"Nikt nic lepszego nie wymyślił niż trójpodział władzy". Sędziowie zbierają siły na #Marsz1000Tóg

- Pierwszy raz od 1989 roku mamy do czynienia z sytuacją, w której sędziowie są atakowani przez swoje własne państwo. Choć ja staram się jednak tak nie myśleć, bo to nie państwo, a osoby aktualnie sprawujące władzę obracają się przeciwko mnie i mnie atakują. Mnie i innych sędziów - mówi sędzia Michał Lewoc, który w todze przyjedzie na Marsz Tysiąca Tóg w Warszawie.
Zobacz wideo

Sędziowie Bartłomiej Starosta i Michał Lewoc chcą wspólnie z innymi pokazać swój sprzeciw wobec tzw. "ustawy kagańcowej". Ustawy, która przewiduje kary m.in. za wydanie określonego orzeczenia czy wyrażenie wątpliwości co do statusu danego sędziego. Ustawy, po przyjęciu której nie będzie można protestować czy jasno wyrażać swojego zdania, bo również za to będzie możliwe postępowanie dyscyplinarne i surowa kara. - To zresztą już jest, bo przecież mamy szereg postępowań dyscyplinarnych m.in. za wydanie takich a nie innych postanowień. Teraz ma to być unormowane ustawowo - mówią rozmówcy TOK FM.

- Pierwszy raz od 1989 roku mamy do czynienia z sytuacją, w której sędziowie są atakowani przez swoje własne państwo. Choć ja staram się jednak tak nie myśleć, bo to nie państwo, a osoby aktualnie sprawujące władzę obracają się przeciwko mnie i mnie atakują. Mnie i innych sędziów - mówi sędzia Michał Lewoc. - Nie uczono nas na studiach, jak reagować, gdy ktoś chce wpływać na treść naszych orzeczeń. Nie mieliśmy jakichś specjalnych szkoleń w tym zakresie. Bo nikt nie przewidywał, że coś takiego w ogóle może mieć miejsce - dodaje Bartłomiej Starosta. 

Marsz Tysiąca Tóg w Warszawie. W sobotę 11 stycznia

Bartłomiej Starosta i Michał Lewoc, tak jak inni prawnicy, będą na nim w togach. Dołączą do nich sędziowie, adwokaci, prokuratorzy z całej Polski. Ale również sędziowie europejscy.

Marsz Tysiąca Tóg to spotkanie prawników, ale też wszystkich innych obywateli, którym leży na sercu dobro wymiaru sprawiedliwości. - Bądźcie państwo z nami, bo niebawem może się okazać, że nie będziemy mogli w taki ani w żaden inny sposób protestować. A wtedy na pomoc będzie już za późno - mówi Michał Lewoc, apelując o jak najliczniejszy udział w marszu.

- Moglibyśmy zmienić pracę na inną, bardziej spokojną, lepiej płatną. Ale jesteśmy prawdziwymi patriotami, którzy bez względu na nasz interes prywatny czy zawodowy, stawiamy czoła zamachowi na sądownictwo, który trwa od 4 lat. I robimy to dla naszych dzieci i dla wszystkich Państwa. Dlatego zapraszamy w sobotę 11 stycznia do Warszawy na Marsz Tysiąca Tóg. By teraz wyrazić masowy sprzeciw wobec tego, co dzieje się w wymiarze sprawiedliwości - tłumaczy sędzia Bartłomiej Starosta.

 "Niebawem może się okazać, że na protesty będzie za późno"

Michał Lewoc i Bartłomiej Starosta, dwaj z całej rzeszy sędziów, sprzeciwiający się "dobrej zmianie" w sądownictwie. Jeden właśnie świętował 20-lecie bycia sędzią, drugi orzeka od 15 lat. Jeden w Sądzie Rejonowym w Legnicy, drugi - w Sulęcinie. Obaj bardzo aktywni na Twitterze. Jak mówią, wyłącznie dla dobra wymiaru sprawiedliwości.

Obaj mają kolegów - sędziów, na których w ostatnich latach się zawiedli. Bo okazało się, że dla niektórych prywatny interes i wygoda są ważniejsze niż prawo i Konstytucja. - A wszystkim nam powinno zależeć na tym, by przestrzegać trójpodziału władzy. Bo pamiętajmy, że jeszcze nikt nic lepszego w tym zakresie nie wymyślił - podkreśla Michał Lewoc.

- Jestem sędzią od dłuższego czasu aktywnym w internecie i część członków nowej Krajowej Rady Sądownictwa była moimi kolegami. Kiedyś mówiliśmy dokładnie to samo: że trzeba naprawić sądownictwo, że są różne problemy - opowiada Starosta. - Wspólnie z Łukaszem Piebiakiem, Rafałem Puchalskim i innymi sędziami w 2008 roku protestowaliśmy w związku z obniżeniem realnego wynagrodzenia sędziowskiego. Tyle tylko, że okazało się, że gdy zmienił się obóz rządzący - byłym kolegom zmieniła się zupełnie perspektywa, osiągnęli to, co chcieli i nic im już nie przeszkadza - tłumaczy sędzia Starosta.

Dobrze pamięta, gdy obecny członek neo-KRS, Jarosław Dudzicz często powtarzał, że Ministerstwo Sprawiedliwości powinno być zlikwidowane. - Dziś ma już inne zdanie, bo jest inny minister. Wszystko zależy od punktu siedzenia. Ja natomiast mówię dokładnie to, co wtedy. Zmiana partii rządzącej nie ma dla mnie żadnego znaczenia – chodzi wyłącznie o dobro wymiaru sprawiedliwości - dodaje Bartłomiej Starosta. I już ponosi tego konsekwencje. Aktualnie toczą się przeciwko niemu trzy postępowania dyscyplinarne. - Ale wcale nie mam zamiaru zamilknąć. Będę mówił to, co  wcześniej. Będę trwał na tej „barykadzie” - jak mówił klasyk - do końca - mówi sędzia.

"Części sędziów dyscyplinarnych już jest głupio"

Michał Lewoc też na części kolegów się zawiódł. Wciąż jednak wierzy, że część z nich się "opamięta", zmienią zdanie i przestaną udawać, że odpowiada im "dobra zmiana". - Myślę, że części sędziów już dzisiaj jest po prostu wstyd. Mam na myśli zwłaszcza sędziów w sądownictwie dyscyplinarnym przy poszczególnych sądach. Ale jak się podpisuje pewien pakt, to trzeba liczyć się z konsekwencjami. Nie da się z jednej strony być rzecznikiem dyscyplinarnym i realizować wytycznych władzy, a z drugiej strony uważać się za przyzwoitego człowieka, który przestrzega prawa i stoi na straży Konstytucji - mówi Michał Lewoc.

Jak tłumaczy, sędziom, którzy zgodzili się być rzecznikami dyscyplinarnymi przy poszczególnych sądach mogło się wydawać, że będzie tak jak dawniej. Że będą sądzili kolegów za to, że np. na czas nie napisali uzasadnienia czy narazili dobre imię sądu w inny sposób.

- Natomiast chyba nie przewidywali, że będą musieli oskarżać innych sędziów za wypowiedź do mediów, za aktywność na forum społecznościowym, za to, że ktoś ubrał się w koszulkę z napisem "Konstytucja" czy za to, że wydał takie a nie inne postanowienie.W mojej ocenie, części z nich dziś jest po prostu głupio przed pozostałymi kolegami - sędziami - mówi Lewoc. 

DOSTĘP PREMIUM