Rodziny specjalnie pogarszają stan zdrowia osób starszych przed świętami? "Wystarczy dwa razy nie podać leku"

Lekarze apelują, by rodziny nie oddawały przed świętami seniorów do szpitali, co - jak mówił w TOK FM dr Paweł Doczekalski - jest niestety w Polsce powszechnym zjawiskiem. - Pacjent ma żal, często są łzy - podkreślał.
Zobacz wideo

Jak opowiadał w TOK FM dr Paweł Doczekalski, przewodniczący komisji młodych lekarzy Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie, zjawisko zostawiania osób starszych w szpitalach na święta oraz długie weekendy jest niestety w Polsce powszechne. 

- To było pierwsze, co nas tak najbardziej zszokowało w samodzielnej pracy tuż po studiach - podkreślił, wskazując, że w okresie świątecznym czy długoweekendowym jest dużo większa liczba przyjęć do szpitala seniorów bez konkretnych ku temu wskazań medycznych. Stąd też apele lekarzy oraz akcja Izby Lekarskiej "Wspólne Święta". 

Dr Doczekalski zaznaczył, że skala zjawiska jest bardzo duża. - Najbardziej szokujące jest to, że tak naprawdę każdy (lekarz - red.) się z tym spotkał - zauważył. 

Rodziny specjalnie pogarszają stan zdrowia osoby starszej?

Gość TOK FM wskazywał, że bliscy osób starszych - chcący zostawić je na święta w szpitalu - najczęściej posługują się dwoma sposobami: albo nie podają jej leku, który stale przyjmuje, albo doprowadzają do jej odwodnienia. 

- Wystarczy jeden, dwa razy nie podać leku. U takiej osoby, jeśli miała chorobę przewlekłą i do tej pory była stabilna, momentalnie następuje zaostrzenie choroby. Przywozi się ją więc do szpitala. Drugim takim najczęstszym i najprostszym (sposobem - red.) jest odwodnienie pacjenta. Nie dać raz, dwa razy pić, to momentalnie starszy pacjent się odwadnia i ląduje na SOR - tłumaczył lekarz.  

Jego zdaniem jest to po prostu zawoalowane wywoływanie zaostrzenia choroby. - Ciężko to udowodnić, ale tak naprawdę, jeśli pacjent przychodzi do nas, dostanie kroplówkę i po jednej kroplówce od razu odzyskuje siły witalne, dobrze się czuje i nie potrzebuje żadnej dalszej interwencji, to widać, że było to po prostu zaniedbanie pielęgnacyjne - podkreślił dr Doczekalski, dodając, że "dziwnym trafem" osoby niedołężne, często leżące, trafiają na oddziały szpitalne zawsze przed świętami czy długimi weekendami. 

Przykładem takiego zachowania może być historia pewnej rodziny z Warszawy. Na SOR jednego z większych szpitali w stolicy przywieziono starszą pacjentkę, której jedynym problemem okazał się tylko brak odpowiedniego nawodnienia. - Dostała dwie kroplówki, odzyskała świadomość, bardzo dobrze się czuła. Ale telefon (rodziny - red.) nie odpowiadał. Kiedy się dodzwoniliśmy, rodzina była już pod Krakowem, jadąc na wyjazd świąteczny i na Sylwestra do Zakopanego. Babcia po prostu nie pasowała do tego obrazka. To jest tragiczne. Dla młodych lekarzy wręcz szokujące - podkreślał. 

"Pacjent ma żal, często są łzy"

Jak zaznaczał lekarz, pacjenci pozostawieni przez rodzinę w szpitalu są w pełni świadomi tego, co się stało, ponieważ tak naprawdę nie mają wskazań do hospitalizacji. Choć - jak dodawał - zdarza się też tak, że próbują usprawiedliwiać swoich bliskich: "bo oni chcieli odpocząć, pobyć trochę razem". 

- Wiadomo, że taki pacjent ma żal, często są łzy. Dlatego apelujemy, że jeśli ktoś już zaplanował wyjazd, żeby uwzględnić w nim tego dziadka czy babcię. To naprawdę nie jest nic strasznego zabrać taką starszą osobę na wyjazd, nawet jeśli jeździ ona na wózku, żeby była razem, bo to mogą być ostatnie (wspólne - red.) święta. Za rok może już tej osoby nie być - mówił gość TOK FM oraz wskazywał na możliwość korzystania w takich przypadkach z domów opieki wytchnieniowej, bo jak mówił, zdaje sobie sprawę, że opieka nad chorą starszą osobą, jest ciężka. - Nie zostawiajmy jednak seniorów w okresie świąt, bo to (ich - red.) najbardziej boli - apelował. 

Całej rozmowy posłuchasz też wygodnie na telefonie dzięki aplikacji TOK FM. Dowiesz się m.in. na czym polega akcja lekarzy pt. "Wspólne święta". 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM