze dokumentu.
Zobacz wideo

Od majowej premiery filmu Tomasza i Marka Sekielskich "Tylko nie mów nikomu" minęło już pół roku. Dokument wstrząsnął opinią publiczną. Ujawniał nowe przypadki czynów pedofilskich popełnianych przez polskich księży, traumę ofiar oraz brak reakcji Kościoła jako instytucji na tego typu zjawiska. Już dobę po premierze miał trzy miliony wyświetleń. Dziś ta liczba wzrosła do 23 mln.

- Chciałem, żeby ten film obejrzało jak najwięcej widzów i aby chociaż w jakimś niewielkim stopniu zmienił on naszą rzeczywistość na lepsze. Przede wszystkim miałem nadzieję, że wśród osób, które nie bardzo wierzyły, że coś takiego się dzieje i w ciemno stawały po stronie duchownych tylko dlatego, że są duchownymi, zmieni się świadomość społeczna - mówił w środowych Analizach TOK FM Tomasz Sekielski.

Dziennikarz przyznał, że nie liczył na żadną "rewolucję" ani na to, że na przykład cały polski Episkopat poda się do dymisji. I choć zdaje sobie sprawę, że patrząc na burzę, która powstała zaraz po premierze dokumentu i realne działania, które pojawiły się potem, część osób być zawiedzionych, to on sam - jak przekonywał - zawiedziony nie jest.

Ofiary przestały bać się mówić o tym, co przeżyły

- Jednak jakieś przewartościowanie świadomości wielu osób nastąpiło - powiedział Sekielski.

Jako jeden z najważniejszych skutków swojego dokumentu wskazał to, iż osoby będące ofiarami molestowania przez duchownych przestały bać się o tym mówić - rozmawiają z bliskimi, poszukują pomocy u psychoterapeutów. Taka zmiana, zdaniem dziennikarza, zaszła między innymi dlatego, że osoby te zobaczyły bohaterów filmu "Tylko nie mów nikomu", które miały odwagę opowiedzieć o swoich traumatycznych przeżyciach i z nich czerpią inspirację.

Sekielski wskazał jednak, że pół roku, które minęło od premiery dokumentu, to doskonały czas, aby zapytać polityków - zarówno rządzących, jak i z opozycji - co zrobili w tej sprawie. Bo deklaracje składali liczne. - Przypominam, że jeden z posłów PO zaraz po filmie wymachiwał malutkimi bucikami w Sejmie, mówiąc o tym, jak wiele Platforma zrobi i jak będzie walczyła o tych, którzy w dzieciństwie byli skrzywdzeni i wykorzystani seksualnie - mówił gość Agaty Kowalskiej.

Dziennikarka przypomniała z kolei, że na fali oburzenia wydarzeniami ujawnionymi w dokumencie braci Sekielskich Prawo i Sprawiedliwość znowelizowało Kodeks karny, likwidując kwestię przedawnienia przestępstw seksualnych, ale - jak podkreśliła - tylko w przypadkach gwałtu. Zatem i tak nie dotyczy to żadnej ze spraw ujawnionych przez Sekielskich.

A sprawa przedawnienia za przestępstwa seksualne - jak powiedział gość TOK FM - jest niezwykle ważna. - Dziś, jeśli osoba jest dorosła, ma ponad 30 lat, to de facto każda sprawa jest już przedawniona i to bardzo źle, bo psychologie twierdzą, że dopiero po 30. roku życia, kiedy człowiek osiąga pewną dojrzałość psychiczną, jest w stanie otworzyć się i zacząć mówić o tych dramatycznych przeżyciach, a co za tym idzie - złożyć zawiadomienie do prokuratury - wyjaśniał Sekielski.

Co zrobiła prokuratura?

Warto też przypomnieć, że powołanie specjalnego zespołu prokuratorów mających przeprowadzić analizę zdarzeń przedstawionych w filmie Sekielskich zapowiedziała w maju Prokuratura Krajowa kierowana przez Zbigniewa Ziobrę. W związku z tym dziennikarka TOK FM pytała swojego gościa, czy przez te pół roku został przesłuchany przez śledczych.

- Nikt z prokuratury się do mnie nie zgłosił - podał krótko Sekielski, informując, że w jednej ze spraw przesłuchany został jego brat - Marek, współautor dokumentu. Chodziło o sprawę księdza Olejniczaka, który mimo zakazu pracy z dziećmi prowadził rekolekcje dla młodzieży - co zostało pokazane w filmie.

- Najbardziej rzuca mi się w oczy brak reakcji, jeśli chodzi o tych, którzy nie dostrzegli problemu, mówię o zwierzchnikach konkretnych księży. W niektórych przypadkach dochodziło przecież do świadomego przenoszenia duchownych z parafii do parafii czy z diecezji do diecezji - powiedział gość Analiz TOK FM. - Oczekiwałbym jednak, że prokuratura - po to, by sprawdzić, czy to przestępstwo nie dotyczy większej liczby dzieci (…), poprosi o dokumenty w kurii, przesłucha biskupów, zada ważne pytania - dodał.

Sekielski podkreślał, że "żyjemy w kraju, w którym wszyscy są równi wobec prawa, a budynek kurii nie jest ambasadą, do której nie można wejść".

Tomasz Sekielski mówił też o dalszych losach poszczególnych bohaterów filmu "Tylko nie mów nikomu". Sprawa Anny Misiewicz (od której zaczyna się dokument) wciąż jest rozpatrywana przez prokuraturę w Kielcach. Sprawa Marka Mielewczyka zakończyła się prawomocnym wyrokiem sądu nakazującym przeproszenie go przez parafię i diecezję oraz wypłatę 400 tysięcy złotych odszkodowania.

- W przypadku kustosza sanktuarium w Licheniu sprawa jest przedawniona, bo minęło zbyt wiele lat od tamtych zdarzeń - podał Sekielski. Zaznaczył też, że sprawa związana z księdzem Franciszkiem Cybulą prowadzona jest przez prokuraturę w Gdańsku. Przypomnijmy, nieżyjący już ksiądz Cybula był kapelanem byłego prezydenta Lecha Wałęsy - w filmie, w konfrontacji ze swoją ofiarą, przyznał się do molestowania seksualnego.

- Gdańska prokuratura prowadzi postępowanie wyjaśniające, bo okazuje się, że mimo obowiązującego prawa nakazującego zawiadomić prokuraturę, jeśli ktoś dowie się o możliwości zaistnienia przestępstwa wykorzystania seksualnego dzieci, to wyznaczeni przez arcybiskupa Głódzia księża, którzy przesłuchiwali ofiarę księdza Cybuli, nie zgłosili tej sprawy do prokuratury - poinformował na naszej antenie Sekielski.

W styczniu kolejny film Sekielskich

Na koniec dziennikarz przypomniał, że przygotowuje kolejny film dotyczący pedofilii w Kościele. Dokument będzie miał tytuł "Zabawa w chowanego", a jego premiera planowana jest na koniec stycznia przyszłego roku. - To będzie pokazanie czarno na białym, jak ukrywa się sprawców, ale też pokazanie styku państwa z Kościołem w kwestiach tego, jak kuria współpracuje z prokuraturą - zapowiedział.

Posłuchaj całej rozmowy z Tomaszem Sekielskim - znajdziesz ją w Aplikacji TOK FM 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM