Rząd chce ograniczyć dzieciom dostęp do pornografii w internecie. Skuteczny mechanizm? "Jeszcze takiego nie widziałem"

Pornografię co najmniej raz dziennie ogląda ponad 11 proc. chłopców, a pierwszy kontakt z tymi treściami dziecko ma średnio przed ukończeniem 12. roku życia. PiS chce temu przeciwdziałać wprowadzając konieczność weryfikowania wieku osób korzystających ze stron internetowych zawierających pornograficzne treści. Piotr Konieczny z serwisu niebezpiecznik.pl podkreślił w TOK FM, że nie będzie to proste.
Zobacz wideo

Do Sejmu trafi projekt ustawy mający utrudnić dzieciom dostęp do treści pornograficznych w internecie. Administratorzy stron udostępniających takie treści mieliby weryfikować wiek odbiorców, a co za tym idzie uniemożliwiać małoletnim dostęp do pornografii. Według założeń projektu domeny, które nie będą skutecznie sprawdzać wieku użytkowników mają być wpisane do specjalnego rejestru. Następnie - w ciągu 48 godzin - dostawcy internetu mają blokować do nich dostęp. Minister rodziny Marlena Maląg chce, by projekt został uchwalony w pierwszym półroczu 2020 roku.

W programie A teraz Na Poważnie Mikołaj Lizut pytał Piotra Koniecznego z serwisu niebezpiecznik.pl, czy wprowadzenie takiego rozwiązania jest w ogóle technicznie możliwe. Gość TOK FM zwrócił uwagę, że projekt ustawy definiuje tylko to, jak ma działać rejestr związany ze stronami, które dostarczają treści pornograficzne, natomiast opis sposobu, w jaki miałyby one weryfikować wiek użytkowników ma dopiero powstać. Co ważne, sposób weryfikacji wieku powinien gwarantować użytkownikom prywatność i ochronę danych osobowych, nie tylko uniemożliwiać oglądanie dzieciom nieodpowiednich treści - jeśli jest to w ogóle możliwe. - Sami twórcy ustawy mówią o tym, że mechanizmy, które proponują do wdrożenia, nie będą stuprocentowo skuteczne i będzie się dało je obejść. Trochę można to postrzegać jako sztukę dla sztuki - ocenił, podkreślając jednak, że jak najbardziej popiera chronienie dzieci przed pornografią. - Niestety forma, w której obecnie proponuje się to rozwiązanie, jest dość mocno niekompletna - stwierdził, a na potwierdzenie podał przykład stron z hazardem które - mimo że są w Polsce blokowane - to i tak są użytkowane przez Polaków. 

Jaki mechanizm byłby skuteczny? 

- Niestety jeszcze takiego mechanizmu nie widziałem. Faktycznie są, pojawiły się jak grzyby po deszczu firmy, które zajmują się potwierdzaniem tożsamości czy wieku danych osób. Pojawiły się one po tym jak kilka lat temu Wielka Brytania zapowiedziała dokładnie to, co teraz rząd w Polsce będzie chciał przeforsować - opowiadał Piotr Konieczny. Wyjaśniał również, w jaki sposób tacy brokerzy tożsamości działają. Możliwości jest kilka: przekazanie skanu dokumentu potwierdzającego wiek lub numer i serię takiego dokumentu, np. prawa jazdy. Firmy kontaktują się z organami rządowymi i potwierdzają otrzymane od użytkowników informacje. - Później dany serwis internetowy mógłby skontaktować się z tą firmą i zapytać się, czy dana osoba jest rzeczywiście według władz osobą pełnoletnią - tłumaczył gość TOK FM. 

Konieczny wspomniał także na kuriozalne - jak to określił - rozwiązanie, które próbuje przeforsować rząd Australii. - Osoby odwiedzające strony pornograficzne miałyby włączać kamery w swoich laptopach, robić sobie zdjęcia przed wejściem na taką stronę, a odpowiedni algorytm, lub może ludzie, mieliby weryfikować czy jest to osoba pełnoletnia czy nie - wskazywał. 

Według specjalisty najbardziej sensownym sposobem na sprawdzenie wieku wydaje się jedno z rozwiązań realizowanych w Wielkiej Brytanii: w sklepach można kupić specjalną zdrapkę, która może być sprzedana jedynie osobom dorosłym, a która umożliwia założenie konta na serwisie dostępnym jedynie dla osób pełnoletnich. - Tu jesteśmy tylko skazani na ewentualny wstyd przed panią w sklepie. (...) Ale doskonale wiemy, że dzieci potrafią kupić alkohol, można poprosić kogoś ze starszych znajomych, zapewne pojawiłby się też drugi obrót tymi kartami w internecie albo na przerwach w szkole. Każde zabezpieczenie można obejść. Tutaj jest kwestia tego, jak duży wysiłek dziecko wykona, żeby zabezpieczenia obejść. Niestety pokuszę się o stwierdzenie, że ten wysiłek będzie zerowy - mówił ekspert, wskazując na to, że przecież dzieci mają dostęp do takich stron także, chociażby poprzez wyszukiwanie obrazów w wyszukiwarce Google oraz w materiałach udostępnianych w mediach społecznościowych. 

Naruszenie prywatności

Piotr Konieczny zwrócił również uwagę na inną kwestię. Wskazywał na Brytyjczyków, którzy od ponad pięciu lat próbowali wprowadzić weryfikację wieku w dostępie do treści pornograficznych, ale im się to nie udało. Po drodze zauważyli za to szereg problemów i ryzyk. - Głównym ryzykiem jest to, że taki pośrednik czy sposób weryfikacji, naraża prywatność osób, które się weryfikują. Nie tylko trzeba przekazać swoje dane osobowe, ale pośrednik dowiaduje się, że ktoś danego dnia o konkretnej godzinie wchodzi na konkretną pornograficzną stronę internetową - mówił, dodając, że niektóre strony są bardzo sprofilowane. - Patrząc na jakie internetowe strony pornograficzne ktoś wchodzi, można taką osobę sprofilować, czyli naruszyć jej prywatność. Sam fakt wchodzenia na takie strony dla niektórych może nie jest aż tak wstydliwy, ale już odkrycie tego, co konkretnie w obszarze tych serwisów pornograficznych najbardziej interesuje Kowalskiego, to mógłby być problem, bo nie każdy chce swoje fetysze ujawniać - podsumował. 

Całej rozmowy posłuchasz też wygodnie na telefonie dzięki aplikacji TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM