Leki na katar kupimy tylko z dowodem. W tle walka z przemysłem narkotykowym

Popularne leki na katar już niedługo kupimy tylko z dowodem osobistym. Jak ustalił reporter TOK FM, resort zdrowia chce walczyć z wykorzystywaniem leków dostępnych bez recepty do produkcji narkotyków. A Polska słynie z tego, że jest magazynem substancji potrzebnych do produkcji metamfetaminy.
Zobacz wideo

Od lat szczególnie w południowej Polsce działają całe grupy skupujące na masową skalę leki z pseudoefedryną. To popularne leki na katar dostępne bez recepty. Często trzeba się nachodzić, bo kilka lat temu wprowadzono limit - jednorazowo można kupić nie więcej niż 20 tabletek. Ale ten przepis jednak łatwo obejść. - Zamieszane w proceder apteki i hurtownie sprzedają hurtowe ilości na pojedynczych paragonach - słyszymy od osoby zaangażowanej w prace nad nowym projektem regulacji.

Leki z Polski trafiają najczęściej do Czech, gdzie powstają narkotyki, najczęściej metamfetamina. 

Jak udało się ustalić reporterowi TOK FM, ministerstwo zwróciło się do Krajowego Biura Do Spraw Przeciwdziałania Narkomanii, które ma opracować kształt ustawy. Tam powstały różne pomysły, ale ten najbardziej prawdopodobny ma być zbliżony do rozwiązań obowiązujących w Czechach. - Leki mają być sprzedawane po okazaniu numeru PESEL, w określonej ilości, na osobę. Chodzi o to, żeby ograniczyć podaż - usłyszał reporter TOK FM od przedstawiciela strony rządowej.

Mówiąc wprost: pacjent kupujący leki z pseudoefedryną będzie legitymowany. Na podstawie numeru PESEL jego zakup trafi do specjalnej bazy, nad którą pieczę ma sprawować Główny Inspektor Farmaceutyczny. Aptekarz z innej placówki nie będzie mógł mu więc sprzedać więcej pseudoefedryny. Nie będzie też możliwe dokonywanie setek pojedynczych transakcji w jednej aptece.

Szybki tryb prac nad nowymi przepisami 

Na razie nie jest jasne, jaki będzie limit zakupu. Farmaceuci, z którymi rozmawiał reporter TOK FM - Michał Janczura, powiedzieli, że dopiero znając szczegóły, będą się mogli odnieść do sprawy. - Nakładanie dodatkowych obowiązków na wszystkich aptekarzy w kraju, gdy problem dotyczy głównie aptek z terenów przygranicznych, jest naszym zdaniem nieadekwatne - mówi prezes Okręgowej Rady Aptekarskiej w Warszawie Michał Byliniak. Ale dodał też, że aptekarze absolutnie nie bagatelizują potrzeby rozwiązania tego problemu. Od lat twierdzą, że dużo prostsze byłoby po prostu wprowadzenie recept na leki, które mogą służyć do produkcji narkotyków.

Takie rozwiązania stosuje wiele krajów, m.in. w Czechach. - Część naszych kolegów przy poprzednich zmianach przepisów, gdy ograniczano zakupy w jednej transakcji, podnosiła, że to nie rozwiąże problemu. Jedynym skutecznym sposobem już wtedy wydawało się wprowadzenie tych leków na receptę - powiedział Michał Byliniak.

Podobno objęcie leków z pseudoefedryną dostępnością na receptę jest jedną z opcji, ale ma po stronie rządu zdecydowanie mniej zwolenników. Jak udało nam się ustalić, projekt ma trafić na biurko ministra jeszcze w tym roku. 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM