Wybuch gazu w Szczyrku. Pod gruzami znaleziono osiem ciał. Wśród ofiar są dzieci

Tragiczne wiadomości ze Szczyrku. W gruzowisku domu po wybuchu gazu odnaleziono osiem ciał. Prawdopodobną przyczyną wybuchu gazu w Szczyrku było uszkodzenie gazociągu przez firmę zewnętrzną.
Zobacz wideo

Jak poinformował wojewoda śląski, wśród ofiar wybuchu są cztery osoby dorosłe i czworo dzieci. 

O pierwszych odnalezionych ciałach wojewoda śląski poinformował około godz. 1.30, Jarosław Wieczorek zapewnił, że akcja ratunkowa będzie cały czas kontynuowana, do skutku, "wierząc, że nie będzie już tam nikogo".

Wojewoda zapewnił, że bliscy ofiar zostali otoczeni wsparciem i opieką wszystkich służb – zarówno samorządowych, jak i wojewódzkich.

Wybuch gazu w Szczyrku. Trudna akcja służb

Szef śląskich strażaków nadbrygadier Jacek Kleszczewski wskazał, że od 15 godzin ratownicy powtarzają te same czynności. - Przerzucamy, odgarniamy, wynosimy i robimy dostęp do miejsc, w których szukamy poszkodowanych - powiedział. Zapytany o procentowy postęp prac zaznaczył, że trudno jest podawać konkretne liczby, ale strażacy systematycznie posuwają się do przodu. - Jest już coraz więcej materiału usuniętego - zaznaczył strażak.

- Praca i akacja jest w bardzo trudnych warunkach. Z jednej strony warunki atmosferyczne, dym, który utrudnia. Większość prac jest przeprowadzana ręcznie, w sposób bardzo dokładny, precyzyjny, a jednocześnie, by nikogo nie naruszyć. Stąd też ciężki sprzęt nie może być używany często - tłumaczył wojewoda. Jak mówił Wieczorek, determinacja ratowników jest imponująca. - W tej chwili to ponad sto osób. Cegła po cegle, kamień po kamieniu odgruzowują to miejsce i wierzą, że nikogo więcej nie znajdą - powiedział.

Na miejscu katastrofy pracuje około 100 strażaków, a przez akcję przewinęło się ich już ponad 200, pracujących na zmiany. Kolejnych 50 dojeżdża na miejsce. Strażacy przeszukali już ponad połowę rumowiska, ale na razie trudno ocenić, jak długo potrwa jeszcze akcja ratownicza.

Komendant śląskiej straży pożarnej wskazał na bardzo trudne warunki, które nie pozwalają, aby mogły wejść tam psy, aby mogły one tam skutecznie zadziałać.

- Strażacy borykają się z warunkami pożarowymi, z pogodą - jest zimno - i oczywiście z niebezpieczeństwami, które wywołuje ten budynek - są tam elementy, które są niestabilne - powiedział. Dodał, że kilkudziesięciu strażaków pracuje w jednym momencie, pracują na trzech odcinkach bojowych, w których są koordynowane prace, budynek jest z kilku stron odgruzowywany.

- Strażacy wymieniają się cały czas w miarę zmęczenia. Ale pilnujemy, żeby to były bardzo równe odstępy, mniej więcej około do godziny - powiedział Kleszczewski. Przekazał, że na miejsce dotarli m.in. kadeci z Centralnej Szkoły Pożarnictwa w Częstochowie. - Już uczestniczą w akcji - dodał.

Warunki do pracy strażaków poprawiły się nad ranem. - Prace w miejscu wybuchu gazu postępują coraz szybciej; w świetle dziennym jest nam łatwiej spostrzec wiele rzeczy - mówił szef śląskich strażaków. Dodał, że Strażacy cały czas pracują ręcznie.

Kleszczewski dodał, że strażacy ciągle nie mogą na gruzowisko wprowadzić psów. Pytany o to, na której kondygnacji już pracują strażacy, zaznaczył, że można oszacować, że obecnie poszukiwania są prowadzone na poziomie zero.

- Jesteśmy już bardzo nisko, ale to jest sprasowany materiał, a więc ilość materiałów jest jeszcze z dwóch kondygnacji - powiedział.

Szczyrk. Wybuch gazu w domu jednorodzinnym

W środę wieczorem, około godz. 18.30, doszło do wybuchu gazu w domu jednorodzinnym w Szczyrku. Z informacji wówczas udzielonych przez działającą na miejscu straż pożarną wynika, że w domu prawdopodobnie mieszkało dziewięć osób. Wiadomo, że jedna z nich była w czasie wybuchu w pracy.

Polska Spółka Gazownictwa (PSG) poinformowała, że "najbardziej prawdopodobną przyczyną katastrofy w Szczyrku było uszkodzenie gazociągu średniego ciśnienia podczas robót wykonywanych przez firmę AQUA System".

PGS przekazała, że "roboty budowlane nie dotyczyły systemu gazowniczego, ani nie były wykonywane na zlecenie spółki gazownictwa". "Nie były także nadzorowane przez specjalistów gazownictwa" - wskazano. Spółka przekazała, że powołano specjalną komisję, która zbada bezpośrednią przyczynę uszkodzenia gazociągu, wynik jej prac powinien być znany w ciągu doby od momentu rozpoczęcia prac ekspertów.

Śledztwo w sprawie wybuchu będzie prowadziła Prokuratura Okręgowa w Bielsku-Białej – przekazała rzeczniczka tej jednostki Agnieszka Michulec. Postępowanie będzie prowadzone pod kątem art. 163 i 155 Kodeksu karnego. Chodzi o sprowadzenie katastrofy skutkującej śmiercią ludzi oraz nieumyślne spowodowanie śmierci. Formalna decyzja o wszczęciu postępowania jeszcze nie zapadła. Prokuratorzy chcą najpierw przeprowadzić oględziny w miejscu katastrofy - kiedy tylko będzie to możliwe.

Do tragedii w Szczyrku odniósł się na Twitterze premier Mateusz Morawiecki. "Wszystkie możliwe siły są zaangażowane w ratowanie ludzkiego życia i zdrowia po wybuchu gazu w Szczyrku. Jestem w stałym kontakcie z Wojewodą Wieczorkiem, który jest obecny na miejscu. Moje myśli są z bliskimi poszkodowanych, wszystkim zostanie udzielona niezbędna pomoc" - napisał.

"Tragiczne wieści ze Szczyrku. Pod gruzami domu, który runął na skutek wybuchu gazu, znaleziono już ciała 4 osób, w tym dziecka. Trwa akcja ratownicza. Strażacy i inni funkcjonariusze pracują z najwyższą determinacją. Wciąż jest nadzieja na odnalezienie żywych ludzi" - napisał na Twitterze prezydent Andrzej Duda.

DOSTĘP PREMIUM